Obrońca rodziny i życia poczętego

32 lata po wyborze Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową wciąż postępuje
niszczenie małżeństwa oraz moralności i nie widać końca tego procesu. Dlatego
zaangażowanie Ojca Świętego Jana Pawła II w obronę życia, odpowiedzialnego
rodzicielstwa i moralności z upływem czasu jeszcze bardziej zyskuje na
znaczeniu.

Przez 26 lat i pięć miesięcy pontyfikatu Jan Paweł II był w niemal każdym
zakątku świata, napisał 14 encyklik i mnóstwo innych dokumentów kościelnych.
Przyszło Mu działać w czasach, które z wielu względów mogą być określane jako
przełomowe. Dlatego to, jak był postrzegany przez opinię publiczną, ulegało
nieustającym zmianom.
Zwołane w 1978 r. konklawe wybrało na Papieża kardynała z Polski, a więc z kraju
jeszcze wówczas komunistycznego, znajdującego się w sowieckiej strefie wpływów.
W 1978 r. zagrożenie dla Kościoła i wiary ze strony komunistycznego ateizmu było
bardzo duże. Trzeba przy tym pamiętać o wojnach w Wietnamie, Kambodży, Mozambiku
oraz o innych krajach, które wówczas znajdowały się pod panowaniem
komunistycznych reżimów. Także w Europie zagrożenie było ogromne, ponieważ nad
kontynentem krążyło widmo wojny atomowej. I wtedy na Papieża wybrano właśnie
człowieka z tej części Europy. To była sensacja!

Świat na progu apokalipsy

Komunizm nie był jednak jedynym zagrożeniem wobec wiary i Kościoła. Na Zachodzie
triumfy święciła mentalność ukształtowana przez idee ruchu z 1968 roku. Były to
ruchy lewicowe powstające wszędzie na Zachodzie, począwszy od Stanów
Zjednoczonych aż po Niemcy. Charakteryzowały się głównie tym, że były
zdecydowanie antyspołeczne, antyreligijne i antyrodzinne. Bardzo popularna była
wówczas tzw. rewolucja seksualna, wroga wobec małżeństwa, rodziny i moralności
seksualnej. Wtedy również powstały prądy polityczne, których dążeniem było i
jest nadal zalegalizowanie aborcji, wprowadzenie absurdalnych instytucji, jak
np. tzw. małżeństw homoseksualistów, liberalizacja pornografii i ułatwienia przy
rozwodach.
Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową w momencie, gdy te ataki na
obyczaje i moralność postępowały w zastraszającym tempie. Wystarczy pomyśleć o
aborcji. W połowie lat 70. w wielu krajach zezwolono na zabijanie dzieci
poczętych: w 1973 r. w Stanach Zjednoczonych, a w 1974 r. w Republice Federalnej
Niemiec.
Panowało zagrożenie ze strony komunizmu i – niespotykana wcześniej w historii –
moralna dekadencja. Do takiego świata, który znalazł się wręcz na progu
apokalipsy, nowy Papież z Polski na początku swojego pontyfikatu skierował
następujące słowa: "Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem
wszechświata i historii. Do Niego zwraca się moja myśl i moje serce w tej
doniosłej godzinie dziejów, w której znajduje się Kościół i cała wielka rodzina
współczesnej ludzkości" (encyklika "Redemptor hominis", nr 1).
Dwanaście lat od tego momentu został obalony komunizm, ale 32 lata później wciąż
postępuje niszczenie małżeństwa oraz moralności i nie widać końca tego procesu.
Zaangażowanie Ojca Świętego Jana Pawła II w obronę życia, odpowiedzialnego
rodzicielstwa i moralności z upływem czasu jeszcze bardziej zyskuje na
znaczeniu.
W tym miejscu ważne jest, aby zwrócić uwagę na to, że Karol Wojtyła bardzo
zaangażował się w redakcję encykliki "Humanae vitae" (1968) Papieża Pawła VI. To
Jemu i kilku innym kardynałom należy zawdzięczać, że "Humanae vitae" napisane
jest w tradycji "Casti connubi" (1930) Piusa XI. On sam napisał w 1995 r.
wspaniałą encyklikę "Evangelium vitae". Czytamy w niej: "Nie może bowiem istnieć
prawdziwa demokracja, jeżeli nie uznaje się godności każdego człowieka i nie
szanuje jego praw. Nie może istnieć prawdziwy pokój, jeśli się nie bierze w
obronę i nie popiera życia". W tym fragmencie widać wyraźnie, że dla Jana Pawła
II komunizm i zabijanie dzieci nienarodzonych mają to samo źródło, którym jest
zły duch, i prowadzą do zjawiska, które Jan Paweł II określił jako "cywilizacja
śmierci".
"Casti connubi", "Humanae vitae" i "Evangelium vitae" napisane są w tej samej
tradycji, co "Rerum novarum" (Leon XIII, 1891), "Quadragesimo anno" (Pius XI,
1931) i "Centesimus annus" (1991).

