Liga Konferencji. Legia bez argumentów w meczu z Chelsea, wysoka porażka zespołu Goncalo Feio
Nie było niespodzianki na stadionie przy ul. Łazienkowskiej. Warszawska Legia przegrała 0:3 z Chelsea Londyn w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Konferencji. Wygrana The Blues była jak najbardziej zasłużona. Stołeczny zespół zagrał słabo w defensywie w drugiej połowie, a w ataku nie potrafił w żaden sposób zagrozić rywalom.
Legia do starcia z Chelsea przystąpiła bez kilku ważnych zawodników. Z powodu kontuzji zabrakło Marca Guala i Bartosza Kapustki, a z powodu kartek musiał pauzować Artur Jędrzejczyk. Trener Goncalo Feio w zaistniałej sytuacji zdecydował się na wystawienie w roli napastnika Ryoyi Morishity. Londyńczycy na mecz z polską drużyną nie wyszli galową jedenastką. Na ławce usiedli m.in. Marc Cucurella, Enzo Fernandez, Pedro Neto czy Jackson Martinez.
Od pierwszej minuty ton grze nadawali piłkarze z Anglii. Goście wymieniali podania i szukali luki w defensywie Legii, zaś stołeczny zespół swoich szans chciał szukać w kontratakach. Chelsea w pierwszej połowie najlepszą sytuację miała w 34. minucie, gdy tuż sprzed pola karnego lewą nogą uderzał Kiernan Dewsbury-Hall, jednak znakomicie obronił Kacper Tobiasz.
The Blues nie zdołali do przerwy pokonać bramkarza gospodarzy, jednak szybko zrealizowali ten cel po zmianie stron. W 49. minucie po złym wybiciu piłki przez Steve’a Kapuadiego sprzed pola karnego płasko uderzył Reece James, Tobiasz odbił futbolówkę przed siebie, z czego skorzystał Tyrique George, posyłając ją do bramki z bliskiej odległości. W 57 minucie Chelsea podwyższyła prowadzenie. Kacper Tobiasz źle wybił piłkę sprzed własnej bramki, przejęli ją goście, Jadon Sancho wbiegł w pole karne, zagrał do Noniego Madueke, a ten – nieatakowany przez nikogo – lewą nogą skierował futbolówkę do siatki. W 70. minucie sędzia podyktował jedenastkę dla londyńczyków po faulu na jednym z graczy The Blues w polu karnym Legii. Rzut karny wykonywany przez Christophera Nkunku obronił jednak Kacper Tobiasz. Radość bramkarza gospodarzy okazała się tylko chwilowa, gdyż kilkadziesiąt sekund później po raz trzeci w tym meczu wyciągał piłkę z siatki. Jadon Sancho wbiegł z lewej strony boiska w szesnastkę i zagrał wzdłuż pola bramkowego do Madueke, który uprzedził biernych w tej sytuacji obrońców i z bliska wpakował futbolówkę do bramki. Stołeczny zespół najlepszą szansę na trafienie honorowe miał w ostatnich minutach spotkania, kiedy to po centrze Morishity z lewej strony boiska i zamieszaniu w polu karnym z kilku metrów w kierunku bliższego słupka uderzał Dominik Kun, jednak z tą próbą poradził sobie bramkarz gości. Chelsea ostatecznie zasłużenie wygrała w Warszawie różnicą trzech goli i chyba tylko kataklizm mógłby sprawić, że roztrwoni taką zaliczkę w rewanżowym meczu przed własną publicznością.
***
Legia Warszawa – Chelsea Londyn 0:3 (0:0)
Tyrique George 49′, Noni Madueke 57′, 74′
Sport.RIRM




