Fot. E. Sadej

Częstotliwość dla wiary

Z poseł Elżbietą Kruk (PiS), członkiem sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, byłą szefową KRRiT, rozmawia Marcin Austyn

Marsze, 2,5 miliona zebranych podpisów z głosami poparcia, protesty, listy otwarte… Co jeszcze trzeba zrobić, żeby Telewizja Trwam mogła być odbierana w systemie naziemnej telewizji cyfrowej?

– Nie ustępować, nie być biernymi, bo tego prawdopodobnie po nas się spodziewają. Mimo tych licznych inicjatyw wydaje się, że na razie nie ma reakcji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na to, co się dzieje, ale wydaje mi się, że to jednak robi wrażenie. Takie wydarzenia pokazują, że Polacy chcą walczyć o swoje prawa i że potrafią być w tej walce skuteczni. Zatem innej drogi, jak nie ustępować, nie ma.

Zgromadzenie w ścisłym, historycznym centrum Warszawy z pewnością nie może nie przejść bez echa, ale czy takie inicjatywy mogą coś zmienić?

– To się okaże. Kiedy? Trudno powiedzieć. Bo nie wiemy nawet, kiedy będzie rozstrzygnięte postępowanie. Na nasze pytania na komisjach sejmowych w bardzo ciekawy sposób odpowiedział nam przewodniczący KRRiT, że Krajowa Rada rozstrzygnie postępowanie „do lata”. Co to dokładnie znaczy? Nie wiem. To jednak nie zmienia tego, że nie możemy zaprzestać walki o własne prawa i o nasze państwo.

W ofercie programowej nadawców właściwie brak alternatywy dla Telewizji Trwam. Wydawałoby się zatem, że miejsce dla telewizji akcentującej wartości chrześcijańskie i patriotyczne powinno być bezdyskusyjne.

– Sprawa rzeczywiście wydaje się oczywista. I zapewne gdybyśmy funkcjonowali w normalnym państwie demokratycznym, w którym władze dbają o interes obywateli i o dobro wspólne, bylibyśmy przekonani, że Telewizja Trwam uzyska koncesję, bo powinna ją uzyskać. Na to wskazuje wiele kwestii, to m.in. ten szeroki ruch społeczny, który stworzył się w obronie Telewizji Trwam. Dziś postulaty owego ruchu sięgają już dalej. Bo nie chodzi tylko o Telewizję Trwam, ale o wolność słowa i przyszłość Polski. Drugim elementem są konsultacje przeprowadzone przez KRRiT. Tam w sposób oczywisty konsultowani, czyli społeczeństwo, wskazali, że pośród propozycji cyfrowej telewizji naziemnej chcą mieć nie jakąś katolicką telewizję, ale Telewizję Trwam. Obywatele mają prawo tego oczekiwać i mają prawo to otrzymać. Przypomnę, że rynek cyfrowej telewizji naziemnej nie jest zwykłym rynkiem. Na nim działają podmioty, które korzystają z dobra narodowego, jakim są częstotliwości. Po trzecie, pokazuje to bardzo niedobry „dorobek” KRRiT. Mam tu na myśli to, co Krajowa Rada sama wykazała, a zatem jakie propozycje programowe mamy obecnie w telewizji naziemnej po już podjętych krokach i uruchomieniu procesu cyfryzacji. Propozycje religijne to zero procent tej oferty! Przypomnę, że w sprawozdaniu KRRiT wskazano m.in., że 20 proc. zajmuje rozrywka, 19 proc. seriale. A religia 0 procent. A historia 1 procent. A kultura 2 procent. To porażające. Jeszcze raz przypomnę, że te częstotliwości jako nasze dobro wspólne powinny służyć społeczeństwu. Nie mogą obowiązywać tu tylko racje komercyjne. Nawet Komisja Europejska pozostawia państwom pewną swobodę regulacyjną na tym rynku, tak by te mogły chronić swoją tożsamość, kulturę.

Temat odmowy miejsca Telewizji Trwam na MUX-1 często jest komentowany w kategoriach przywileju.

– Oczywiście prawo nadawania w systemie naziemnym jest ekskluzywne, ale nie można mówić o przywileju w odniesieniu do nadawcy, który w swoim programie realizuje misję społeczną. W takim przypadku taki podmiot powinien być przez regulatora rynku, jakim jest KRRiT, wspierany, a nie blokowany w rozwoju.

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn

drukuj