W oczekiwaniu na wiosnę Kościoła

Próba podziału historycznej roli Jana Pawła II na epokę konfrontacji kapitalizmu
z komunizmem z jednej strony i dekadencji małżeństwa z moralnością z drugiej
może jednak prowadzić do nadużyć. Jan Paweł II czuł, że ludzkość znalazła się na
zakręcie, ale pomimo negatywnych sygnałów pozostał optymistą i czekał na nową
epokę. W "Redemptor hominis" pisał: "Jesteśmy więc poniekąd w okresie nowego
Adwentu, w okresie oczekiwania". To porównanie jest bardzo wymowne. Tygodnie
przed narodzeniem Jezusa są dla wierzących w istocie czasem oczekiwania, ale
również czasem ciemności, a nawet mroku. Jan Paweł II jako optymista nie udawał,
że nie widzi kryzysu, w jakim znajdowała się i nadal znajduje ludzkość, ale
właśnie z tego powodu wzywał do nawrócenia ludzi i narodów. W przeciwnym razie
światu grozi katastrofa.
3 maja 1987 r. w Monachium podczas beatyfikacji jezuickiego księdza i
zagorzałego przeciwnika narodowych socjalistów Ruperta Mayera mówił: "Wiele dziś
słyszymy o prawach człowieka, które w wielu krajach są łamane. Nie mówi się
jednak o prawach Boga. A przecież prawa Boga i człowieka są ze sobą połączone.
Tam, gdzie nie przestrzega się Bożych przykazań, nie szanuje się również praw
człowieka". Mówił to Papież, który miał realistyczny obraz świata, ktoś, kto
jasno widział, że ludzkość podąża fałszywą ścieżką.
W "Centesimus annus" napisał: "Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo
się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm". To jest napomnienie! I
to napomnienie nie kogoś, kto ocenia rzeczywistość na podstawie powierzchownych
nastrojów, ale na podstawie doświadczeń życiowych i znajomości historii.
Napomnienie skierowane do ludzi, którzy dopuszczają się zabijania dzieci
nienarodzonych, osłabiają rodzinę, a brak moralności wspierają i
usprawiedliwiają wprowadzaniem ustaw.
Kiedy w 1996 r. we Francji prowadzona była debata na temat tzw. obywatelskiej
umowy solidarności (PACS), stanowiącej potężny atak na rodzinę i w gruncie
rzeczy wprowadzającej partnerstwo homoseksualistów, Papież wyraźnie mówił do
francuskich parlamentarzystów: "Dobre ustawodawstwo nie może być tworzone w
oderwaniu od praw natury i podstawowych wartości".
Ten mały wybór cytatów pokazuje wyraźnie, że dla Jana Pawła II kryzys wartości
był najważniejszym tematem Jego pontyfikatu. Kryzys ten nie jest jednak czymś,
co ma swój początek w pojedynczym człowieku i z niego przenosi się na resztę
społeczeństwa. Adhortacja apostolska "Reconciliatio et paenitentia" z 1984 r.
nie spotkała się z takim zainteresowaniem, na jakie zasługiwała. Papież opisuje
w niej korzenie kryzysu współczesnego świata: "Łatwo zatraca się poczucie
grzechu również na skutek zależności od etyki (…), która relatywizuje normę
moralną, negując jej absolutną i bezwarunkową wartość i w konsekwencji negując
istnienie aktów niegodziwych z natury, niezależnie od okoliczności, w jakich
zostaną spełnione". Człowiek bez świadomości grzechu jest zdolny do wszystkiego,
co nieuchronnie prowadzi do "kultury śmierci" i "dyktatury relatywizmu", o
której z kolei mówił Jego następca, Papież Benedykt XVI.

