fot. PAP/EPA

Oj Kanado…

Zaczęły się Play Off. W końcu. Nareszcie. Uczta dla fanów koszykówki zza oceanu zbliża się do dania głównego. Na przystawkę mieliśmy mecz pomiędzy Toronto Raptors i Brooklyn Nets. Możliwe, że będzie to jedna z ciekawszy serii pierwszej rundy. Gospodarzom nie pomógł wielki doping fanów i ulegli koszykarzom z Nowego Jorku – 94:97.

Mimo dobrego sportowego widowiska, najciekawsze rzeczy działy się poza parkietem, ale po kolei. Brooklyn zaczął z wysokiego C i świetnie trapował w pick&roll DeRozana i Lowry’ego, który był nie widoczny w pierwszej kwarcie(I tak rzucił 2 trójki z rękawa). Dzięki defensywie i grze na prawie-dawnym poziomie Derona Williamsa zapowiadał się blowout – po pierwszej kwarcie było 29:21 dla gości.

W drugiej ćwiartce Kanada się obudziła i na przerwę zawodnicy Raptors schodzili z tylko 4 punktową stratą. W przerwie zepsuły się zegary, odliczające czas akcji i przez resztę meczu, koszykarzom towarzyszył akompaniament odliczającego sekundy sędziego. Stare dobre czasy tylko w Kanadzie.

Druga połowa była wyrównana. Kyle Lowry a po drugiej stronie Paul Pierce i Joe Johnson narzucali(dosłownie i w przenośni) swojego warunki. Na 3 minuty przed końcem Pierce co chwila wychodził z krypty dla starców i mordował Kanade swoimi umiejętnościami. Skończył na minutę przed końcem, kiedy było już praktycznie po meczu.

Miało być dobrze, a skończyło się jak zwykle. Toronto straciło przewagę parkietu i muszą grać, żeby wyrównać przed wyjazdem na Brooklyn, bo inaczej możemy być świadkami szybkiego sweepu 4:0. Twój ruch Kanado.

W ekipie gospodarzy wyróżnił się Kyle Lowry. Generał z Toronto uzyskał 22 punkty, rozdał 8 asyst i zebrał 7 piłek. Jonas Valunciunas zanotował double double. Litewski środkowy rzucił 17 punktów i zebrał 18 piłek. Z ławki, najwięcej punktów zdobył Greivis Vasquez – 18 w tym 3/5 za 3.

Dla drużyny z Nowego Jorku Joe Johnson rzucił 24 punkty. Tyle samo dodał Deron Williams. Paul Pierce rzucił 15, jednak walnie przyczynił się do zwycięstwa gości.

Następny mecz we wtorek w nocy o 1:30. Warto czekać.

W pozostałych meczach Golden State Warriors pokonali w pierwszym meczu i to mimo przewagi parkietu ekipę Los Angeles Clippers –  109:105. Atlanta Hawks dali radę Indianie Pacers(nie wiem jak) 101:93. Oklahoma City Thunder pewnie pokonała Memphis Grizzlies 100:86

Sport/RIRM

drukuj