Prof. M. Ryba o skandalicznej decyzji W. Zełeńskiego: Im bardziej jesteśmy naiwni, tym bardziej traktowani jako frajerzy
Realne relacje polityczne polegają na ułożeniu realnych interesów i nasze interesy mają być poszanowane, zwłaszcza jeśli coś dajemy, to coś żądamy, oczywiście widząc zagrożenie rosyjskie i cały kontekst geopolityczny, ale im bardziej jesteśmy naiwni, tym bardziej traktowani jako frajerzy – mówił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca KUL oraz AKSiM, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Po skandalicznej decyzji Wołodymyra Zełeńskiego o nadaniu jednostce wojskowej patronatu „Bohaterów UPA”, w Warszawie odbyły się rozmowy z szefem kancelarii prezydenta Ukrainy. Kyryło Budanow spotkał się z wicepremierem Władysław Kosiniakiem-Kamyszem oraz z szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcinem Przydaczem. W reakcji na działania Ukrainy, prezydent Karol Nawrocki wystąpił z propozycją odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu. Kapituła Orderu Orła Białego odbędzie się w poniedziałek, 8 czerwca.
– Jesteśmy traktowani jak taki jeleń, którego można wykorzystać, a później zostawić. Problem jest głębszy niż tylko to, czy Wołodymyr Zełenski nazwał ukraińską jednostkę wojskową „Bohaterami UPA”, co oczywiście jest skandalem, ale to jest obraz głębszej rzeczywistości, która jest obecna również w relacjach międzynarodowych w relacji do Polski. Kwestia UPA łączy się oczywiście z ludobójstwem, którego ta organizacja dokonała na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej, na Lubelszczyźnie oraz na Podkarpaciu, mordując Polaków, Żydów oraz inne społeczności tam zamieszkujące, co było m.in. wynikiem ideologii przypominającej do pewnego stopnia ideologię faszystowską, a nawet zahaczającą o nazizm – tłumaczył prof. Mieczysław Ryba.
Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, na zachowania Polaków, którzy w pierwszych miesiącach wojny udzielili pomocy Ukrainie, co było dla nich fundamentalne, żeby się obronić. Była to sytuacja bezprecedensowa w skali globalnej i trudno znaleźć takie państwo i taki naród, który otworzył swoje domy po to, żeby pomóc tak serdecznie – dodał.
– Natomiast Wołodymyr Zełenski, sam mający żydowskie pochodzenie, gloryfikuje UPA i to jest absurd, ale zastanówmy się kto stoi wokół niego. Ukrainą rządzą tzw. oligarchowie, którzy przez czas ponad czterech lat wojny przestawili swój biznes na tory wojenne, zarabiając na tym. Oczywiście, żeby mogli zarabiać musi być pomoc zewnętrzna i na różne sposoby ją uzyskują. To, co od Polski mogli uzyskać to uzyskali, a resztę ciągnęli ze Stanów Zjednoczonych. Gdy Donald Trump bardzo mocno postawił się w tej kwestii, kolejnym donatorem jest Unia Europejska, czyli w istocie Niemcy. I tak naprawdę głównym partnerem dla Ukraińców dzisiaj są Niemcy – wskazał politolog.
Wykładowca akademicki podkreślił, że Ukraina za pomoc ze strony Niemiec, odwdzięcza się im biznesowo, ale również politycznie, bo Wołodymyr Zełenski w 2023 roku zaangażował się w wybory parlamentarne w Polsce i „wywdzięczając” się zaatakował Prawo i Sprawiedliwość na światowym forum ONZ. Natomiast rok temu Wołodymyr Zełenski zaangażował się w hejterską kampanię przeciwko Karolowi Nawrockiemu – dodał prof. Mieczysław Ryba.
– Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej i wie, że to mogą jej dać Niemcy. Polska dla tej oligarchii jest konkurencją, a Niemcy – partnerem. Zresztą pierwsze powstanie państwa ukraińskiego w 1918 roku było za sprawą Niemców, którzy okupowali tamte tereny w czasie I wojny światowej, więc Ukraina cały czas jest zapatrzona w tym kierunku. Oczywiście Ukraina w sensie geopolitycznym jest nam potrzebna, bo utrzymywanie Rosji daleko od naszych granic jest dla nas korzystne, ale nie można na Ukrainę patrzeć naiwnie jako na państwo, które po wojnie będzie tylko i wyłącznie naszym sojusznikiem. Otóż nie, w wielu elementach będzie dla nas konkurencją, a czasem nawet zagrożeniem – zaznaczył historyk.
Gość „Aktualności dnia” zauważył, że nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej patronatu „Bohaterów UPA” to nie jest incydent, ale metodyczna polityka państwowa, robiona od wielu lat, czyli tworzenie mitu założycielskiego dla państwa ukraińskiego w postaci gloryfikacji organizacji UPA i jej oddziałów.
– Przed wojną Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów była nielegalna i była organizacją terrorystyczną. Dlatego Ukraina nie powinna mieć potrzeby odwoływania się do takich tradycji, tym bardziej, że wojna z Rosją trwa już ponad 10 lat, więc można odwoływać się do współczesnych bohaterów. Jednak to robią, widząc, że ma to sens, i że może stanowić fundament tego państwa. Oczywiście jest to nieakceptowalne. Problemem jest także naiwność Polski i wcale nie w tym, że pomagaliśmy Ukrainie, ale błąd jest w tym, że nasza pomoc była bezwarunkowa. Nie na początku wojny, tylko później, należało domagać się pewnej rekompensaty ze strony Ukrainy i bardzo mocno reagować na wszystkie czerwono-czarne flagi i znaki nazistowskie. Realne relacje polityczne polegają na ułożeniu realnych interesów i nasze interesy mają być poszanowane, zwłaszcza jeśli coś dajemy, to coś żądamy, oczywiście widząc zagrożenie rosyjskie i cały kontekst geopolityczny, ale im bardziej jesteśmy naiwni, tym bardziej traktowani jako frajerzy – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.
Całość audycji „Aktualności dnia” z udziałem prof. Mieczysława Ryby dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



