O. M. Sabatura o podróży apostolskiej Leona XIV do Turcji: W ciągu moich dwunastu lat nie pamiętam, byśmy gdzieś poza kościołem mogli się modlić publicznie. Czułem się, jakby tata przyjechał do domu

Papież przypomniał nam, że jesteśmy spadkobiercami tego wielkiego dziedzictwa wiary. Czułem się, jakby tata przyjechał do domu. Zgromadził wokół siebie rodzinę i wszyscy cieszyli się z jego obecności. Generalnie w ciągu moich dwunastu lat nie pamiętam, byśmy gdzieś poza kościołem mogli się modlić publicznie. To była pierwsza tego rodzaju modlitwa – wspominał o. Michał Sabatura, franciszkanin konwentualny, gwardian klasztoru św. Antoniego, proboszcz parafii personalnej dla Polonii w Stambule i administrator polskiej parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Adampolu, w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Modlitwa i łzy – Ojciec Święty w miejscu wybuchu w porcie w Bejrucie

Łzy, które płynęły po policzkach, poruszające spazmy płaczu rodzin ofiar wybuchu w porcie w Bejrucie – Ojciec Święty Leon XIV w swoim ostatnim dniu podróży apostolskiej do Libanu przybył na chwilę cichej modlitwy w miejscu, gdzie przed pięciu laty doszło do wybuchu, który pozbawił życia 218 osób. Rannych zostało ponad 7,5 tysiąca. Rodziny ofiar eksplozji modliły się razem z Papieżem. Obecność Leona XIV stanowiła dla nich chrześcijańskie wsparcie.