fot. PAP/Zbigniew Meissner

Siatkówka. Nikola Grbić – wybitny siatkarz i ceniony trener poprowadzi Polaków

Nikola Grbić od dawna był znany kibicom jako wybitny siatkarz, ale ceniony jest także za sprawą pierwszych sukcesów w roli trenera. 48-letni Serb, który w ubiegłym roku triumfował z Grupą Azoty Zaksą Kędzierzyn-Koźle w Lidze Mistrzów, poprowadzi teraz reprezentację Polski.


Urodzony w małej wiosce Klek Nikola Grbić był niejako skazany na siatkówkę. Sport ten uprawiał jego ojciec – Milos (w przeszłości czołowy zawodnik reprezentacji Jugosławii) oraz starszy o trzy lata brat Vladimir.

Bracia znacząco się różnili pod względem zachowania na boisku. Vladimir był bardzo żywiołowy, podczas gdy Nikola imponował spokojem i opanowaniem. Fani siatkówki przyzwyczaili się, że nie mają co liczyć zarówno na wybuch gniewu, jak i uśmiech ze strony młodszego z Grbiciów podczas meczu (później zdarzyło się to jednak kilkukrotnie). Zahartował go dość surowy styl wychowania wybrany przez rodziców, którzy przeżyli wiele w młodości.

„Dziś, jako dorosły człowiek, mogę powiedzieć, że nic mnie nie złamie. Po latach to doceniłem” – przyznał w jednym z wywiadów.

Nikola był cenionym rozgrywającym, a Vladimir przyjmującym i liderem w ataku. Przez wiele lat występowali razem z powodzeniem w drużynie narodowej. Kariera młodszego z nich trwała dłużej i ma na koncie nieco więcej sukcesów. Wywalczył m.in. złoty medal olimpijski w Sydney (2000), a cztery lata wcześniej brąz podczas igrzysk w Atlancie, srebrny krążek świata w 1998 roku i brązowy 12 lat później oraz sześć medali mistrzostw Europy, w tym złoty z 2001 roku.

W jego dorobku są też imponujące osiągnięcia klubowe. Pierwszym jego oficjalnym klubem był Gik Banat, z którym związał się w 1987 roku. Po trzech latach przeniósł się do Vojvodiny Nowy Sad, gdzie spędził cztery sezony. Następnie trafił do Włoch i w siedmiu zespołach z tego kraju występował w sumie przez kolejnych 19 lat.

Trzykrotnie zwyciężył w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie. Po Puchar Zdobywców Pucharów sięgnął z Alpitour Cuneo w 1998 roku, a w LM triumfował dwa lata później z Sisley Treviso i w 2009 roku z ówczesnym Itas Diatec Trentino. Dotarł też do finału obu tych rozgrywek – w 1999 (PZP) i 2013 (LM) roku. Z Cuneo dodatkowo wygrał 12 lat temu rywalizację w Pucharze CEV. Może się też pochwalić m.in. dwoma tytułami mistrza, sześcioma wicemistrza Italii oraz trzykrotnym sięgnięciem po Puchar Włoch.

W 2013 roku przeniósł się do Zenita Kazań, z którym zdobył mistrzostwo Rosji i sezonie zakończył karierę zawodniczą. Liczne sukcesy sprawiły, że w 2016 roku dołączył do siatkarskiej Galerii Sław.

Po przejściu na sportową emeryturę nie odpoczywał długo od tej dyscypliny – już jesienią 2014 roku zadebiutował jako trener włoskiego Sir Safety Perugia. Przygoda trwała jeden sezon. W 2015 roku rozpoczął pracę z reprezentacją Serbii, którą później łączył z prowadzeniem zawodników Calzedonii Werona. Z obydwoma zespołami pożegnał się w 2019 roku.

Ze swoją drużyną narodową wygrał Ligę Światową (2016), zdobył brązowy medal ME (2017) i zajął czwarte miejsce w MŚ (2018). Nie udało mu się wywalczyć awansu na igrzyska w Tokio, ale mimo to informacja o rozstaniu zaledwie na kilka tygodni przed kolejną edycją ME była zaskakująca. Podczas imprezy jego rodacy – już pod wodzą Slobodana Kovaca – wywalczyli tytuł.

