fot. Ewa Sądej

Ks. bp I. Dec: W dojrzałej wierze dziękujemy Bogu za płody ziemi

Jako nasza karmicielka, ziemia, jest naszym podstawowym, naturalnym i najważniejszym narodowym bogactwem, skarbem – powiedział ks. bp Ignacy Dec, biskup diecezjalny świdnicki, w homilii wygłoszonej w czasie  dożynek diecezjalnych i powiatu wałbrzyskiego.

* * *

 

W dojrzałej wierze dziękujemy Bogu za płody ziemi

Głuszyca, 13 września 2015 r.

Homilia w czasie dożynek diecezjalnych i powiatu wałbrzyskiego

Czcigodni bracia kapłani na czele z tutejszym proboszczem i dziekanem

Szanowny Panie Premierze, Ministrze Obrony Narodowej,

Szanowni parlamentarzyści

Szanowni samorządowcy z panem starostą wałbrzyskim i burmistrzem Głuszycy na czele

Drodzy przedstawiciele służb mundurowych: komendanci policji, sygnaliści i strażacy, Zespoły folklorystyczne, muzyczne i wokalne,

Umiłowani rolnicy, mieszkańcy wsi, przyjaciele i wspomożyciele naszych rolników

Wszyscy tu zebrani bracia i siostry w Chrystusie!

Na dzisiejszej uroczystości dożynek diecezjalnych, połączonych z dożynkami powiatu wałbrzyskiego, rozważymy dwa główne wątki: wątek dojrzałej wiary, związany z wysłuchanym przed chwilą Bożym słowem oraz wątek dożynkowy związany z dzisiejszą naszą uroczystością dziękczynienia za tegoroczne plony.

1. Wątek liturgiczny – wiara wyznawana i wiara praktykowana

Chrystus testował od czasu do czasu swoich uczniów.  Chciał się zorientować, na ile słuchacze przyjmują jego nauczanie, co o Nim sądzą, za kogo Go uważają.  Test ten był potrzebny nie tyle Jemu, ale Jego uczniom, żeby mieli wobec Niego zdeklarowane postawy. Stąd też w rozmowie pod Cezareą Filipową Jezus postawił uczniom dwa pytania: jedno natury ogólnej: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” – drugie o charakterze osobistym: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedź na pierwsze nie wymagała deklaracji osobistej, ale znajomości opinii o Chrystusie wśród ówczesnych ludzi. Drugie pytanie natomiast zmuszało do odsłonięcia własnego, osobistego przekonania o tym, kim jest Jezus.  Piotr wyręczył wszystkich i wyznał: „Ty jesteś Mesjaszem”.

Te dwa testujące pytania nie należą jedynie do historii. Zostały one zapisane w Ewangelii, by je usłyszały wszystkie pokolenia uczniów Chrystusowych. Zachowują one ciągłą aktualność i dziś są nam na nowo stawiane. Na pierwsze pytanie odpowiedź znajdziemy w różnych ankietach religijnych, wypowiedziach światowych osobistości, w różnych dziełach teologicznych z zakresu chrystologii.  O wiele ważniejsze dla nas jest pytanie drugie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”  Jeśli nasza odpowiedź pokrywa się z odpowiedzią św. Piotra, a więc jeśli jest odpowiedzią wiary w Chrystusa, to zastanówmy się, jakie płyną dla nas konsekwencje z takiego wyznania, z takiej deklaracji religijnej? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie przychodzą nam z pomocą wszystkie trzy dzisiejsze czytania mszalne. Wymieńmy najważniejsze konsekwencje wiary, o które winniśmy się starać.

a) Spełnianie dobrych uczynków

Apostoł Jakub dziś poucza: „Tak też wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17). Czy wszyscy chrześcijanie podzielają to przekonanie? Nie wszyscy. Są bowiem tacy, którzy stawiają jedynie na wiarę i są tacy, którzy gloryfikują tylko dobre uczynki.  Reprezentantem pierwszego stanowiska jest Marcin Luter, twórca protestantyzmu. Głosił on słynną tezę, że tylko wiara może człowieka usprawiedliwić. Uczynki są niepotrzebne, nie mają wartości. W życiu nie trzeba się przejmować uczynkami, najważniejsza jest wiara. Drugie stanowisko skrajne reprezentują ci, którzy nie doceniają wiary, modlitwy, liturgii, a głoszą tylko potrzebę spełniania dobrych czynów, ulegają bezreligijnej filantropii.

