W jasnogórskim wieczerniku

Z ojcem Piotrem Polkiem, podprzeorem
Jasnej Góry, wiceprzewodniczącym Archidiecezjalnego Komitetu ds. Pielgrzymki
Benedykta XVI na Jasną Górę, rozmawia Katarzyna Cegielska

Ojcowie paulini gościli w piątek na Jasnej Górze dostojnego gościa, Papieża
Benedykta XVI. Ojciec był w Komitecie przygotowującym wizytę w Częstochowie…
– Na Jasnej Górze sześciokrotnie gościliśmy Ojca Świętego Jana Pawła II. I
mogłoby się wydawać, że jest to już dla nas coś powszedniego. Towarzyszyło
nam jednak napięcie, bo przybywa ktoś inny, nowy Papież. Ale chcę powiedzieć
zaraz, że z taką samą miłością, z jaką kiedyś czekaliśmy na Jana Pawła II,
teraz oczekiwaliśmy Papieża Benedykta XVI. Była pewna niewiadoma: jak nam się
uda to wielkie wydarzenie, czy to będzie po tej samej linii, jak było z Janem
Pawłem II, jak będzie wyglądał dialog z Ojcem Świętym rzesz wiernych zgromadzonych
przed szczytem. Zadawaliśmy sobie mnóstwo pytań.

I jaka jest odpowiedź na te pytania?
– Można powiedzieć, że lepszego spotkania nikt sobie chyba nie wyobrażał. Jesteśmy
w okresie wielkanocnym, gdzie często w czytaniach mszalnych słyszeliśmy,
że apostołom po zmartwychwstaniu Chrystusa towarzyszyła wielka radość, ale
i bojaźń. Tak samo i u nas przeplatały się te dwie uzupełniające się rzeczywistości.
Z jednej strony ogromny entuzjazm, a z drugiej strony powaga, skupienie,
modlitwa, refleksja, kontemplacja, bo było to nie tylko nabożeństwo majowe,
ale i nabożeństwo eucharystyczne z wystawieniem Najświętszego Sakramentu,
z liturgią Słowa Bożego, homilią Ojca Świętego i ze śpiewem litanii do Matki
Bożej. A zatem entuzjazm i skupienie, pojawiające się na przemian.

W swoim przemówieniu Benedykt XVI wskazał, że jest Papieżem maryjnym. I to
również zostało przyjęte przez wiernych z wielkim entuzjazmem…
– Oczywiście, Ojciec Święty powiedział, że jest Papieżem maryjnym, tym samym
przyznał, że jego maryjność jest kontynuacją mariologii Jana Pawła II. Benedykt
XVI powołał się na encyklikę Ojca Świętego Jana Pawła II "Redemptoris
Mater", o Matce Odkupiciela, gdzie Jan Paweł II wskazywał na Maryję jako
Tę, która wyprzedziła nas w pielgrzymce wiary. Przywołując tamten dokument,
Ojciec Święty pokazał, że nauka Jana Pawła II jest wciąż aktualna. Benedykt
XVI to przywołał, ale i potwierdził, że Maryja jest dla nas wzorem wiary, całkowitego,
radykalnego oddania się Bogu. Jest to niesamowicie ważne. Ojciec Święty wspomniał
też o Wieczerniku. Jesteśmy w okresie przygotowania na Zesłanie Ducha Świętego,
w piątek rozpoczęliśmy nowennę przed tą uroczystością. Ojciec Święty w swoim
przemówieniu wyszedł od tego stwierdzenia, że uczniowie wraz z Maryją byli
zebrani w Wieczerniku, w sali na górze. Benedykt XVI mówił, że i my tu jesteśmy
również na górze, na Jasnej Górze. A zatem dwa różne miejsca, ale ta sama rzeczywistość.
Tam Maryja z uczniami i tutaj również Maryja z uczniami. Jednak dla nas pozostaje
ciągle zadaniem, by atmosfera tamtego Wieczernika nieustannie towarzyszyła
nam gromadzącym się tu, w wieczerniku polskiego Narodu, by to była atmosfera
jednego serca i jednego ducha. To wspaniałe przesłanie, które Ojciec Święty
nam zostawił, nawet jeżeli nie wprost je wypowiedział – że programem naszego
życia wiary jest osoba i wiara Maryi.