W maju 2019 roku ogłoszono, że Grbić poprowadzi Zaksę. Było to jego drugie podejście do tego klubu. Po raz pierwszy ówczesny prezes Sebastian Świderski zaoferował współpracę Serbowi (przeciwko któremu w przeszłości nieraz rywalizował na boisku) cztery lata wcześniej, ale wówczas nie doszło do porozumienia.

Były rozgrywający pracował w Kędzierzynie-Koźlu przez dwa sezony. W 2020 roku zdobył z nią mistrzostwo kraju, a poza tym dwukrotnie sięgnął po Superpuchar Polski i raz Puchar Polski. Wywalczone w poprzednim sezonie wicemistrzostwo było pewnym rozczarowaniem, ale zeszło ono na dalszy plan już dwa tygodnie później za sprawą triumfu w LM. To był dopiero drugi w historii triumf polskiego klubu w najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie (w 1978 roku Płomień Milowice sięgnął po Puchar Europy Mistrzów Krajowych).

Grbić był chwalony za wyniki, sposób prowadzenia zespołu i wkład w rozwój młodych graczy. Pod jego skrzydłami błyszczał m.in. Aleksander Śliwka, a bardzo duży postęp zrobił Kamil Semieniuk, który w efekcie zadebiutował potem w kadrze.

W grudniu 2020 roku poinformowano o przedłużeniu umowy z Serbem na kolejne dwa sezony, ale nie wypełnił jej. Jeszcze przed finałem LM coraz głośniej było słychać nieoficjalne informacje, że szkoleniowca mocno kusi Perugia. Wówczas jeszcze nie chciał komentować sprawy, ale po triumfie w LM potwierdzono jego odejście. Jako powód podano względy osobiste. We Włoszech przez wiele lat mieszkała jego rodzina – żona Stanislava oraz synowie Matija i Milos, którzy poszli w ślady ojca i trenują siatkówkę. Grbić zapewniał wówczas, że podjęcie decyzji o rozstaniu z Zaksą nie było dla niego łatwe.

„Nigdy nie miałem i prawdopodobnie nie będę miał lepszego doświadczenia jako trener od tego, które miałem w Zaksie. Warunki są perfekcyjne, znalazłem >>chemię<< ze sztabem i zawodnikami – mieliśmy zaufanie do siebie. Zostawianie tego było naprawdę trudne” – zaznaczył.

Dzień później ogłoszono, że poprowadzi Perugię, której zawodnikiem jest reprezentant Polski Wilfredo Leon. Wcześniej trenerem był tam Vital Heynen, którego Grbić teraz zastąpił w roli opiekuna „Biało-Czerwonych”.

Już po nieudanych dla Polaków igrzyskach w Tokio pojawiały się głosy, że kontrakt Belga z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej nie zostanie przedłużony i rozpoczęło się wyszukiwanie potencjalnych kandydatów. Wśród nich pojawiło się też nazwisko Grbicia. Został on zdecydowanym faworytem, gdy pod koniec września Świderski przejął stery w krajowej federacji. Nie krył on jeszcze przed zjazdem wyborczym, że chciałby, aby to właśnie Serb został szkoleniowcem mistrzów świata.

Problemy zaczęły się, gdy szef włoskiego klubu Gino Sirci zapowiedział, że nie chce, aby Grbić łączył obie funkcje. Pojawiła się także kwestia wysokiego odszkodowania, jakie miałby zapłacić PZPS. Ostatecznie ogłoszono konkurs na stanowisko trenera męskiej reprezentacji i do końca nie ujawniono oficjalnie, kto się do niego zgłosił. Z przecieków medialnych wynikało jednak, że Serb był w tym gronie. W ostatnich tygodniach coraz więcej wskazywało, że to właśnie on zostanie szkoleniowcem mistrzów globu i potwierdzono to w środę.

PAP

drukuj