Spróbuj pomyśleć


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Atak ideologii gender na Polskę napotkał zdecydowany odpór ze strony wielu osób i środowisk, które nigdy wcześniej publicznie nie zabierały głosu na temat złożonych problemów seksualności człowieka. Narzucana siłą ideologia śmierci uruchomiła w narodzie prawdziwe pospolite ruszenie. Sprawy i słowa uznawane przed wojną – to jest obecną wojną ideologiczną – za nieprzyzwoite, nagle straciły paraliżującą moc tabu. Niejeden spośród obleśnie śliniących się przed kamerą sensacjonistów musiał pogodzić się z utratą monopolu na epatowanie opinii publicznej kwestiami ludzkiej płciowości, Przytłaczająca chrześcijańska większość sama widzi, że zepchnięcie sfery intymnej do tematów zakazanych, objętych tabu, wcale nie jest przejawem pobożności katolickiej, jako że samo słowo tabu i wszytko to co się za tym pojęciem kryje pochodzi z praktyk pogańskich. Katolik czyta Pismo Święte, zapoznaje się z nauczaniem papieży zawartym w encyklikach, innych dokumentach i wypowiedziach, słucha z uwagą swoich bezpośrednich duszpasterzy. Źródeł wiedzy na temat katolickich zasad postępowania w sprawach dotyczących ludzkiej seksualności jest bez liku i tylko zaślepieni religijną nienawiścią wrogowie Kościoła jak katarynka powtarzają banialuki o katolickiej pruderii. W szczególności wtedy, kiedy czyjaś religijność przeszkadza im zrealizować maniakalne plany i zaspokoić zwyrodniałe żądze.

Bł. Jan Paweł II sprawom osoby ludzkiej i ludzkiej płciowości poświęcił 129 środowych katechez na placu Św. Piotra pomiędzy 5. września 1979 a 28 listopada 1984r., łącznie znanych pod nazwą „Teologia ciała”. Urodzeni w tamtych latach, mając czwarty krzyżyk na karku, sami już dawno założyli rodziny, lub je dopiero zakładają, płodzą, rodzą i wychowują własne potomstwo i dobrze byłoby dla nich samych i ich własnych dzieci, aby – podobnie jak poprzednie pokolenie – dali się porwać i unieść ku niebu słowami naszego papieża w roku Jego kanonizacji. Służy nam Jan Paweł natchnionymi przemyśleniami sprzed trzydziestu i więcej lat, które na wojenne czasy agresji ideologicznej proroczo wyposażyły Polskę i resztę świata w argumentację do obrony normalności i w motywację do zaangażowania w tę obronę.

Antynaukowe objawienia genderystów zawarte w „Standardach edukacji seksualnej w Europie” nakazują realizować program nauczania masturbacji już w najmłodszej grupie wiekowej oznaczonej jako 0 – 4, czyli od roku zerowego, przed ukończeniem pierwszego roku życia, po prostu w niemowlęctwie. Stąd słowo 'masturbacja’ nagle zrobiło nieoczekiwaną karierę w mediach katolickich, słusznie alarmując rodziców maleńkich dzieci narażonych na atak zboczeńców w żłobkach i innych zakładach opieki posłusznych polityce Tuska i Piechocińskiego.

Niemowlęta, małe dzieci, dzieci przed pokwitaniem z samej natury rzeczy nie mają po co zajmować się seksem, o ile nie są one po prostu celowo przygotowywane do zaspokajania pedofilów. Zdarzające się spontaniczne zachowania o charakterze seksualnym, podyktowane ciekawością, czy przypadkowym odkryciem rozmaitych wrażeń nie mogą być powodem obaw, że dziecko ma jakieś okropne skłonności na całe życie. Po wykluczeniu ataku pedofila jako ich przyczyny, najlepiej nie robić z tych zachowań sensacji, które jedynie mogą je nasilić i utrwalić.

Z kolei z szacunku dla prywatności, nawet najbardziej kochającym rodzicom i troskliwym opiekunom nie wolno ingerować w zachowanie dorastających dzieci ukrywające się po eufemizmem „sekretna przywara”. Do życia w czystości trzeba przygotowywać nastolatki zanim ich organizmy wystartują na rozbiegu do mety, której celem jest sukces prokreacyjny bądź skuteczna transmutacja potrzeb dla realizacji powołań związanych z celibatem. Dorosłym, którzy zapomnieli jak to jest być młodą osobą warto polecić lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego, z następującą konkluzją punktu 2352. „Masturbacja”, stanowiącą zalecenie dla spowiedników: „w celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.”

Internet i telefonia komórkowa jako narzędzia kreowania i zaspokajania potrzeb seksualnych dorastających chłopców i dziewcząt nadal czekają na poważne potraktowanie. Zamiast zachęcać do wyuzdania, mogą promować wartości stanowiące fundament przyszłej szczęśliwej rodziny, takie jak dziewiczy wstyd jako barierę przed wykorzystaniem seksualnym i uznanie własnej nagości za prywatną własność, którą będzie można dzielić tylko z żoną lub mężem w ramach małżeńskiej wyłączności służącej wzmocnieniu więzi rodzinnych na całe życie.

Atak ideologii gender nie może prowokować pozbawionych szans na powodzenie działań rodziców i opiekunów zmierzających do kontrolowania „sekretnej przywary” stanowiącej niejako wentyl bezpieczeństwa, gdyż w miarę bezpiecznie przygotowującej do pożycia małżeńskiego niezdolną do samokontroli własnej seksualności młodzież płci obojga. Na tego rodzaju namiastkę skazani są też ludzie, którzy osiągnęli już wiek zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego i – mimo przeżywanych w tym stadium życia najbardziej nasilonych potrzeb seksualnych – pozostają kawalerami i pannami. Takich osób jest coraz więcej, zważywszy na pułapkę edukacyjną, która na wiele wiele lat skutkuje przekładaniem decyzji o założeniu rodziny, a w zamian daje żałosny status wykształconego bezrobotnego stanu cywilnego wolnego.

Przywołując autorytet papieża Benedykta XVI, który uznał, że rozstrzygnięcie innej ważnej kontrowersji wymaga wyboru mniejszego zła, należy pójść po rozum do głowy i go zapytać czy „sekretna przywara” jest mniej czy bardziej szkodliwa dla własnej duszy i ciała oraz dusz i ciał innych osób niż przedwczesna inicjacja i rozwiązłość seksualna.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

(Poza nagraniem: rozszerzenia przekraczające pojemność czasową radiowego felietonu znajdą Państwo na stronie www.halat.pl; tamże przypisy, odnośniki i ilustracje.)

drukuj