fot. PAP

Ekstraklasa. Osłabiona Wisła jeszcze gryzie

W ostatnim w tym sezonie meczu na PGE Arenie Gdańsk Lechia zremisowała z Wisłą Kraków 2:2. Arbiter podyktował w tym spotkaniu aż trzy rzuty karne – dwa wykorzystał pomocnik gospodarzy Stojan Vranjes.

Krakowianie przyjechali nad morze po trzech spotkaniach bez zwycięstwa, w których zdobyli zaledwie jeden punkt. I niewiele brakowało, aby w Gdańsku powetowali sobie wcześniejsze niepowodzenia. Drugą bramkę zawodnicy „Białej Gwiazdy” stracili dopiero w doliczonym czasie gry.

Goście zagrali poważnie osłabieni (w tym spotkaniu z konieczności zadebiutował niespełna 19-letni Piotr Żemło), w dodatku bez klasycznego napastnika. Z przodu na zmianę operowali Semir Stilic i Łukasz Garguła, co nie przeszkodziło wiślakom dość szybko uzyskać prowadzenia.

W 19. minucie krakowianie przeprowadzili piękną akcję – Garguła zagrał prostopadle na lewe skrzydło do Emmanuela Sarki, Nigeryjczyk dośrodkował do Stilica, który najpierw ośmieszył Pawła Dawidowicza przerzucając nad nim piłkę, a następnie strzałem z woleja lewą nogą w krótki róg pokonał bramkarza Lechii.

Po stracie gola biało-zieloni osiągnęli zdecydowaną przewagę, ale nie potrafili zamienić jej na gola. Najbliżsi szczęścia byli tuż przed przerwą Maciej Makuszewski i Zaur Sadajew. Ten pierwszy posłał piłkę z 12 metrów nad poprzeczką, a uderzenie rosyjskiego napastnika z rzutu wolnego z trudem obronił Michał Miśkiewicz.

Druga połowa także toczyła się pod dyktando gdańszczan, którzy w 66. minucie doprowadzili wreszcie do wyrównania. Sadajew ograł przy linii bocznej pola karnego Fabiana Burdenskiego, a Niemiec nieprzepisowo rękami zatrzymał rywala. Arbiter nie wahał się z podyktowaniem karnego – „jedenastkę” pewnie wykorzystał Vranjes.

Z tego remisu biało-zieloni cieszyli się tylko przez kwadrans. W 80. minucie krakowianie wykonywali rzut wolny – po silnym uderzeniu Dariusza Dudki piłka odbiła się od Piotra Wiśniewskiego i trafiła w rękę Rafała Janickiego. Protesty gospodarzy zdały się na nic, podobnie jak błagalny gest stopera Lechii, który ukląkł przed arbitrem. Szymon Marciniak pozostał nieubłagany i po raz drugi odgwizdał rzut karny – na gola zamienił go Stilic.

I kiedy wydawało się, że goście wywiozą z Gdańska trzy punkty, sędzia podyktował w doliczonym czasie gry trzecią „jedenastkę” – tym razem po zagraniu ręką Michała Czekaja. Skutecznym egzekutorem był ponownie Vranjes.

Lechia nie zasłużyła w tym spotkaniu na porażkę, niemniej piłkarze tej drużyny, odkąd wrócili do ekstraklasy, czyli od sezonu 2008/09, nie potrafią pokonać Wisły na własnym stadionie. W siedmiu meczach biało-zieloni zanotowali cztery porażki i trzy remisy.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 2:2 (0:1).
Stojan Vranjes (66-karny), (90+2-karny) – Semir Stilic (19), (81-karny)

Lechia Gdańsk: Mateusz Bąk – Deleu (59. Paweł Stolarski), Rafał Janicki, Paweł Dawidowicz (76. Przemysław Frankowski), Nikola Lekovic – Maciej Makuszewski, Marcin Pietrowski, Piotr Wiśniewski (81. Patryk Tuszyński), Stojan Vranjes, Piotr Grzelczak – Zaur Sadajew.

Wisła Kraków: Michał Miśkiewicz – Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Dariusz Dudka, Piotr Brożek – Fabian Burdenski (75. Piotr Żemło), Alan Uryga, Ostoja Stjepanovic, Semir Stilic, Emmanuel Sarki (67. Wilde-Donald Guerrier) – Łukasz Garguła.

PAP

drukuj