fot. PAP/EPA

Papież Leon XIV: Jezus uczy nas, by nie bać się krzyku, o ile jest szczery, pokorny i skierowany do Ojca. Krzyk nigdy nie jest ignorowany, jeśli jest kierowany do Boga

Ojciec Święty Leon XIV w dzisiejszej katechezie rozważał moment śmierci Jezusa na krzyżu. W trakcie audiencji Papież zwrócił uwagę, że Ewangelia podkreśla, iż Syn Boży nie umierał w milczeniu: „Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha”.

https://www.youtube.com/watch?v=jeTp8ouVw94

Ten ostatni znak życia, pełen cierpienia, opuszczenia i wiary, był darem z siebie – nauczał Leon XIV. Krzyk Jezusa – jak zauważył – poprzedza bolesne pytanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”.

Papież podjął się refleksji nad znaczeniem tego ostatniego krzyku Zbawiciela.

To nie jest kryzys wiary czy rozpacz, lecz szczerość, prawda i zaufanie doprowadzone do granic możliwości, trwające nawet w opuszczeniu – mówił Ojciec Święty. Zachęcał, by od Chrystusa uczyć się krzyku nadziei, który może się stać światłem i nowym początkiem.

– W wędrówce przez życie są chwile, w których tłumienie wszystkiego w sobie może nas powoli wypalać. Jezus uczy nas, by nie bać się krzyku, o ile jest szczery, pokorny i skierowany do Ojca. Krzyk nigdy nie jest bezużyteczny, jeśli rodzi się z miłości i nigdy nie jest ignorowany, jeśli jest kierowany do Boga. Jest to sposób, aby nie ulegać cynizmowi, aby stale wierzyć, że inny świat jest możliwy – podkreślił papież Leon XIV.

Papież tradycyjnie pozdrowił też pielgrzymów. Zwracając się do Polaków przypomniał, że dziś przypada Narodowy Dzień Polskich Dzieci Wojny.

– Symbolicznie upamiętniający ich cierpienia oraz ich wkład w odbudowę Polski po II wojnie światowej. Pamiętajcie w modlitwie i w projektach humanitarnych również o dzieciach Ukrainy, Gazy i innych regionów świata dotkniętych wojną. Polecam was oraz cierpiące dziś dzieci opiece Maryi Królowej Polski – powiedział Ojciec Święty.

RIRM

drukuj