fot. PAP

Nieporadna Lechia uległa Lechowi

W meczu, które uznane zostało za hit czwartej kolejki piłkarskiej ekstraklasy, Lech wygrał w Gdańsku z Lechią 2:1. Gospodarze objęli co prawda prowadzenie w 36. minucie, ale całą drugą połowę, po czerwonej kartce dla Zaura Sadajewa, grali w „10”. Obie, bardzo podobne bramki dla gości, zdobył po efektownych strzałach głową Łukasz Teodorczyk. W obu przypadkach z prawej strony dośrodkowywał Tomasz Kędziora.

To spotkanie obejrzało 25529 widzów. To najwyższa w tym sezonie frekwencja na boiskach ekstraklasy (do tej pory najwięcej kibiców pojawiło się na meczu Lech – Wisła Kraków – 16264) oraz drugi wynik w historii ligowych konfrontacji biało-zielonych na PGE Arenie. Rekord ustanowiony został 14 sierpnia 2011 roku w inauguracyjnej potyczce z Cracovią – 34444 osób.

Trener gospodarzy Joaquim Machado, który w trzech pierwszych ligowych spotkaniach nie zmieniał wyjściowego składu, dokonał tym razem trzech roszad w pierwszej „11”. Jedna była wymuszona kontuzją pomocnika Piotra Wiśniewskiego – najlepiej spisującego się do tej pory zawodnika Lechii zastąpił Daniel Łukasik.

Poza tym na prawej obronie za Marcina Pietrowskiego zagrał były piłkarz Lecha Mateusz Możdżeń, a na lewej pomocy Bartłomieja Pawłowskiego zastąpił Piotr Grzelczak.

Aż sześć zmian w porównaniu do przegranego u siebie 2:3 ostatniego meczu z Wisłą Kraków przeprowadził natomiast trener Lecha Mariusz Rumak, który być może po raz ostatni prowadził „Kolejorza”. Przyszłość poznańskiego szkoleniowca ma wyjaśnić się we wtorek.

Od razu po rozpoczęciu gry gdańszczanie rzucili się do ataku i już w 5. minucie powinni objąć prowadzenie, ale po centrze z rzutu rożnego Macieja Makuszewskiego pozostawiony bez opieki Rafał Janicki z trzech metrów nie trafił do bramki. Z kolei w 20. minucie po zagraniu Możdżenia z prawej strony Makuszewski posłał z 12 metrów piłkę obok słupka.

Swoją przewagę gospodarze zdołali udokumentować golem w 36. minucie. Hubert Wołąkiewicz sfaulował w polu karnym Stojana Vranjesa i sam poszkodowany wykorzystał „jedenastkę”. Lechia objęła prowadzenie, ale tuż przed przerwą straciła napastnika Zaura Sadajewa, który za faul na Łukaszu Trałce otrzymał czerwoną kartkę.

Po przerwie gra toczyła się pod dyktando mających przewagę jednego zawodnika gości. W 49. minucie piłka po uderzeniu Darko Jevtica sprzed pola karnego trafiła w poprzeczkę. Biało-zieloni ograniczyli się do kontrataków i niewiele brakowało, aby w 72. minucie Vranjes zdobył głową drugą bramkę.

Podobnych problemów nie miał natomiast wprowadzony w 66. minucie za Kaspera Hamalainena Teodorczyk. Po świetnych dośrodkowaniach Kędziory napastnik Lecha popisał się w ciągu pięciu minut dwoma skutecznymi główkami (w 80. minucie wygrał powietrzny pojedynek z Janickim, a cztery minuty później przeskoczył Możdżenia) i zapewnił swojemu zespołowi trzy punkty.

Lechia Gdańsk – Lech Poznań 1:2 (1:0) 

Stojan Vranjes (36-karny), – Łukasz Teodorczyk (80-głową), (84-głową).

Lechia Gdańsk: Dariusz Trela – Mateusz Możdżeń, Rafał Janicki, Tiago Valente, Nikola Lekovic – Maciej Makuszewski, Ariel Borysiuk, Daniel Łukasik (55. Marcin Pietrowski), Stojan Vranjes (75. Adam Buksa), Piotr Grzelczak (86. Bartłomiej Pawłowski) – Zaur Sadajew.

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski – Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Hubert Wołąkiewicz, Luis Henriquez – Dawid Kownacki, Darko Jevtic (90+1. Dariusz Formella), Łukasz Trałka, Kasper Hamalainen (66. Łukasz Teodorczyk), Gergo Lovrencsics (74. Barry Douglas) – Vojo Ubiparip.

PAP

drukuj