fot. Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ks. bp I. Dec: Jako namaszczeni i posłani  ziemscy włodarze Pana Boga                   

Publikujemy homilie ks. bp. Ignacego Deca wygłoszoną 8 listopada w Sanktuarium  Bożego Miłosierdzia podczas rekolekcji zorganizowanych przez Radę KEP ds. Apostolstwa Świeckich

Wstęp

Czcigodni bracia kapłani,  osoby życia konsekrowanego, członkowie Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich, i wszyscy  bracia i siostry w Chrystusie, obecni na tej  Eucharystii. W naszej świętej liturgii przemówił do nas Bóg słowami zapisanymi w Księdze Pisma Świętego. Słowo Boże jest życiodajnym pokarmem dla naszego ducha. Przyjmujemy ten pokarm z wielką wiarą w jego prawdziwość i w jego wyzwalającą moc. W tym słowie Bóg wskazuje nam drogę, którą winniśmy dalej podążać przez ziemię do spotkania z Nim w wieczności. Pochylmy się nad tym, co słyszeliśmy i zaaplikujmy wskazania Pana Boga do naszego codziennego życia.

1. Jako namaszczeni i posłani

W czytanym dziś fragmencie Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, Apostoł przedstawia się nam jako głosiciel Ewangelii, jako ewangelizator. Powołanie to takiej misji przez Boga pod Damaszkiem uważał za wielką łaskę, po niechlubnym okresie swej młodości, kiedy to prześladował i więził  pierwszych  chrześcijan. Apostoł miał przekonanie, że wszystkie sukcesy jakie odniósł w czasie swojej posługi apostolskiej  są zasługą Pana Boga   i to właśnie uważał za powód do chluby. Gdy patrzymy na misję św. Pawła, nie możemy nie myśleć o naszej misji, otrzymanej na chrzcie świętym, w sakramencie bierzmowania i odnawianej dla nas w każdej Eucharystii. Jest to misja do składania świadectwa o Jezusie Chrystusie, o Jego nauczaniu i dokonanym dziele zbawienia. Jezus przed wstąpieniem do nieba, powiedział do swoich uczniów: „… gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce świata” Dz 1,8).   Słowa te odnoszą się dzisiaj do nas. My też otrzymaliśmy moc Ducha Świętego w namaszczeniu sakramentalnym i zostaliśmy posłani, aby być świadkami Chrystusa. W przypomnianych słowach Pana Jezusa wskazane jest także miejsce naszej ewangelizacji.  Jezus powiedział do pierwszych swoich uczniów, a dziś do nas, także Jego uczniów:

„Będziecie moimi świadkami w Jeruzalem…” Dla nas Jeruzalem oznacza naszą naturalną, najbliższą  rodzinę, w której żyjemy. Pierwszymi odbiorcami naszego świadectwa o Chrystusie winni być członkowie naszej  rodziny, a więc mąż, żona, dzieci, seniorzy – dziadkowie, teściowie, wnuki.  Wiemy z doświadczenia, że owocność ewangelizacji w przestrzeni  własnej rodziny leży głównie w czynach,  w przykładzie dobrego życia.

– „Będziecie moimi świadkami … i w całej Judei…”.  Sektor  „i w całej Judei” oznacza dla nas  środowisko pracy, środowisko życia publicznego. Uczniem Chrystusa trzeba czuć się wszędzie, przede wszystkim w środowisku życia publicznego: w parlamencie, w ministerstwie, w szkole, na uniwersytecie, w zakładzie pracy, w przedsiębiorstwie, w sklepie, w supermarketach, na wycieczkach, pielgrzymkach, na stadionach, w środkach komunikacji społecznej, na weselu, na pogrzebie, na urlopie- po prostu zawsze i wszędzie, gdzie na co dzień przebywamy poza domem rodzinnym. Wszędzie trzeba dzielić się wiarą, wszędzie trzeba składać świadectwo, że Bóg jest najważniejszy, że Jezus Chrystus wyzwala nas przez prawdę Ewangelii i przez ofiarę  ze swego życia,  złożoną za nas na drzewie krzyża, że jako nasz Odkupiciel, zwycięzca śmierci, piekła i szatana przyjmie nas kiedyś do życia wiecznego.

