Homilia wygłoszona podczas mszy na Jasnej Górze podczas pielgrzymki Podwórkowych Kółek Różnańcowych Dzieci
Przenosimy się do Nazaretu, tam gdzie 30 lat spędza Pan Jezus. Jeszcze przed Jego narodzeniem, Jego mamusia Maryja ma ciekawe spotkanie z wysłańcem Boga. O tym nam opowiada św. Łukasz.
Pan z Wami!
I z duchem twoim.
Słowa Ewangelii według św. Łukasza.
Chwała Tobie Panie!
Maryja modli się każdego dnia i mówi (i powtórzymy te słowa): „Panie Boże, ześlij na Ziemię Zbawiciela”. Pan Bóg posyła swego posłańca do Maryi, ten kłania się Jej i mówi (też powtórzmy te słowa): „Maryjo, czy chcesz zostać matką Pana Jezusa?”. Maryja zastanawia się i po chwili mówi: „Nie wiem jak się to stanie, ponieważ nie znam męża”. Anioł jej mówi: „Nie martw się. Zostaniesz mamusią Jezusa za sprawą i mocą Ducha Świętego”. Maryja rozważa te słowa i odpowiada (powtórzymy): „Chcę! Chcę zostać matką Pana Jezusa”. I od tej chwili Maryja będzie nosiła Jezusa przez 9 miesięcy, a potem Go urodzi w Betlejem.
Oto Słowo Pańskie!
Chwała Tobie Chryste!
Kochane dzieci. W rozmowie z dziećmi na katechezie zapytałem je raz, co jest dla nich największym skarbem? I wyobraźcie sobie, że niektórzy chłopcy powiedzieli do mnie: „Proszę księdza, naszym skarbem to są pieniądze. Mamy konta i zbieramy pieniądze. Pieniądze są naszym skarbem”. Z kolei jeden z kolegów mówi: „Proszę księdza, a moim skarbem to jest samochód. Mamy dwa samochody. Niedawno tatuś jeden z nich kupił”. Skarbem kolejnej dziewczynki, Kasi, był wygodny dom. Tatuś wybudował dom, z wielkim ogrodem. Kasia mówi: „To jest mój życiowy skarb”. A dla Władka tranzystor. Mówi: „Proszę księdza, ja bardzo lubię słuchać muzyki. Nie rozstaję się z tranzystorem”. Z kolei dla Włodka, komputer. „Godzinami tam przesiaduję, proszę księdza, jest mi bardzo dobrze”. Były takie dzieci, dla których największym skarbem była komórka. Nawet jeden powiedział, że śpi z komórką i odbiera smsy. Ale były dzieci, które mówiły: „Proszę księdza, moim skarbem są koledzy i koleżanki”. Wreszcie jedna z dziewczynek mówi: „Proszę księdza, a dla mnie największym skarbem jest rodzina. A wiecie dlaczego? Bo przecież tatuś i mamusia, z Panem Bogiem w rodzinie dali mi życie i tam się najlepiej czuję, kiedy tatuś i mamusia są ze mną przeżywam na ziemi Niebo”.
Tak, wielkim skarbem jest rodzina, a w niej życie, czyli dziecko. Złóżcie ładnie ręce i niech każdy i każda z was teraz powie: „Jezu, dziękuję za życie. Dziękuję za mamusię, za tatusia, którzy z Bogiem Ojcem, Tobą i Duchem Świętym przekazali mi życie”. Każdy w ciszy niech to powie.
Był taki moment, kiedy mamusia zakochała się w tatusiu a tatuś w mamusi i postanowili o tej miłości powiedzieć Panu Jezusowi. Pojechali do kościoła pięknie ubrani i mówią: „My się tak kochamy, chcemy założyć rodzinę, ale rodzina musi być kościołem, dlatego Jezu, zapraszamy Cię. Zamieszkaj z nami”. Jezus zamieszkał, a po 9 miesiącach mamusia mówi do tatusia: „Słuchaj, nie mówiłam ci o czymś bardzo ważnym. Dotknij mojego brzucha. Tak, tam jest życie, kopie mnie. Tylko nie wiem czy to syn czy córka”. Tatuś z radości aż podskoczył. I po tych dziewięciu miesiącach przyszliśmy na ziemię ku radości może brata, który się wcześniej urodził czy siostry. Bo dla brata my byliśmy naj-cenniejsi, na pierwszym miejscu dla tatusia i mamusi. Wszyscy chwalili się tym, że mają nowego bra-ta i siostrę, bo życie jest najcenniejszym darem, jakie możemy posiadać. Co nie dziwi nas, że rodzice chwalili się nami: „To mój syn. To jest moja córka” i pokazywali na nas.