Dobrych uczynków nie można odrywać od wiary. One winny być konsekwencją wiary. Wiara dojrzała promieniuje w dobrych uczynkach. Nasz Pan nam powiedział: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).  A zatem dojrzała wiara musi być złączona z dobrymi uczynkami.

b) Branie krzyża i naśladowanie Chrystusa

Drugą konsekwencja wiary, o której mówi bardzo wyraźnie dzisiejsza Ewangelia, jest branie krzyża i naśladowanie Chrystusa. W kontekście zapowiedzi swojej męki, śmierci i zmartwychwstania, Chrystus wypowiedział do tłumu i do swoich uczniów słowa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8,34). Droga wierzącego w Chrystusa nie jest drogą łatwą. Ma to być droga zapierania się samego siebie. Owo zapieranie się może mieć podwójny charakter.  Jako uczniowie Pana winniśmy odrzucać złe pragnienia, pokusy do grzechu, skłonności do egoizmu, odwetu – jednym słowem: winniśmy mówić „nie” naszym skłonnościom ku złu. Jednocześnie nasze zapieranie się siebie samego winno mieć orientację ku dobremu, to znaczy, jesteśmy wezwani do przełamywania się i zaangażowania w kierunku dobra. Wymagane jest tu niekiedy duże samozaparcie, odrzucanie zniechęcenia, usuwanie przeszkód, które spotykamy na drodze do spełniania czy też zdobywania dobra.

Droga wierzącego w Chrystusa to także droga brania krzyża na każdy dzień. Krzyże zaś spadają nam ciągle na ramiona. Wynikają one z różnych ziemskich ograniczeń. Owe krzyże mają różne imiona: choroby fizyczne, niepowodzenia, niesłuszne oceny, posądzenia, brak zrozumienia u innych, brak miłości, brak tolerancji, wreszcie śmierć naszych bliskich itd. Te różne krzyże należy dźwigać w stylu Chrystusa, w perspektywie zmartwychwstania.

Droga wierzącego w Chrystusa to także droga naśladowania Mistrza.  To naśladowanie sprowadza się do dochowywania wierności Bogu i człowiekowi, to wytrwanie w postawie służby aż do końca.

Z powyższych refleksji wynika, że praktyka wiary, czyli życiowa odpowiedź na pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mk 8,29a) jest odpowiedzią, w której teoria splata się z praktyką, wewnętrzne przekonanie wiary z czynem miłości. Można zatem powiedzieć, że religię naszą praktykujemy w życiu. Powinniśmy skorygować tu nasze rozumienie, bowiem niektórym się wydaje, że praktyki religijne to jedynie: codzienna modlitwa, udział we Mszy św. niedzielnej, spowiedź wielkanocna, przyjmowanie księdza po kolędzie, itd. Jak ktoś pyta: „czy jesteś praktykującym katolikiem?”, to chce się dowiedzieć, czy chodzisz regularnie do kościoła?, czy się modlisz?, czy zachowujesz zwyczaje chrześcijańskie?. Takie rozumienie praktyk religijnych jest niepełne. Wyjaśnijmy to na przykładzie lekarza i zapytajmy, kiedy lekarz spełnia praktykę lekarską, czy wtedy, gdy czyta książkę medyczną, czy słucha wykładu akademickiego z medycyny, lub też jest na konsultacji z innymi lekarzami, czy wtedy, gdy stoi przy chorym, gdy go bada, stawia diagnozę, aplikuje leki, operuje? Odpowiedź nam się narzuca, że oczywiście wtedy, gdy stoi przy łóżku chorego, gdy go bada, operuje, przepisuje leki.