– „Będziecie moimi świadkami… i  w Samarii…”. Samaria była krainą wrogą dla Izraelitów. Dla nas przestrzeń Samarii oznacza ewangelizację wśród naszych nieprzyjaciół, wrogów. Trzeba rozmawiać i dialogować ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, także z agnostykami, ateistami, wyznawcami innych religii.

– „Będziecie moimi świadkami… i aż po krańce świata…”. Krańce ziemi oznaczają cały świat. Dla nas ten sektor oznacza misje w klasycznym znaczeniu, w wymiarze całego świata. Winniśmy misje, a więc  misjonarzy, zwłaszcza naszych misjonarzy duchownych  i świeckich wspierać modlitwą i ofiarą materialną.

Drodzy bracia i siostry, jako ochrzczeni i bierzmowani, jesteśmy wszyscy posłani, aby być misjonarzami, aby być świadkami Chrystusa w e wskazanych przed chwilą kręgach, a więc zawsze i wszędzie na drogach naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego.

Przejdźmy jeszcze do przesłania dzisiejszej Ewangelii.

2. Przesłanie Ewangelii dnia (piątku po XXXI Niedzieli Zwykłej)

Drodzy uczestnicy tej świętej Eucharystii, w dzisiejszej Ewangelii wysłuchaliśmy  przypowieści o nieuczciwym, przebiegłym  zarządcy, który został wezwany do złożenia sprawozdania z powierzonego mu  włodarzenia. Uwydatnijmy główne prawdy kryjące się w tym ewangelicznym pouczeniu.

a) Jesteśmy włodarzami

Z przypowieści wynika, że wszyscy jesteśmy tu na ziemi włodarzami. Pan Bóg nas powołał do życia. Zlecił nam włodarzenie na tej ziemi. Jesteśmy jakby w Jego gospodarstwie. Mamy na ziemi różne powołania i wypełniamy różne zadania. Wszystko to pełnimy do określonego czasu. Kiedyś zamknie się czas naszego włodarzenia, dysponowania powierzonym mieniem. W przypowieści jest to chwila, gdy gospodarz mówi do zarządcy: „Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą” (Łk 16,2). Dla nas będzie to chwila przejścia z życia doczesnego do życia wiecznego, kiedy to trzeba będzie  rozliczyć się, złożyć raport z naszego włodarzenia  na ziemi.

b) Wezwanie do większej troski o nasze zbawienie

W przypowieści Pan pochwalił nieuczciwego włodarza za jego przebiegłość w sprawach tego świata. Jednakże gospodarzowi przyjmującemu raport z zarządu, nie chodziło o pochwałę nieuczciwości u rządcy. Opisana w przypowieści sytuacja stała się dla Chrystusa okazją do pokazania swoistego dysonansu między naszą troską o mienie, o sprawy  doczesne i troską o nasze zbawienie wieczne. Chrystus czyni  nam dziś wyrzut, że za mało staramy się o podobanie się Bogu, że za mało zabiegamy, aby iść drogą gromadzenia sobie skarbów na życie wieczne, a za wiele inwestujemy naszą  energię w troski doczesne, w gromadzenie skarbów ziemskich. Potrafimy być sprytni w zdobywaniu dóbr tego świata, a bywamy niezaradni w zabieganiu o wartości duchowe. Jak tak spokojnie, z rozwagą popatrzymy na nasze codzienne życie i życie ludzi w naszym otoczeniu, to  z pewnością zauważymy  dysproporcję między energią, przezornością, jaką  wkładamy w sprawy doczesne, a naszym staraniem się  o sprawy związane z naszym zbawieniem. W sferze doczesnej wystarczy np. najlżejszy symptom choroby, żeby zacząć działać, pójść do lekarza, zacząć zażywać leki. W sferze duchowej zaś pozwalamy, aby pewne choroby spokojnie  się w nas rozwijały. Uważamy, że to mniej ważne, mniej groźne, że  z tego nie ma chleba, nie ma pieniędzy, nie ma dochodu.  Zdarzają się przypadki w życiu chrześcijańskim, że ludzie np. nie wzywają księdza do umierającego i nic mu o tym nie mówią, że jest u kresu swych ziemskich dni, żeby go nie przestraszyć. Jest to tak jakby nic nie powiedzieć komuś, kogo tylko jeden krok dzieli od wpadnięcia w przepaść – z obawy, żeby go nie wystraszyć. Niektórzy katolicy z błahych powodów opuszczają niedzielną Mszę św., chodzą miesiącami z grzechami ciężkimi, pozostają zagniewani na sąsiadów, czy nawet członków swojej najbliższej rodziny. Ożywiają się, gdy przychodzi czas Pierwszej Komunii św. dziecka, gdy trzeba iść na ślub, czy na pogrzeb, czy też, gdy dopadnie jakaś poważna choroba.

