Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Poniedziałek, 22 maja
Jesteśmy pomocnikami Bożymi

Wśród wielu rad, które święty Paweł rozrzucił w listach swoich, znajdujemy
jedną, która odsłania nam związek nasz z Bogiem w codziennej pracy: "Cokolwiek
czynicie, z serca czyńcie, jako Panu, a nie ludziom, wiedząc, że od Pana otrzymacie
zapłatę dziedzictwa" (Kol 3,23-24). Tak pracowała Maryja. Całodzienna Jej praca,
cały trud był skierowany do Jezusa – jako Pana – a nie do siebie. Naśladował
Maryję święty Józef, żywiciel Boga, który z pracy rąk swoich utrzymywał Bożą
Rodzinę na ziemi. Patrzmy na te pracowite dłonie Maryi i Józefa. Gdy ręce ich
podejmują każdą pracę, serce jest przepełnione myślą o Bogu, który pierwszy
zbierał owoc tej pracy. I dlatego praca ich jest tak pogodna, tak radosna,
tak uświęcająca.
Każdy z nas w codziennej pracy swojej jest też Bożym pomocnikiem, bo wyręcza
Boga w niejednym wysiłku, który jest powierzony ludzkiej przemyślności i umiejętności.
I dlatego praca nasza ma też być czyniona "jako Panu, a nie ludziom" (Kol 3,23).
Za tę cenę praca nasza będzie owocna, wydajna i pożyteczna zarówno dla nas
samych, jak i dla naszego otoczenia.
Praca ludzka jest współpracą z Bogiem. Często błędnie mówimy: "praca nasza".
Nie jesteśmy jednak zdolni do żadnej pracy bez sił udzielonych nam przez Boga,
bez środków materialnych przygotowanych przez Stworzyciela ziemi i bez współpracy
z innymi ludźmi. O co tylko ręce zaczepimy, już spotykamy się albo z pracą
innych, albo z materiałem gotowym, albo z surowcem. "Nasza praca" nie jest
więc tylko naszą pracą, ale jest współpracą.
Jest naprzód współpracą z Bogiem. Od Boga bierzemy siły mięśni, zdolności rozumu
i woli. Bóg wszczepił w nas potrzebę pracy i pragnienie pracy. Właściwie tylko
Bóg działa w świecie sam. A my? Mówi stare przysłowie: "Bez Boga ani do proga!"
Jesteśmy tak porwani owocami pracy dzisiejszej, iż nie jesteśmy zdolni zrozumieć,
że każdy ruch energii, materii, ciała i ucha nie od nas pochodzi. Jest nam
darmo dany. Praca ludzka jest tylko dalszym ciągiem pracy Bożej: Bóg zaczął,
a resztę powierzył człowiekowi i użyczył mu swej pomocy. Tak było w Świętej
Rodzinie. To Bóg zaczął, przez Ducha Świętego, dzieło Wcielenia, a dalej ludzie
współdziałali z Bogiem.
Praca nasza ma być zwrócona ku Stwórcy wszechrzeczy. Skoro tak bardzo zależymy
od Boga w pracy i tak bardzo jesteśmy przezeń wspierani na każdym kroku, musimy
liczyć się z Nim w każdym ruchu i wysiłku. Zresztą, nic dobrego nie można dokonać
na ziemi bez jakiejś miłości. Samo powołanie zawodowe jest jakąś miłością,
jakąś wszczepioną w nas dobrą skłonnością. Istnieją wśród nas wielcy miłośnicy
różnych prac, dużych czy małych.
Stąd już tylko jeden krok i praca staje się modlitwą, krok tym mniejszy, im
bardziej odczuwamy w pracy naszą bezsiłę, lęk przed niepowodzeniem i im bardziej
wyczuwamy długą dłoń kierowniczą wielkiego ukrytego Stwórcy, który sił dodaje,
wlewa światło rozeznania i daje radość z osiągnięć. Wtedy "nie moja, ale Twoja
wola niech się stanie" (Łk 22,42). Bo moja zbyt słaba, bo Twoja zbyt wszechmocna!
Wtedy też czuję, że na pracy mojej spoczywa Boże oko. Wiem już, że "nie ludziom,
ale Panu" działam. Bóg też staje się moim sumieniem w pracy! On jest najlepszym
moim przełożonym i kontrolerem. On też jest najlepszą moją nagrodą.
Zważmy, jak w łonie Świętej Rodziny wypełnia się ten chrześcijański ideał pracy.
To Święta Rodzina najlepiej współpracowała z Bogiem, była pomocnikiem Bożym.
Praca Jej była miłością ku Ojcu-Stwórcy, była nieustanną modlitwą. Spoczywało
na niej Boże oko Ojca i Syna.
Gdy z tego wzoru czerpać będziemy, praca nasza stanie się potężnym środkiem
naszego zjednoczenia z Bogiem. Będzie udoskonaleniem naszej osoby, będzie szkołą
cnót moralnych i nadprzyrodzonych. Wiemy przecież, że właśnie w pracy rozwija
się w nas obowiązkowość i sumienność, posłuszeństwo, duch współdziałania i
miłość społeczna.
Wtedy nieodłączny trud pracy omywa swym znojnym potem nie tylko czoła nasze,
ale omywa też dusze ludzkie. Praca może stać się prawdziwym środkiem uświęcenia
i odkupienia naszego. Ziemia staje się coraz bardziej uległa człowiekowi, a
człowiek – w pracy – Bogu. Przykłady świętych pouczają, że dzięki pełnej uległości
Stwórcy praca już nie była dla nich ciężarem, ale prawdziwym błogosławieństwem.
Jak bardzo trzeba o tym pamiętać dziś, gdy praca jest coraz bardziej odpowiedzialna
i trudna.

drukuj