Podobnie i my – jako chrześcijanie – pełnimy naszą praktykę religijną także, a może przede wszystkim – poza kościołem, gdy często o Bogu myślimy, gdy jesteśmy dobrzy dla siebie, gdy się uśmiechamy, gdy sobie przebaczamy, gdy pochylamy się nad biednymi, gdy w parlamencie i w innych gremiach stanowiących prawo, głosujemy zgodnie z sumieniem i prawem Bożym. To jest praktykowanie naszej religii. W takich praktykach wyraża się nasza wiara w Chrystusa. Owszem, jest nam potrzebna modlitwa, liturgia, spowiedź, Komunia Święta. Potrzebujemy tej więzi z Bogiem, byśmy potem w szerszym wymiarze praktykowali religię w życiu. Tak jak lekarz w swojej pracy lekarskiej potrzebuje studium, by potem lepiej leczyć, tak i my potrzebujemy kontaktu z Bogiem, byśmy lepiej i pełniej żyli według chrześcijańskich zasad moralnych. Przeto, siłą naszego religijnego życia jest sam Bóg. Powinniśmy podążać za Chrystusem w stylu proroka Izajasza, który idąc z krzyżem przez życie wyznawał: „Oto Pan Bóg mnie wspomaga!” (Iz 50,7.9). Ten sam Bóg, który kiedyś wspomagał proroka, dzisiaj wspomaga nas wszystkich.

2. Wątek dożynkowy – dziękczynienie Bogu i rolnikom

Dzisiaj, na dożynkach, gdy przybyliśmy tu, do Głuszycy, z hołdem wdzięczności wobec Pana Boga i ludzi, przypomnijmy sobie najpierw podstawową prawdę, którą przecież na co dzień doświadczamy a często o niej zapominamy. Ta prawda brzmi: Ziemia jest naszą matką karmicielką. Ziemia żywi nas ludzi i zwierzęta.  Na ziemi uprawnej rośnie i owocuje zboże, z którego mamy chleb.  Na ziemi uprawiamy rośliny okopowe i obfite w witaminy warzywa. Na ziemi rosną także drzewa owocowe i krzewy, które dostarczają nam owoców. Żywność więc bierze się nie z kamienia, nie z księżyca, ale z ziemi. Ziemia dostarcza nam pokarmu, ale domaga się wkładu naszej pracy. Stąd też ziemia jest pierwszym warsztatem pracy dla ludzi, produkujących żywność, dla rolników.