Przestrogi dla mediów

Jan Paweł II zwracał uwagę, że do rozpadu wartości w istotny sposób przyczyniły
się te media, które z szatańską wręcz akrybią i uporem próbują niszczyć
niewinność dzieci: "Zafascynowane światem i bezbronne wobec dorosłych dzieci ze
swej natury są gotowe przyjmować wszystko, co się im proponuje w dobrym lub
złym. Wiecie o tym bardzo dobrze wy, którzy pracujecie zawodowo w obszarze
komunikacji, ale szczególnie wy, zatrudnieni w audiowizualnych środkach masowego
przekazu" – mówił Jan Paweł II w przesłaniu na Światowy Dzień Środków
Społecznego Przekazu 23 maja 1979 roku. Każda osoba pracująca w mediach,
zachęcająca dzieci do erotyki, pornografii i innych niemoralnych rzeczy, powinna
zadrżeć, słysząc te słowa napomnienia.
Być może na podstawie tych rozważań powstała encyklika "Veritatis splendor",
która najlepiej podsumowuje działalność Ojca Świętego. Papież w ostrych słowach
opisuje w niej moralny relatywizm jako przekleństwo naszych czasów, relatywizm,
który nakłania zarozumiałego człowieka do budowy nowej wieży Babel, co
niechybnie musi się skończyć katastrofą. Pisze: "I tak, w niektórych nurtach
myśli współczesnej do tego stopnia podkreśla się znaczenie wolności, że czyni
się z niej absolut, który ma być źródłem wartości. W tym kierunku idą doktryny,
które zatracają zmysł transcendencji lub które otwarcie deklarują się jako
ateistyczne. Sumieniu indywidualnemu przyznaje się prerogatywy najwyższej
instancji osądu moralnego, która kategorycznie i nieomylnie decyduje o tym, co
jest dobre, a co złe. (…) Wizja ta łączy się z etyką indywidualistyczną,
według której każdy człowiek staje wobec własnej prawdy, różnej od prawdy
innych" (nr 32).
Ale problem naszych czasów ma nie tylko filozoficzną naturę. Przyczyny leżą dużo
głębiej, a mianowicie, w niemal bezgranicznym poddaniu się współczesnego
człowieka skłonności do grzechu. "W następstwie tajemniczego grzechu
pierworodnego, popełnionego za poduszczeniem Szatana, który jest ‚kłamcą i ojcem
kłamstwa’ (J 8, 44), człowiek ustawicznie doznaje pokusy, by odwrócić wzrok od
Boga żywego i prawdziwego i skierować go ku bożkom (por. 1 Tes 1, 9),
przemieniając ‚prawdę Bożą w kłamstwo’ (por. Rz 1, 25); przytępia to również
jego zdolność poznawania prawdy i osłabia wolę poddania się jej. W konsekwencji
człowiek, ulegając relatywizmowi i sceptycyzmowi (por. J 18, 38), zaczyna szukać
złudnej wolności poza samą prawdą" (nr 1).
Całościowe ogarnięcie wszystkich owoców pontyfikatu Jana Pawła II nie jest
jeszcze możliwe. Wciąż za bardzo tkwimy w tym kryzysie, który opisywał w wielu
swoich dokumentach, i zbyt mało czasu upłynęło od Jego śmierci. Ale każdy
wierzący człowiek powinien nosić w sercu Jego słowa z "Redemptoris missio",
które wzywają nas do życia w nadziei, także wtedy, kiedy nic za tym nie
przemawia. "Widzę świt nowej epoki misyjnej, która stanie się okresem promiennym
i bogatym w owoce, jeśli wszyscy chrześcijanie, a w szczególności misjonarze i
młode Kościoły, odpowiedzą z wielkodusznością i świętością na wołania i wyzwania
naszych czasów".
 

Dr Mathias von Gersdorff

tłum. Bogusław Rąpała

Mathias von Gersdorff jest aktywistą niemieckich ruchów pro-life, inicjatorem
akcji "Dzieci w niebezpieczeństwie" oraz autorem wielu książek na temat życia
rodzinnego i mediów. Jest również przewodniczącym Niemieckiego Stowarzyszenia
Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP).
 

drukuj