fot. PAP/EPA

Primera Division: Porażka Atletico Madryt

Piłkarze Realu Madryt pokonali przed własną publicznością Villarreal 4:2 i objęli prowadzenie w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy. Lepszym bilansem bramek wyprzedzają lokalnego rywala – Atletico, który niespodziewanie przegrał na wyjeździe z Almerią 0:2.

Pierwszego gola dla gospodarzy zdobył już w siódmej minucie Walijczyk Gareth Bale, którego zabrakło z powodu urazu w pierwszym półfinałowym spotkaniu Pucharu Hiszpanii przeciwko mniej utytułowanym piłkarzom z Madrytu (3:0).

Na 2:0 podwyższył w 25. minucie Francuz Karim Benzema, ale na przerwę piłkarze schodzili przy stanie 2:1, bowiem kilka minut przed końcem pierwszej połowy na listę strzelców wpisał się Mario Gaspar.

W 64. minucie Real odzyskał dwubramkowe prowadzenie po akcji wykończonej efektownie przez Jese Rodrigueza, ale chwilę później precyzyjnym strzałem popisał się Meksykanin Giovani dos Santos i było 3:2.

Ostatnie słowo należało jednak do „Królewskich” – kwadrans przed końcem spotkania wynik ustalił Benzema.

To jego 104. trafienia w barwach Realu, czym zrównał się ze słynnym przed laty Brazylijczykiem Ronaldo. „To dla mnie honor” – ocenił francuski napastnik.

Był to 13. z rzędu ligowy mecz Realu bez porażki. Po raz ostatni przegrał w lidze 26 października 2013 roku na Camp Nou w Barcelonie (1:2).

Inną passę gospodarzy – bez straconego gola na Santiago Bernabeu – przerwał w pierwszej połowie Gaspar. Licznik, jak wyliczyli klubowi statystycy, zatrzymał się na 724 minutach, łącznie w ekstraklasie, Pucharze Króla i Lidze Mistrzów.

Był to pierwszy z trzech ligowych pojedynków, w których Real musiał się obyć bez Cristiano Ronaldo. Portugalczyk, najlepszy strzelec rozgrywek, został ukarany w ten sposób przez komisję dyscyplinarną federacji za czerwoną kartką w spotkaniu poprzedniej kolejki z Athletic Bilbao (1:1).

Nie wiadomo, czy w kolejnych meczach osłabień nie będzie więcej gdyż już w pierwszej połowie boisko musiał opuścić z powodu kontuzji pleców Brazylijczyk Marcelo. Zastąpił go w 18. minucie Portugalczyk Fabio Coentrao. Portugalczyk również nie dograł spotkania do końca, bowiem w ostatnich minutach pierwszej części gry nabawił się urazu lewej nogi. Nie wyszedł już na plac gry w drugiej połowie – zamiast niego grał Alvaro Arbeloa.

Wicemistrzowie Hiszpanii dopisali do swojego dorobku trzy punkty i z 57 dogonili prowadzące w tabeli przed tą kolejką Atletico. Dwie godziny po zakończeniu swojego spotkania zostali liderem tabeli, gdyż ich lokalny rywal uległ niespodziewanie na wyjeździe Almerii 0:2.

Oba gole padły w ostatnich 10 minutach, a ich strzelcem był Verza. Drugiego uzyskał z rzutu karnego po faulu Daniela Aranzubii, za który zawodnik Atletico ujrzał czerwoną kartką i musiał opuścić boisko.

To pierwsza ligowa porażka zespołu trenera Diego Simeone od 19 października, kiedy uległ Espanyolowi Barcelona 0:1, a druga w sezonie. Jednak symptomy zadyszki można było dostrzec już w środę, gdy w półfinale Pucharu Hiszpanii Atletico przegrało 0:3 z Realem.

We wcześniejszych spotkaniach Rayo Vallecano pokonało 4:1 Malagę, a piłkarze Valencii odnieśli najwyższe w tym sezonie zwycięstwo, gromiąc 5:0 zamykający tabelę Betis Sewilla.

Trzecia w tabeli Barcelona – 54 pkt, która w poprzedniej kolejce przegrała u siebie 2:3 z Valencią, zmierzy się w niedzielny wieczór na wyjeździe z Sevillą.

PAP

drukuj