fot. PAP/Maciej Kulczyński

Trenerski dwugłos po meczu Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk

Sprowadzanie wszystkiego do szczęścia jest krzywdzące dla mojej drużyny. Gra się na bramki, nie poprzeczki – powiedział podczas konferencji prasowej po meczu Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk Piotr Stokowiec, trener drużyny gości.


– Myślę, że zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Byliśmy bardzo zorganizowani, zdyscypilnowani, konsekwentni, agresywni. Mieliśmy jakość. Cieszę się z tego. Na pewno nie był to łatwy mecz, ale kontrolowaliśmy go w określony sposób. Nie deprecenując tu oczywiście Śląska Wrocław, bo to dobra drużyna. (…) Nie zlekceważyliśmy niczego i nikogo. Dużą wagę przykładamy do taktyki i organiacji gry. Myślę, że było to widać. (…) Sprowadzanie wszystkiego do szczęścia jest krzywdzące dla mojej drużyny. Gra się na bramki, nie poprzeczki. (…) Piłka nożna jest takim sportem, gdzie trzeba co tydzień udowadniać swoją wyższość i swoją wartość. Myślę, że solidnie wykonaliśmy swoją pracę i ta solidność została nagrodzona – powiedział trener Lechii Gdańsk Piotr Stokowiec.

– Głównym mankamentem jest w dalszym ciągu skutecznosć. Nie tłumaczyłbym się tym, że mielismy poprzeczki. Takie sytuacje trzeba wykorzystać. Znów przegralismy mecz, w którym można było zrobić coś więcej. (…) Na pewno będziemy to analizować. Na gorąco chiałbym jednak poczekać z oceną i krytyką zawodników. W kwestii obrony bylbym ostrożny. Nie można porónywać Cracovii z Lechią, ale w ostatnim meczu w Krakowie czy wcześniej w Zabrzu dobrze to funkcjonowało. W tej chwili mamy taką kadrę, jaką mamy. Nie chciałbym nikogo krytykować. Gramy w dalszym ciągu wszyscy razem. Musimy się skoncentrować na następnym meczu. Na pewno jest wiele rzeczy do poprawy powiedział Tadeusz Pawłowski, szkoleniowiec Śląska Wrocław.

Sport.RIRM

drukuj