









Każda wojna, która toczy się bezpośrednio u naszych granic, jest naszą wojną. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić jakikolwiek niepokój na Słowacji, w Czechach, a nawet w Niemczech, na Białorusi czy Litwie. To zawsze będzie nasza wojna. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to niczego nie rozumie z geopolityki. To nie są czasy pierwszych wieków średniowiecza, kiedy można było nie wiedzieć, co się dzieje u sąsiada (…). Dzisiaj, jeśli weźmiemy przykładowo szybkość lotu rakiety czy samolotu, to są to minuty w sensie odległości. To jest tak blisko, że jeśli ktoś nie tworzy sobie stref bezpieczeństwa w tzw. buforach, to jest samobójcą i chce zaprosić ewentualnego agresora, i chce rozstrzygać bitwy pod Warszawą, a nie pod Kijowem czy Charkowem. Trzeba się uczyć trochę historii. Jeśli przegraliśmy na Zaporożu albo pod Wilnem, to potem mieliśmy wojska pod Warszawą. Tak było w historii – mówił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.


Cały konflikt między Polską a Komisją Europejską dotyczy ustawy, która nie była autorstwa Zbigniewa Ziobro. Ta ustawa w ogóle nie była przygotowywana w resorcie sprawiedliwości. To była ustawa, która była przygotowana w Pałacu Prezydenckim. Ustawa Zbigniewa Ziobro została zawetowana. To był 2017 rok i Komisja Europejska zgłaszała zastrzeżenia do tej ustawy, przygotowanej gdzie indziej. (…) Dzisiaj, kiedy jest przygotowana ta nowelizacja, ona również nie była przygotowana przez Zbigniewa Ziobro – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” w TV Trwam minister Michał Wójcik, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.


Bardzo ucieszyliśmy się, słysząc pierwszy komunikat, że postulaty, które składałem od dawna do rządu w imieniu przedsiębiorców, w części branż będą spełnione. Przypomnę, iż bardzo mocno energochłonne, jeśli chodzi o gaz, są restauracje, czyli cała gastronomia, hotele, baseny. Załóżmy, że przynajmniej ta część ważna dla konsumenta, czyli piekarnie indywidualne, a nie duże sieci handlowe, będą mieć cenę ograniczoną. Niestety diabeł tkwi w szczegółach. Kiedy zaczęliśmy analizować ten pomysł, to zauważyliśmy, iż może się tak stać, że bardzo wiele osób będzie rozczarowanych i nie dostanie dotacji, mimo że będą spełniały założenia rządu, bo będą miały już wykorzystane tzw. fundusze de minimis, które w ciągu trzech lat wynoszą 200 tys. euro na firmę– oznajmił Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
