fot. flickr.com

NBA. Czarodzieje uciekają rywalom, zwycięstwo po dogrywce

Washington Wizards, którzy na początku sezonu mieli problem z odniesieniem wyjazdowego zwycięstwa, wygrali czwarty z rzędu mecz poza Waszyngtonem. Minionej nocy pokonali po dogrywce Sacramento Kings 130:122. Marcin Gortat – w ciągu 22 minut spędzonych na parkiecie – odnotował 2 punkty, 9 zbiórek oraz asystę.


Nasz rodak w starciu z Królami nie miał wielu okazji do pokazania swoich umiejętności w ofensywie. Na deskach wywalczył jednak 9 piłek. Polak nie zaliczył żadnej straty oraz wykonał dokładne podanie przez całą długość boiska i asystował przy wsadzie Johna Walla. W ataku natomiast solidnie zagrali zmiennicy Gortata – Ian Mahinmi oraz Jason Smith.

W ostatnich trzech meczach Czarodzieje pozwolili rzucić rywalom kolejno 114, 127 i 113 punktów. W spotkaniu z Kings również nie radzili sobie w obronie. Na obwodzie pozostawiali niekrytych graczy, co na starcie trzykrotnie wykorzystał Buddy Hield (13:10). Wizards trzymali się blisko gospodarzy dzięki dobrej grze Walla i Otto Portera Jr. Po „layupie” tego pierwszego tracili do miejscowych 2 oczka (28:30).

Po pierwszych 4 minutach drugiej kwarty i nieskuteczności po obu stronach, ekipa z Sacramento rozpoczęła budowanie dużej przewagi. Od dwóch celnych „trójek” rozpoczął Garrett Temple, kilka punktów zdobył Arron Afflalo, a po trafionym osobistym Darrena Collisona Królowie wygrywali 68:56.

Po przerwie gospodarze utrzymywali bezpieczny dystans nad Wizards. Dużo energii z ławki wniósł Anthony Tolliver. Pod koniec trzeciej kwarty 15-punktową przewagę  dla Kings wywalczył Ben McLemore – dwukrotnie rzucił zza linii 7,24 m oraz popisał się efektownym wsadem.

W czwartej odsłonie meczu Scott Brooks mógł być zadowolony z defensywy swoich podopiecznych, który pozwolili zawodnikom z Sacramento zdobyć zaledwie 19 oczek. W ataku Wizards liderował Bradley Beal. Po kolejnych celnych „trójkach” rzucającego obrońcy Czarodzieje tracili do Króli 2 oczka. W kolejnych akcjach na udane akcje gospodarzy koszykarze z Waszyngtonu odpowiadali rzutami z półdystansu (114:112). Kiedy na tablicy wyników widniał remis 116:116, Wall miał szansę na zwycięski rzut, jednak piłka nie znalazła miejsca w obręczy.

W dogrywce przyjezdni świetnie współpracowali na obwodzie – po udanych próbach z dystansu Beala i Walla Wizards prowadzili 124:122, a po „alley-oopie” Markieffa Morrisa ich przewaga wynosiła już 4 oczka. Czarodzieje wygrali ostatecznie 130:122.

Kolejny udany mecz na wyjeździe zaliczył Bradley Beal – autor 38 punktów, 10 zbiórek i 4 asyst. Double-double zdobył również John Wall (25 oczek, 12 asyst). Wizards wykorzystali porażkę Boston Celtics i dzięki wygranej w Sacramento awansowali na 2. pozycję w tabeli Konferencji Wschodniej.

* * *

Sacramento Kings – Washington Wizards 122:130 po dogr. (32:28, 36:28, 29:26, 19:34, 6:14)
(Willie Cauley-Stein 20, Buddy Hield 18, Arron Afflalo 18 – Bradley Beal 28, John Wall 25, Marcin Gortat 2)

Sport.RIRM

drukuj