Jako nasza karmicielka, ziemia, jest naszym podstawowym, naturalnym i najważniejszym narodowym bogactwem, skarbem. Gdy ją uprawiamy, pielęgnujemy, spulchniamy, użyźniamy nawozami, wydaje plon, dostarcza nam żywności. Ta ziemia kryje także w swoim wnętrzu bogactwa mineralne. Z ziemi wydobywamy węgiel, ropę naftową, gaz ziemny, gaz łupkowy, rudę żelaza, miedź, siarkę, metale szlachetne i inne minerały i kruszce. Wiemy, że zasób tych naturalnych bogactw nie jest nieskończony. Mogą się one kiedyś wyczerpać. I wiemy, że kończą się z czasem w niektórych miejscach pokłady węgla, rudy, miedzi, siarki, ropy naftowej, metali szlachetnych. Mogą także ulec zniszczeniu czy zamknięciu fabryki, zakłady produkcyjne. W czasie transformacji ustrojowej zalano w Polsce wiele kopalń, zwłaszcza na Dolnym Śląsku: w Wałbrzychu i w Nowej Rudzie. Upadły na naszych oczach stocznie, huty, cementownie, cukrownie oraz inne zakłady i fabryki. Ów upadek dokonał się w wielu przypadkach pod hasłem „prywatyzacji”, a była to często wyprzedaż majątku narodowego i to niekiedy za bezcen, majątku, wypracowanego nawet w trudnych czasach komunistycznych. Na celowniku są następne przedsiębiorstwa, np. energetyka a nawet lasy państwowe. W wielu przypadkach sprzedano przysłowiową kurę znoszącą złote jaja. W zapaści jest polska kolej. Wiemy jednak, że nie może upaść rolnictwo, wszak musimy jeść, aby żyć. Nie można się pozbyć najważniejszego skarbu, jakim jest ziemia, ziemia nasza karmicielka, podstawowy, naturalny skarb narodu i państwa, najważniejszy, niezniszczalny „zakład, warsztat pracy”. Póki ma istnieć życie na ziemi, ten zakład nie może być nigdy zamknięty, ani sprzedany w obce ręce. Dlatego tak ważna jest troska o ziemię i o rolnictwo. Dlatego też ziemię trzeba otaczać szczególną miłością, trzeba jej bronić przed agresorami zewnętrznymi, zagranicznymi i wewnętrznymi, krajowymi. Ojciec św. Jan Paweł II, wychowany na patriotycznych poetach, pisarzach, a w szczególności na pobożności i patriotyzmie kard. Stefana Wyszyńskiego, polską ziemię wielokrotnie całował na naszych oczach i nas prosił, abyśmy ją kochali i byli jej wierni, abyśmy nie schodzili z ojczystego zagonu.

Drodzy rolnicy, nie zapominajmy o haśle, jakie było powtarzane przez naszych ojców: „tyle wolności, tyle niepodległości, ile własności”. Pamiętajmy, że oprócz języka i kultury, ziemia jest podstawą bytu narodu. Bez ziemi, tak jak bez domu, bez rodziców, człowiek staje się sierotą, staje się włóczęgą. Dlatego kierujemy apel do obecnych tu parlamentarzystów i tych wszystkich, którzy kandydują do nowego parlamentu, nie sprzedajcie ziemi w obce ręce. Postępujący dziś proces globalizacji musi mieć swoje granice. Tą granicą winna być zawsze nasza, polska racja stanu. Tak jak miłość bliźniego zaczynamy – zgodnie z Ewangelią – od miłości samego siebie, tak szacunek do innych narodów, należy zaczynać od okazywania szacunku własnemu narodowi. W tym duchu też należy potraktować i rozwiązać dzisiejszy trudny problem napływu emigrantów do Europy.

Bracia rolnicy, dziękujemy wam za wierność naszej polskiej ziemi i prosimy, mimo trudnych warunków – nie opuszczajcie swojego posterunku pracy, swojej służby Narodowi. Przekonujcie dzieci i wnuki, żeby wbrew wszystkiemu pozostawali na ojczystej ziemi. Bracia i siostry, nie uciekajcie ze wsi, bo może nam braknąć chleba na codzienny stół, na wigilijny opłatek, na stół eucharystyczny.

