Spróbuj Pomyśleć


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Nad wejściem do zabytkowego Gimnazjum Realnego we Wrocławiu przy pl. Teatralnym widnieje paremia Aequitas sequitur legem, a pod nią – z uprzejmości dla przechodnia – jej przekład na polski: Sprawiedliwość idzie za prawem.

Starożytny Rzym w słowie Aequitas pomieścił takie pojęcia, jak sprawiedliwość, równość, przestrzeganie zasad, symetrię i uczciwość w stosunkach między jednostkami. W naszych czasach niektóre kraje anglosaskie mają system prawa 'equity', tłumaczony na polski jako 'słuszność', kierujący się zasadą conscience – sumienia, fairness – uczciwości i justness – sprawiedliwości. Łacińską aequitas – słuszność symbolizował róg obfitości i waga jako symbol uczciwej miary, co wyraźnie wskazuje na ścisły związek dobrobytu z uczciwością. Z kolebki naszej cywilizacji w starożytnej Grecji wywodzi się inne piękne w swej treści i zwięzłości motto: Veritas Aequitas, które podkreśla takie wartości jak kierowanie się honorem i prawdą w podejmowanych działaniach, a także sprawiedliwością niezależnie od okoliczności. Znana w starożytności, logiczna i intuicyjnie rozpoznawana jako słuszna sekwencja Prawda – Prawo – Sprawiedliwość znajduje praktyczne zastosowanie w tworzeniu prawa. Gdy prawodawca, kierując się prawdą, stworzy uczciwe prawo, to i sprawiedliwość, która za tym prawem podąża, nie ucierpi. W przeciwnym razie, legislator jednym pociągnięciem pióra może zgotować ludziom piekło na ziemi i na tamtym świecie.

Stąd każdy, kto nie jest niewolnikiem, a poczuwa się do odpowiedzialności za los własny, swoich bliskich i wszystkich bliźnich, musi – na ile potrafi – czujnie przyglądać się przyczynom stanowienia prawa, czy aby na pewno powstaje ono w oparciu o przesłanki spełniające kryterium rozpoznawalnej prawdy. Bowiem gdy nie prawda a kłamstwo jest źródłem prawa, jest ono na tyle chore, że podążająca za nim parodia sprawiedliwości prędzej czy później spowoduje, że krzywda załomocze do naszych drzwi. W imieniu prawa odbierze nam wszystko, pozbawi wszelkich złudzeń co do rzeczywistych intencji załganych prawodawców. Wtedy jednak już będzie za późno.

Dotychczas wydawało się, że dyktatury XX w., zdefiniowane jako zbrodnicze totalitaryzmy nie znajdą sobie równych w tworzeniu legislacji opartej na kłamstwie polegającym na zaprzeczeniu kanonom prawa naturalnego znanego ludzkości jako dekalog. Milcząca większość dała się zmanipulować, uległa propagandzie i brutalnemu praniu mózgów. W oceanach trupów i gruzów zatopiło się życie i majątek tych, którzy, kierując się obojętnością, ugodowością, czy lękliwością pozwolili sobie narzucić prawo początkowo obrócone przeciw innym, a nawet gorliwie uczestniczyli w jego wykonaniu. O ile dobro zawsze wraca zwielokrotnione, o tyle wyrządzone zło na tym padole często uchodzi płazem. Liczni złoczyńcy przeżyli, mieli się i mają się dobrze, a wykorzystując zbyt ryzykowne doświadczenia przeszłości, pozostawili godnym siebie następcom, nieraz wręcz potomkom, cyniczne przekonanie, iż jak to powiadają Rosjanie: tише едешь, дальше будешь.

W najnowszej historii Polski tę zasadę praktykuje wytrwale i z oddaniem Waldemar Pawlak, jej najsławniejszy rzecznik, czego nie omieszkała odnotować dyplomacja USA w wyciekłej depeszy z 7. sierpnia 2008r. (cable 08WARSAW940). A sprawa dotyczyła stosunku rządu Tuska i Pawlaka do upraw GMO, co do których wprowadzenia w Polsce cichaczem wicepremier i minister gospodarki zapewniał swoich amerykańskich rozmówców.

Cichaczem Pawlakowi tym razem się nie udało, więc trzeba było sięgnąć do argumentów wagi najwyższej, jakimi są rozkazy Brukseli. Broniąc unijnego neokolonializmu jak źrenicy oka, władza legalizuje bezprawie i pozwala na nieodwracalne skażenie naszego środowiska organizmami genetycznie modyfikowanymi oraz towarzyszącą im zabójczą dla innych organizmów substancją o nazwie glifosat, wywołującą m.in. ciężkie postaci raka gruczołu sutkowego u zwierząt laboratoryjnych typowo stosowanych w badaniach nad rakotwórczością rozmaitych czynników u człowieka. Od września b. r. wiadomo, że glifosat, składnik herbicydu Roundup wykazuje rakotwórczość już w stężeniach dopuszczalnych według prawa europejskiego w wodzie do spożycia przez ludzi. Już od maja b. r. wiadomo, że legislatorzy Unii Europejskiej opierają się na ekspertyzach podpisanych przez skorumpowane kierownictwo Europejskiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Żywności (European Food Safety Authority – EFSA). W dziesiątym roku działania EFSA Parlament Europejski odmówił przyjęcia rozliczenia budżetu tej instytucji za rok 2010. Powodem był raport Komitetu ds Kontroli Budżetowej Parlamentu Europejskiego, ostro krytykujący EFSA za konflikty interesów i przypadki zatrudniania w trybie drzwi obrotowych kręcących się pomiędzy EFSA i przemysłem agrochemicznym.

Powstałych z naruszeniem prawa, bo w oparciu o poświadczenie nieprawdy, przepisów unijnych nie uchylono, podjętych decyzji nie wycofano, a w przypadku rządu Tuska i Pawlaka doprowadzono do skrajnej kompromitacji tworzenia prawa w Polsce, opartego nie na aktualnym stanie wiedzy naukowej z zakresu medycyny i ekologii a na mitach tworzonych przez lobbistów na zlecenie koncernów agrochemicznych.

Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat

drukuj