Okradziono sanktuarium w Stoczku Klasztornym

Z sanktuarium maryjnego w Stoczku Klasztornym na Warmii skradziono zabytkową XVII-wieczną srebrną sukienkę i berło z obrazu Matki Bożej Pokoju – poinformowała w środę olsztyńska policja. Do kradzieży doszło w nocy z poniedziałku na wtorek.

Jak powiedziała Katarzyna Charubin z zespołu prasowego komendy wojewódzkiej w Olsztynie sprawca wykorzystał nieuwagę zakonników i pozostał na noc we wnętrzu kościoła. Następnie zabrał z obrazu Matki Bożej Pokoju, patronki sanktuarium, wykonaną ze srebra suknię i berło. Zostało ono ufundowano jako wotum dziękczynne za zwycięstwo króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Sam obraz, przywieziony z Rzymu ok. 1640 r., nie został uszkodzony. „Prosimy o pilny kontakt wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje w tej sprawie.

Policja zapewni im pełną anonimowość” – podkreśliła Charubin. Zdaniem proboszcza sanktuarium ks. Krzysztofa Ziai sposób przeprowadzenia kradzieży musiał być przemyślany i może świadczyć o tym, że dokonano jej na zlecenie kolekcjonera dzieł sztuki. W sanktuarium bywało w ostatnich dniach wielu turystów, w minioną niedzielę odbywał się tam odpust. Według księdza złodziej w ciągu dnia wyłamał antepedium, ozdobną deskę w bocznym ołtarzu i ukrył się w jego wnętrzu do czasu zamknięcia kościoła. Dzięki temu nie musiał forsować solidnie zabezpieczonych, masywnych drzwi świątyni.

Po dokonaniu kradzieży złodziej wybił okno w kruchcie, wyłamał kłódkę i zdjął sztabę z bocznych drzwi, potem krużgankami wydostał się z sanktuarium. Skradzione przedmioty miały ogromną wartość historyczną. Wykonaną w 1687 r. ze srebra sukienkę ze złotymi kwiatami i dodane w 1700 r. berło ufundował jako wotum za polskie zwycięstwo w bitwie pod Wiedniem ówczesny biskup warmiński Michał Radziejowski. „To poważna strata dla sztuki sakralnej naszego regionu. Jesteśmy w stałym kontakcie z policją, przekazujemy wszystkie dane, które mogą pomóc w identyfikacji tego zabytku” – powiedział rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie Bartłomiej Skrago.

PAP

drukuj