Drodzy bracia i siostry, w naszej refleksji chciejmy jeszcze przez chwilę zatrzymać się przy rolnikach, dla których ziemia jest głównym „warsztatem” pracy. O ludziach pracujących na roli od wieków się mówi, że to są ci, którzy „żywią i bronią”. Drodzy rolnicy, reprezentujecie jeden z najstarszych zawodów świata i wypełniacie niezmiernie ważne powołanie. To wy czynicie sobie „ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28a).  To wy, trudzicie się, by nie zabrakło nam chleba powszedniego i innych produktów żywnościowych.  Jesteście potrzebni Narodowi, bo go żywicie. Ludziom nie wystarczy produkcja przemysłowa, nie wystarczą fabryki i zakłady pracy. Wszyscy potrzebują jeść! Naród potrzebuje pracy rolnika, gdyż potrzebuje chleba powszedniego, który jest „owocem ziemi i pracy rąk ludzkich”.  Żywiciele narodu, patrzymy na was z wielką czcią i wdzięcznością.  Wiemy dobrze, że większość z was to ludzie głębokiej wiary, przyjaciele Pana Boga i ludzi, to wspaniali synowie Kościoła i Narodu. Dla wielu z was Bóg znajduje się zawsze na pierwszym miejscu. Wyznajecie waszą wiarę w modlitwie, w uczęszczaniu do kościoła, w zachowywaniu Bożych przykazań, w trosce o wasze świątynie, w dzieleniu się tym, co macie z potrzebującymi, np. ofiarami powodzi, pożarów czy innych klęsk żywiołowych i przeróżnych nieszczęść. Niesiecie na ramionach liczne krzyże. Mają one różne imiona. Dręczą was z pewnością różne choroby i słabości ludzkie, klęski żywiołowe, jak w tym roku np. długotrwająca susza, ale także daje się wam we znaki, nie zawsze wam sprzyjająca polityka rolna: – zawyżone ceny nawozów, maszyn rolniczych, środków ochrony roślin i niesprawiedliwe, często zaniżone ceny skupu zboża, rzepaku, ziemniaków, buraków, czy też żywca, zwierząt hodowlanych, brak pewnych rynków zbytu. Jest to wszystko mniej korzystne niż w innych krajach unijnych.

Drodzy bracia, jesteście spadkobiercami bardzo chlubnego dziedzictwa narodowego, tradycji polskiej wsi, pielęgnowania zwyczajów rodzinnych, religijnych, patriotycznych.  Tyle pochwał i słów uznania wypowiedzieli wobec was wielcy Polacy: wieszczowie, ludzie nauki, politycy i przede wszystkim wybitni hierarchowie, na czele z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, Prymasem Tysiąclecia i św. Janem Pawłem II.

Wincenty Witos, pierwszy przywódca wsi w odrodzonej Polsce, mąż stanu, w 1928 r. powiedział w Wierzchosławicach: „Chłop zachował w najgorszych chwilach ziemię, religię i narodowość. Te trzy wartości dały podstawę do stworzenia państwa. Bez nich nie moglibyśmy go mieć. Gdzie chłop stanął, tam się podstawa przyszłego odrodzenia ostała”.

Tyle mądrych i wzniosłych myśli o was wypowiedział wielki Prymas Tysiąclecia. Jeszcze 2 kwietnia 1981 roku, na niecałe dwa miesiące przed śmiercią, spotkał się z przedstawicielami „Solidarności Wiejskiej”. Mówił do nich o ważności uprawy ziemi, o pracy dla życia, dla chleba. Wspomniał Macieja Borynę z „Chłopów” Reymonta, jego śmierć z wyciągniętymi ramionami na ziemi i poszum wichrów: „Gospodarzu – nie odchodź – zostań z nami”.

Drodzy rolnicy, jako ludzie pracujący na łonie przyrody, mający na co dzień kontakt z życiem, winniście być obrońcami życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci.    Gdy w ostatnim tygodniu nasz parlament, głosami koalicji rządzącej, odrzucił projekt całkowitego zakazu aborcji, trzeba przypomnieć słowa św. Jana Pawła II. W dniu 4 czerwca 1997 r. powiedział nasz Papież w mocy Ducha Świętego: „Miarą cywilizacji – miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury – jest jej stosunek do życia, Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne, naukowe…… Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości” I za Matką Teresą Papież powtórzył słowa: „Życie jest najpiękniejszym darem Boga…Największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja…Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja, żaden rząd, żaden parlament”.