Popatrzmy i na siebie, do jakich wielkich wyrzeczeń jesteśmy niekiedy zdolni, by osiągnąć cele doczesne, by zdobyć wartości materialne, często bardzo wątpliwe, a jak mało w nas niekiedy gotowości, by służyć Panu Bogu, by się Bogu bardziej podobać niż ludziom.. Niestety prawda jest taka, że  człowiek w pogoni za bogactwem gotów jest do największych poświęceń, czasem także nieuczciwości, kłamstwa a nawet  okrucieństwa. Zapomina się wtedy o tym,  że kiedyś nadejdzie taka chwila, że trzeba będzie zdać szczegółowy raport z całego życia. I co wtedy? Wtedy, może się okazać, że jest już  za późno, a przedłużenia włodarzenia, czy powtórki włodarzenia, już nie będzie. Św. Jan Paweł II mawiał, że nie żyje sie na próbę, że nie kocha się na próbę i że nie umiera się na próbę. Nasze życie ziemskie nie może być powtórzone. Trzeba je na gorąco, na bieżąco korygować i zmieniać na lepsze, by go nie przegrać

W związku z głównym przesłaniem dzisiejszej Ewangelii warto jeszcze pamiętać, że wartości duchowe, o które winniśmy się starać,   są bezkonfliktowe, nie krzywdzą drugich i nie wzbudzają w nich zazdrości. Jeżeli będziesz bliżej Boga, jeśli będziesz bardziej cierpliwa, opanowana, jeżeli będziesz słowny, wrażliwy, życzliwy, to nikomu nie będziesz ciężarem i nikomu nie będziesz zagrażał. Przeciwnie, będzie innym lepiej  żyło się z tobą. I odwrotnie, jeśli będziesz przesadnie zabiegać o mienie, o wartości materialne, o kasę, nie pomagając ubogim, przegranym, chorym, to inni ci to wypomną i sam doświadczysz niepokoju, a może i  wewnętrznego udręczenia.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj jeszcze jest czas, żeby coś zmienić, żeby się nawrócić ze zła na dobro, z tego, co dobre na to, co lepsze. Po tej Eucharystii, po tych rekolekcjach  wrócimy do środowiska naszego codziennego, szarego  życia. To szare życie trwa najdłużej. Wielkie, uroczyste chwile się zdarzają, ale esencją naszego życia – to codzienność, pełna zwykłych szarych spraw i wyborów moralnych. Pamiętajmy, jesteśmy wielkimi dłużnikami Pana Boga. Jezus przyszedł na ziemię, aby nasze długi skasować. Otwórzmy się na Jego miłosierdzie. Otrzymamy je w Chlebie Eucharystycznym. Oprócz miłosierdzia otrzymamy także nową moc, abyśmy sprostali zadaniom wyznaczonym nam przez słowo Boże, abyśmy obdarzeni Bożym miłosierdziem, sami stawali się miłosierni dla naszych bliźnich  w modlitwie, słowie i  czynie. Amen.

drukuj