fot. PAP/EPA

Ranking UEFA. Awans Polski na 11. pozycję i najlepszy bilans sezonu

Kończąca fazę zasadniczą piłkarskiej Ligi Konferencji Europy czwartkowa kolejka meczów przyniosła awans Polski, kosztem Grecji, z 12. na 11. miejsce w pięcioletnim rankingu UEFA. W tym sezonie nikt nie punktuje lepiej niż przedstawiciele Ekstraklasy, choć już w styczniu stracą to miano.


W czwartek polski kwartet spisał się niemal idealnie. Swoje mecze wygrały: Raków Częstochowa, Lech Poznań i Legia Warszawa, a zremisowała Jagiellonia Białystok. Trzy zespoły, poza stołecznym, awansowały do fazy pucharowej, a ekipa spod Jasnej Góry, która nie przegrała żadnego z sześciu spotkań, jest już pewna występu w 1/8 finału.

Ranking UEFA, na podstawie którego dzielone są miejsca w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji, a także różnicowany etap, z którego startują poszczególne zespoły, powstaje w oparciu o wyniki wszystkich uczestniczących w europejskich pucharach drużyn z ostatnich pięciu sezonów. Liczą się poszczególne spotkania (od eliminacji), ale również szczebel i rodzaj rozgrywek. System liczenia punktów wygląda następująco: za zwycięstwo (od fazy ligowej) otrzymuje się 2 pkt, a w eliminacjach – 1 pkt, remis to – odpowiednio – 1 pkt i 0,5 pkt.

Zdobyte punkty dzieli się przez liczbę drużyn reprezentujących dane państwo. Ponadto uwzględniane są punkty bonusowe za udział w fazie zasadniczej każdych rozgrywek, za miejsce w klasyfikacjach końcowych tego etapu oraz kolejne awanse w fazie pucharowej; najwyższe w Lidze Mistrzów, najniższe – w Lidze Konferencji.

Dobra gra polskich klubów, szczególnie w ostatnich kilkunastu miesiącach, skutkowała systematycznymi postępami w europejskiej hierarchii. Półtora roku temu to była dopiero 21. lokata, a na koniec sezonu 2024/25 – już 15., gdyż poprzednia edycja rozgrywek UEFA dała Polsce – głównie dzięki postawie Legii i Jagiellonii, które dotarły do ćwierćfinału Ligi Konferencji – aż 11,750 pkt.

Ten sukces oznaczał, że w edycji 2026/27 – ranking UEFA działa z rocznym przesunięciem – w europejskich pucharach wystąpi po raz pierwszy pięć polskich zespołów, w tym dwa w kwalifikacjach najbardziej prestiżowej Ligi Mistrzów (od 2. rundy w tzw. ścieżce mistrzowskiej i ligowej), jeden w Lidze Europy (od 3. rundy) i dwa w Lidze Konferencji (od 2. rundy). A to daje większe szanse na udział w fazie zasadniczej jakichkolwiek rozgrywek.

Obecny sezon Polska zaczęła jednak na 13. miejscu w rankingu krajowym, ponieważ odpadł jej skromny, zaledwie czteropunktowy dorobek z 2020/21, a w czterech kolejnych latach było już tylko lepiej.

Wszystkie pozycje w przedziale 11-14 oznaczają jeszcze większe przywileje, gdyż wtedy – jak w tym sezonie w przypadku Szkocji, Szwajcarii, Austrii i Norwegii – mistrz kraju rozpoczyna kwalifikacje Ligi Mistrzów od czwartej, ostatniej rundy, więc jest pewny udziału co najmniej w fazie zasadniczej Ligi Europy. Lokata 10. oznacza jedno miejsce w fazie głównej Champions League.

Istotna jest jednak także różnica między 12. a 13. miejscem, gdyż to wyższe sprawia, że zdobywca krajowego pucharu do eliminacji LE przystępuje w decydującej rundzie, zatem w razie niepowodzenia „spada” do fazy zasadniczej Ligi Konferencji.

I właśnie 12. miejsce osiągnęła Polska już w październiku po wyprzedzeniu Norwegii, a teraz zrobiła kolejny krok i awansowała na 11. lokatę.

Polska w edycji 2025/26 zdobyła już 47,500 pkt (za 28 zwycięstw, w tym 11 już w fazie ligowej, i 11 remisów), a do tego jest już pewna siedmiu punktów bonusowych (najwięcej 4,250 za awans Rakowa do 1/8 finału), czyli po podzieleniu przez cztery kluby daje 13,625. To już prawie trzykrotnie lepszy dorobek niż w liczącym się wciąż do pięcioletniego zestawienia sezonie 2021/22 (4,625), co sprawia, że u progu kolejnej edycji Polska będzie 10. To wymarzona pozycja w kontekście udziału w Lidze Mistrzów, ale po pierwsze od sezonu 2028/29, a po drugie – co ważniejsze – trzeba ją utrzymać wynikami na boisku.

Jednocześnie 13,625 to najlepszy bilans w skali obecnego sezonu, przed wszystkimi tuzami europejskiego futbolu. Kolejne miejsca zajmują Anglia – 13,486, Niemcy – 12,285 i Cypr – 11,406. Dalej są Włochy, Hiszpania, Francja, Portugalia. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że większość drużyn z europejskich potęg przystąpiła do rywalizacji głównie w fazach ligowych i na razie bazują przede wszystkim na bonusach za zapewniony udział w tym etapie. Już w styczniu, kiedy fazę zasadniczą dokończą Liga Mistrzów i Liga Europy, Polska straci swoją pozycję.

Łącznie w pięcioletnim zestawieniu ma w tym momencie 44,625 pkt i jest sklasyfikowana między 10. Czechami (46,075 pkt), a 12. Grecją (43,712 pkt).

Po tak udanych występach, jak w czwartek, pojawiła się nadzieja na pogoń za Czechami, ale tu podwójnie zaszkodził Polsce AEK Ateny. Dwa gole w doliczonym czasie drugiej połowy dały greckiej drużynie wygraną z Universitateą Krajowa (3:2), co poprawiło bilans kraju, ale przede wszystkim sprawiło, że „rzutem na taśmę” na 24. miejsce, ostatnie premiowane awansem, wskoczyła Sigma Ołomuniec i Czesi nadal mają w grze cztery z pięciu drużyn.

Na 13. Danię (39,356 pkt) i 14. Norwegię (38,587 pkt) polskie kluby w zasadzie już nie muszą się oglądać, bo ich straty są zbyt duża.

Liderem pięcioletniej klasyfikacji jest Anglia – 104,325 pkt, przed Włochami – 92,196 i Hiszpanią – 86,171. Kolejne pozycje zajmują: Niemcy, Francja, Holandia (cała szóstka ma komplet zespołów w grze), Portugalia, Belgia, Turcja i Czechy, które zamykają czołową „10”.

PAP

drukuj