Drodzy rolnicy, wy to dobrze rozumiecie, bo jesteście ludźmi żyjącymi na co dzień z przyrodą, w której jest pełno życia.  Wiecie dobrze, że żaden zwierz nie wydrapuje sobie płodu ze swego łona, a jeżeli czyni to człowiek, bo mu na to pozwala nieludzkie, hańbiące prawo, jest to znak dekadencji człowieczeństwa, dekadencji cywilizacji. Tym, którzy nie uznają prawa Bożego i tego nie rozumieją, trzeba by powiedzieć „rozważ to na chłopski rozum”.  Okazuje się, że dzisiaj przyszło nam bronić już nie tylko wiary ale także i rozumu. Wbrew temu, co mówią liberałowie, nie wolno nawet ułomnego dziecka w łonie matki karać śmiercią. Trzeba go leczyć a nie zabijać. Nie wolno zabijać dziecka poczętego w wyniku gwałtu czy jakiegoś przestępstwa. Trzeba ścigać przestępcę a nie karać śmiercią niewinne dziecko.

I na koniec wątku dożynkowego, drodzy bracia i siostry, popatrzmy jeszcze na chleb, nad którym pracują rolnicy. Zauważmy, że to właśnie chleb wybrał Chrystus, aby być wśród nas.  Od Wielkiego Czwartku Jezus jest dla nas Chlebem, który zstąpił z nieba. Jest pokarmem zapewniającym życie wieczne. Stało się to dzięki Jego ofierze. Chleb powstający ze zmiażdżenia ziaren, zawierający w sobie ich życie i dający życie człowiekowi jest znakiem zmiażdżonego na krzyżu życia Chrystusa, który także daje nam nowe życie, życie Boże.

Drodzy bracia i siostry, za chwilę do tego ołtarza będzie przyniesiony i złożony przed Bożym majestatem chleb, białe hostie, owoc ziemi i pracy rąk ludzkich. Mocą Ducha Świętego ten zwykły chleb będzie przemieniony w tej Mszy św. w Chleb eucharystyczny. Razem z tym chlebem, owocem ziemi, otrzymanym od Boga i owocem pracy naszych rąk, przemienionym w Ciało Pańskie, ofiarujmy Bogu nas samych. A pod koniec naszej celebracji eucharystycznej, ten przemieniony, z przyniesionego chleba, już Boży Chleb, przyjmiemy do naszych serc, abyśmy mieli w sobie Boże życie, abyśmy mocą tego Chleba potrafili zło zwyciężać dobrem i poświęcać nasze życie w darze dla naszych sióstr i braci, abyśmy wytrzymali pod krzyżami naszego życia, abyśmy umacniali w religijności i w zdrowym patriotyzmie nasze polskie rodziny, które są ostoją Kościoła, Narodu i państwa.

Zakończenie

Dziękujmy Wszechmogącemu Bogu za wspieranie pracy rąk naszych, zwłaszcza rąk naszych rolników, którzy trudzili się na naszych polach, by ziemia wydała plony. Wiemy, jak wiele zależy od Pana Boga, który daje zdrowie fizyczne i duchowe, który użycza pogody, który sprawia wzrost i owocowanie naszych pól, działek, ogrodów i sadów. Dziękujmy dziś Niebieskiemu Rolnikowi, Gospodarzowi nieba i ziemi, za wspieranie pracy rąk naszych, za Jego dary, za szczęśliwie zebrane zboża, jarzyny i owoce. Dziękujmy za zdrowie nas samych i naszych rodzin, a także za zdrowie zwierząt, powierzonych przez Boga naszej trosce, a tak wiernie i bezinteresownie nam służącym.   Prośmy także Pana Boga, aby ten chleb był sprawiedliwie dzielony dla potrzebujących, by go nikomu na naszym stole i na świecie nie brakowało. Prośmy o Bożą opiekę nad Polską Ziemią, o zgodę w naszym Ojczystym Domu. Niech Maryja, Królowa Polski, wędrująca po naszej diecezji w znaku Figury Fatimskiej, czuwa nad nami.  Amen.

drukuj