fot. PAP/EPA

Puchar Hopmana. Radwańska pokonała Serenę Williams, Polska prowadzi z USA

Polska prowadzi w Perth z USA 1:0 w finale tenisowego Pucharu Hopmana, nieoficjalnych mistrzostw świata drużyn mieszanych. Punkt dla biało-czerwonych wywalczyła Agnieszka Radwańska, która pierwszy raz w karierze pokonała Serenę Williams – 6:4, 6:7 (3-7), 6:1.


Dzień wcześniej Radwańska stoczyła stojący na wysokim poziomie, ponaddwuipółgodzinny pojedynek z Francuzką Alize Cornet. Co prawda piąta w rankingu WTA Polka przegrała go, ale zebrała pochwały za prezentowany w Perth styl. Młodsza z sióstr Williams z kolei podczas 27. edycji Pucharu Hopmana gra bardzo nierówno, co potwiedziła również w sobotę.

Krakowianka już na samym początku miała dwie szanse na przełamanie, ale tym razem liderka światowej listy wyszła z opresji obronną ręką. Radwańska dobrze poruszała się po korcie, grała uważnie i starała się dominować. Przyniosło to efekt – dwa z rzędu „breaki” i prowadzenie 4:1. Przyczyniła się do tego także rywalka, która w ostatniej akcji, mając łatwą piłkę, posłała ją w siatkę.

Dopiero wówczas Williams przebudziła się i zaczęła grać lepiej. Odrobiła niemal całą stratę (3:4), ale Polka nie pozwoliła zabrać sobie zwycięstwa w tej partii.

Kolejna miała bardzo wyrównany przebieg. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego przy stanie 2:2 aż pięciokrotnie miała okazję na wygranie gema przy podaniu wyżej notowanej przeciwniczki. Ta jednak i tym razem wybroniła się. Amerykanka proste błędy (po których sama pukała się w głowę) przeplatała bardzo dokładnymi zagraniami tuż przy linii. Polka również zademonstrowała kilka efektownych uderzeń, a po jednym z nim zebrała oklaski zarówno od siedzącego na trybunach Jerzego Janowicza, jak i od …rywalki.

25-letnia zawodniczka miała szansę za zakończenie meczu w dwóch setach, bowiem objęła prowadzenie 6:5 i po chwili to ona miała serwować. Williams nie poddała się, dobrze returnowała i doprowadziła do tie-breaka. W nim utrzymała koncentrację, a kilka prezentów podarowała jej przeciwniczka.

Amerykanka zrewanżowała się jej nimi obficie (w całym spotkaniu popełniła aż 59 niewymuszonych błędów, przy 19 po stronie Polki) w decydującym secie. Radwańska, która wróciła do dobrej dyspozycji, skrzętnie je wykorzystała i – ku uciesze licznie zgromadzonych na trybunach polskich kibiców – rozgromiła ją 6:1.

„Szczerze mówiąc, od początku grałam bardzo dobrze, tie-break nie ułożył się, tak jak chciałam, ale już w trzecim secie zagrałam naprawdę dobrze. Mam wrażenie, jakbym grała w Polsce! Widzę więcej biało-czerwonych flag niż rok temu. Mam nadzieję, że zdobędziemy puchar, ale do tego wciąż daleka droga. Będę oglądać mecz Jerzego i trzymać za niego kciuki” – zapewniła krakowianka.

W turniejach WTA Radwańska zmierzyła się dotychczas z młodszą z sióstr Williams ośmiokrotnie. Piąta na światowej liście Polka zdołała w konfrontacjach z liderką rankingu wygrać łącznie zaledwie jednego seta (w finale Wimbledonu w 2012 roku).

W drugim meczu finału w hali Perth Arena Jerzy Janowicz walczy z Johnem Isnerem. Zwycięstwo łodzianina zapewniłoby biało-czerwonym historyczny triumf w Pucharze Hopmana. Na koniec odbędzie się pojedynek mikstów.

Polska w nieoficjalnych mistrzostwach świata drużyn mieszanych zadebiutowała rok temu. Wówczas Radwańska i Grzegorz Panfil, który zastąpił kontuzjowanego Janowicza, dotarli do finału. W nim ulegli 1:2 Francji.

Williams ma szansę zostać pierwszą w historii trzykrotną zwyciężczynią tej imprezy. Cieszyła się z sukcesu już w 2003 i 2008 roku (partnerowali jej wówczas – odpowiednio – James Blake i Mardy Fish). Ekipa USA ma na koncie łącznie sześć tytułów (w składzie zespołu, który triumfował w 2011 roku był Isner).

***

Wynik finału Pucharu Hopmana:

Polska – USA 1:0

gra pojedyncza

Agnieszka Radwańska – Serena Williams 6:4, 6:7 (3-7), 6:1

PAP

drukuj