Tak się także dzieje w rodzinie nazaretańskiej. W Nazarecie Pan Jezus przygotowuje się by wyjść na ziemię z brzucha Matki Bożej, a w Betlejem przychodzi na ziemię i święty Józef opiekun cieszy się bardzo, a Bóg Ojciec wskazuje na Pana Jezusa i mówi: „To jest mój Syn”. A potem przez 30 lat Pan Jezus pomaga w rodzinie nazaretańskiej i dziękuje Bogu Ojcu za dar życia, bo jest Pan Jezus Synem Bożym. Śpiewaliśmy dziś w piosence, że pracuje, bo hebluje i wełnę zwija, pomaga i Józefowi i Mat-ce Bożej. I tak, jak Pan Jezus, i my dorastamy w rodzinie, mamy kolegów i koleżanki. A potem bę-dziemy jeszcze starszymi chłopcami i dziewczętami, będziemy kończyć szkołę, uniwersytet, by wreszcie także zostać może sportowcami, czy wielkimi ludźmi. Dzięki darowi życia. A nawet kiedy się zestarzejemy, to też będziemy wdzięczni Bogu za to, że tutaj na ziemi możemy żyć 60, 70 czy 150 lat.
Życie to wielki skarb i dar. Nie samochód, nie komputer, nie pieniądze, tylko życie. I dziś za to życie z całego serca Panu Bogu dziękujemy, a Pan Bóg mówi (i powtórzymy): „Szanuj życie! Nie zabijaj!”. Dlatego spotykamy się dziś na Mszy Świętej, by modlić się oto, by nie zabijano dzieci nienarodzo-nych i by także w inny sposób nie szkodzono życiu. Poprzez okrutne i straszliwe wojny. W niektórych krajach dzieci są mordowane i niszczone jest życie człowieka przez różne wybuchy i zamachy ludzi, którzy nie umieją kochać życia. Wielu ginie ludzi na ziemi. Ileż jest jeszcze dziś obozów, więzień, gdzie cierpią ludzie, a wielu ludzi się tam morduje. I dlatego też nie dziwi nas, że Matka Boża w Fati-mie na spotkaniu z Frankiem, Hiacyntą i Łucją mówi do dzieci (powtórzmy): „Odmawiajcie różaniec. Troszczcie się o życie wszystkich ludzi”. I mówi dziś Matka Boża do nas, jak do dzieci fatimskich: „Otoczcie różańcem życie! Módlcie się, aby ludzie szanowali życie!”. Dlatego też kochani, będziemy się starali z pomocą ojca Piotra, adoptować dziecko.
Wy jeszcze nie macie swoich własnych dzieci. Będziecie je miały, jako matki i ojcowie. Bądźcie dumni, że kiedyś wy z Panem Bogiem przekażecie życie swoim dzieciom. Ale już teraz możemy być duchowymi matkami i ojcami przez adopcję. Trudne to jest słowo, ale ono mówi o tym, że ja duchowo przyjmuję dziecko, które już się poczęło w brzuchu mamusi, kobiety, i może być zagrożone. Dlatego przez 9 miesięcy, bo tak długo dziecko w brzuchu mamy przygotowuje się do samodzielnego życia, będę się modliła czy modlił na różańcu. Każdego dnia za te dziecko, które przyjmę za swojego syna czy swoją córkę, będę odmawiał dziesiątek różańca. Ojciec Piotr wam wszystko wytłumaczy, ja wam pokazuję taką deklarację, którą otrzymacie by pokazać na siebie i powiedzieć: „Jestem matką, jestem ojcem adoptowanego duchowo dziecka”. I oto was dzisiaj serdecznie proszę. Złóżcie ładnie ręce i poproście teraz Matkę Bożą, powtarzajcie w myśli za mną: „Boża Matko, Ty przyjęłaś Jezusa i cieszy-łaś się, kiedy przygotowywał się przez 9 miesięcy, by narodzić się w Betlejem. Proszę Cię Matko Bo-ża, aby przez moją modlitwę różańcową było ochronione życie dziecka, które zaczęło żyć w brzuchu tej czy innej kobiety. Nie ważne czy to jest chłopiec czy dziewczynka, ale przyjmuję je za swoje dziecko. Będę duchową mamą, duchowym ojcem. Otaczam różańcem życie. Chcę modlić się o życie, by ono nie było na ziemi niszczone. Amen”. I niech każde z was w myśli zrobi postanowienie: adoptuję syna lub córkę, będę jego duchową mamą lub duchowym tatusiem.