Ojciec Święty złożył Matce Bożej dar – złotą różę.
Jaki wymiar ma ten historyczny podarunek?

– To bardzo wymowny i historyczny dar. Jest on dopełnieniem tego, czego nie
mógł uczynić Ojciec Święty Paweł VI przed czterdziestu laty na 1000-lecie chrztu
Polski. Chciejmy zauważyć, że Ojciec Święty Paweł VI to Papież Soboru Watykańskiego
II, Papież bardzo bliski Jasnej Górze, Papież również bardzo maryjny – ósmy
rozdział soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele jest zatytułowany "Błogosławiona
Maryja Dziewica, Boża Rodzicielka, w misterium Chrystusa i Kościoła".
Ojciec Święty Paweł VI podczas Soboru Watykańskiego II odpowiedział bardzo
pozytywnie na głos biskupów polskich, w tym przede wszystkim na głos księdza
Prymasa Stefana Wyszyńskiego (przypomnijmy: wczoraj, 28 maja, obchodziliśmy
25. rocznicę śmierci księdza kardynała). A Jasna Góra? Modliliśmy się tutaj
nieustannie o zwycięstwo myśli mariologicznej podczas Soboru Watykańskiego
II. I stało się. W odpowiedzi Ojciec Święty stwierdził, że spełnia się życzenie
biskupów z Polski i podczas jednej z sesji soborowych ogłosił Maryję Matką
Kościoła. Innym akcentem pobożności maryjnej Pawła VI jest jego adhortacja
apostolska "Marialis cultus", o prawdziwym nabożeństwie i czci Matki
Bożej. Ta adhortacja ukazała się 2 lutego 1974 roku. Widzimy, że wszyscy Papieże
soborowi i posoborowi idą tym samym torem, przystosowując jedynie naukę teologiczną,
mariologiczną do znaków czasu, ale oczywiście w istotnych kwestiach ta nauka
niczym się nie różni. A skoro myślimy o nauce mariologicznej Pawła VI, to widzimy
ten piękny tryptyk trzech Papieży – Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI.
Wszyscy oni mają udział w tym, że nie mamy na Jasnej Górze kilku róży papieskich,
ale że jest to już piękny bukiet kwiatów złożony Matce Bożej. Jest to oczywiście
znak całkiem innej rzeczywistości. Nie chodzi bowiem tutaj tylko o wymiar zewnętrzny,
że będziemy podziwiać te róże. Patrząc na ten znak, trzeba nam wchodzić w całkiem
inną rzeczywistość, w rzeczywistość nauczania papieskiego, ale również w rzeczywistość,
która związana jest z zaproszeniem, by być jak Maryja. Bo mariologia i maryjność
to nie tylko złożenie róży Matce Bożej, to nie tylko pielgrzymowanie do duchowej
stolicy Polski – na Jasną Górę. Maryjność to przede wszystkim stawanie się
i bycie takim jak Maryja.

Jakim prezentem jasnogórski klasztor, ojcowie paulini odwdzięczyli się Ojcu
Świętemu Benedyktowi XVI?

– Przekazaliśmy Ojcu Świętemu to, co najcenniejsze – piękną kopię obrazu Matki
Bożej Jasnogórskiej oraz srebrno-złoto-bursztynowy kielich do sprawowania Mszy
Świętej. To oczywiście najcenniejsze dary, bo kielich związany jest z Eucharystią,
a jesteśmy po przeżyciach Roku Eucharystii i wiemy lepiej, że Najświętszy Sakrament
jest szczytem i źródłem pobożności Kościoła oraz całej jego misji, a obraz,
wizerunek Matki Bożej też jest dla nas czymś najważniejszym, dlatego te dwa
znaki Ojciec Święty przyjął. Bardzo serdecznie za nie podziękował i zabrał
je do Watykanu jako widomy znak jego obecności na Jasnej Górze.

Serdecznie dziękuję
za rozmowę.

drukuj