fot. PAP/Jan Karwowski

PGE Ekstraliga. Mocne Byki pewne swego, Pedersen obniżył loty

Grudziądzanie wciąż w walce o ligowy byt. Jaskółki bezradne, bo bez formy Pedersena z początku sezonu. Wrocławianie obeszli się smakiem, bonus dla Lwów. Zielona Góra w kropce przez słabą pozycję w tabeli – żużlowa PGE Ekstraliga dostarczyła nam kolejnych emocji.


Unia Tarnów – Stal Gorzów 38:52
(pierwszy mecz 53:37 dla Stali) – bonus dla Stali Gorzów

Tarnowianie nie tacy straszni, kiedy Nicki Pedersen wygrywa zaledwie jeden bieg w całych zawodach. Początek meczu należał do gospodarzy. W pierwszym wyścigu dobre dopasowanie do toru wykorzystali Pedersen oraz Artur Mroczka, dając podwójne zwycięstwo miejscowym. O dziwo tarnowscy juniorzy w następnej gonitwie okazali się lepsi od rywali, co w tym sezonie było rzadkim widokiem. Przed przerwą na równanie prowadziły Jaskółki (15:9).

Gorzowianie ruszyli do ataku. Bieg nr 6 wygrali 5:1. W wyścigu siódmym lepsi znów okazali się przyjezdni, ale nie tak od razu, ponieważ po biegu sędzia podał informację, że Artur Mroczka przejechał dwoma kołami wewnętrzną linię. Zawodnik został wykluczony.

Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego nie zwalniali tempa. Starcie ósme wygrali podwójnie. Kolejne biegi kończyły się remisami. Pech nie opuszczał gospodarzy. Jadący na prowadzeniu w 11. biegu Mroczka zanotował defekt motocykla. Na nieszczęście Unii, goście wykorzystali problemy rywali (1:5). Meczową wygraną i 3 pkt. w tabeli przyjezdni przypieczętowali tuż przed biegami nominowanymi.

Finałowe gonitwy nie poprawiły wyniku po stronie miejscowych. Najpierw w 14. gonitwie padł remis, a wisienkę na trocie postawiła fenomenalna para Bartosz Zmarzlik – Krzysztof Kasprzak.

* * *

GKM Grudziądz – Get Well Toruń 49:41
(pierwszy mecz 51:39 dla Get Wellu) – bonus dla Get Wellu Toruń

Bardzo osłabiony zespół z Torunia walczył, ale nie dał rady liderom z Grudziądza, do których należała druga faza zawodów.

Mocnymi uderzeniami rozpoczęli torunianie, którzy dwa pierwsze biegi wygrali podwójnie. Niestety już w trzecim wyścigu zawody zakończyły się pechowo dla Rune Holty. Zawodnik upadł na tor i opuścił go w karetce z podejrzeniem złamania nogi. Piękny marsz przyjezdnych w kierunku zwycięstwa zatrzymał się. Get Well bez dwóch liderów mógł tylko bronić wypracowanej przewagi. Tak też się działo do wyścigu nr 9. Wszystkie gonitwy kończyły się wynikiem (3:3). Wówczas nadeszło nagłe przebudzenie gospodarzy, którzy wyszli z letargu i zwyciężyli dwie gonitwy pod rząd w stosunku 5:1.

Przed biegami finałowymi prowadzili zawodnicy Roberta Kempińskiego (40:38). W 14. biegu piękną walkę na dystansie stoczyli Jack Holder z Krzysztofem Buczkowskim. Finalnie to Australijczyk zgarnął dwa punkty i przedłużył szansę podopiecznych Jacka Frątczaka na meczowy remis.

Gonitwa kończąca zawody rozpoczęła się dobrze dla Chrisa Holdera, który wyszedł fenomenalnie ze startu. Zawodnik tracił jednak pozycje na dystansie. Ostatecznie torunianie przegrali 1:5. Bohaterem gospodarzy został Artiom Łaguta – autor 16 punktów.

* * *

Sparta Wrocław – Włókniarz Częstochowa 48:42
(pierwszy mecz 49:41 dla Włókniarza) – bonus dla Włókniarza Częstochowa

Wrocławianie do meczu przystąpili z jednym celem – wygrać. Zadanie realizowali od początku. Pierwsza faza zawodów to zdecydowane prowadzenie gospodarzy (16:8).

Równanie toru sprzyjało gościom, którzy wygrali biegi 5. oraz 6., odrabiając cztery punkty. Kolejne trzy wyścigi kończyły się remisami. W 10. gonitwie para Maciej Janowski – Vaclav Milik znalazła idealne ustawienia w motocyklach, pewnie pokonując rywali 5:1.

Trzecią część zawodów trener Marek Cieślak rozpoczął od użycia rezerwy taktycznej, która przyniosła spodziewany efekt. Adrian Miedziński oraz Leon Madsen pewnie pokonali parę gości. Przed biegami nominowanymi żadna z drużyn nie wygrała wyścigu. Przyjezdni nadal mieli szansę na meczową wygraną.

W wyścigu 14. wrocławianie wychodzili na 5:1, ale upadek zaliczył Fredrik Lindgren. Szwed został wykluczony z powtórki. Ponowny start zakończył się wygraną gospodarzy 4:2. Podopieczni Rafała Dobruckiego potrzebowali zwycięstwa 5:1, aby zdobyć punkt bonusowy. Marzenia o tym szybko rozwiał Leon Madsen, który błyskawicznie wystartował i zabrał z drużyną dodatkowy punkt do Częstochowy.

* * *

Falubaz Zielona Góra – Fogo Unia Leszno 38:52
(pierwszy mecz 56:34 dla Unii) – bonus dla Unii Leszno

Aktualni mistrzowie Polski pewnie zmierzają po kolejny tytuł. Leszczynianie – podobnie jak Get Well w Grudziądzu – rozpoczęli zawody z wysokiego ,,C”, wygrywając dwa pierwsze biegi (1:5). Kapitalnie jechał Dominik Kubera. Zawodnik najpierw wygrał wyścig juniorski, a chwilę później pokonał m.in. Patryka Dudka. Po czterech gonitwach było 9:15.

Po równaniu toru świetne ściganie kibice oglądali za sprawą Grzegorza Zengoty, który dzielnie bronił się przed mocną parą Byków. Sędzia potrzebował powtórki, aby zdecydować, czy na ostatnich metrach zielonogórzanina minął Jarosław Hampel. Ostatecznie przy nazwisku Zengota dopisano 3 pkt. W gonitwie nr 7 przyszło przebudzenie gospodarzy, którzy wygrali podwójnie.

Dopiero w 12. biegu – po czterech remisach z rzędu – Unia Leszno wygrała wyścig powiększając prowadzenie w zawodach. Gonitwa poprzedzająca biegi nominowane musiała zostać powtórzona ze względu na złączenie się motocyklami Zengoty i Kubery. Na szczęście żaden z zawodników nie upadł. Leszczyński junior musiał jednak przejść badania lekarskie, ponieważ ucierpiały jego palce u prawej stopy. Dodatkowo podopieczny Piotra Barona został ukarany żółtą kartką za stworzenie kolizji.

Byki zakończyły zawody dwoma zwycięstwami po 5:1.

Sport.RIRM

drukuj