Katolicy w Niemczech zobaczyli, jak jest ich wielu

Z prof. Piotrem Małoszewskim, wykładowcą Uniwersytetu w Monachium, rozmawia Jolanta Tomczak

Ojciec Święty wrócił do Watykanu ze swej ojczystej Bawarii. Panie Profesorze, jaki program duchowy zostawił swoim rodakom Benedykt XVI?

– Myślę, że najważniejsze przesłanie Papieża to przypomnienie prostym i klarownym językiem podstawowych zasad wiary i wskazanie, że życie bez Boga nie ma sensu. W zlaicyzowanym społeczeństwie niemieckim brakuje miejsca dla Boga, a katolicy są spychani na margines. Tymczasem Ojciec Święty tłumaczył, że jeśli człowiek wierzy, to nigdy nie jest sam – skierował do swoich rodaków i do całego świata przesłanie nadziei. Apelował: zwróćcie się do Boga, który ma ludzką twarz, jest Bogiem bliskim. Zauważył, że obawa przed Bogiem, a raczej przed wypaczonym obrazem Boga, powoduje, że ludzie zaczynają się Go bać i od Niego odchodzą. Papież przypomniał, że Bóg tak każdego z nich umiłował, że zszedł na ziemię w postaci ludzkiej i oddał za nich życie. To przesłanie równie dobrze mogą przyjąć katolicy, jak ewangelicy; jest dla wszystkich chrześcijan.

Jakie słowa mogą zainspirować katolików w Niemczech?

– Program dla katolików to pobożność maryjna. Bawaria, skąd pochodzi Benedykt XVI, zachowała swą wiarę właśnie dzięki ruchom maryjnym. Toteż Papież na każdym kroku podkreśla swoją maryjność, podkreśla rolę Matki Bożej w życiu Chrystusa, Jej ukierunkowanie na Syna, a zarazem opiekę i wsparcie, jakimi nas otacza. Ojciec Święty mówił o tym w sobotę pod kolumną Matki Bożej, gdy modlił się na rynku monachijskim, na Marienplatz. Podobnie jak królowie Bawarii, którzy polecali ten kraj opiece Maryi, Papież powierzył Bawarię i Niemcy Jej opiece. Udał się też do sanktuarium w Altoetting, gdzie znowu modlił się pod cudowną figurą Matki Bożej. Z kolei duchownych prosił, żeby w swej pracy nie zagubili ducha i nie stawiali spraw socjalnych, jakże istotnych, przed ewangelizacją.

Na pewno były momenty pielgrzymki, które szczególnie do Pana przemówiły…

– Przede wszystkim motto pielgrzymki – „Kto wierzy, nigdy nie jest sam”. To znaczy, że człowiek nigdy nie jest opuszczony, bo jeśli wierzy, to ma przyjaciela w Bogu. Bardzo mocno dotknęła mnie jako ojca rodziny homilia z katedry monachijskiej. Papież powiedział do rodziców, że nie wolno im zapomnieć o wspólnej modlitwie w domach, przed jedzeniem i przed snem. Podkreślił, że trzeba razem z dziećmi chodzić na Msze Święte. Bo niedziela bez Boga jest niedzielą pustą i życie bez Boga jest pustką. Niedziela porządkuje cały tydzień.

W ostatnim dniu wizyty apostolskiej Ojca Świętego w ojczyźnie „Frankfurter Rundschau” zamieścił agresywny list czytelnika z Berlina, który twierdzi, że to nie współczesny świat jest cyniczny, tak jak Papież mówił, ale Papież jest cyniczny i mimo że mówi o miłości, to w gruncie rzeczy nie rozumie, czym jest miłość, ponieważ uważa homoseksualizm za zło i nie zgadza się np. na to, aby w dobie AIDS ludzie stosowali antykoncepcję, nie chce się też „otworzyć” na zabijanie dzieci poczętych, co rzekomo „dyskryminuje kobiety”. Jakie są źródła takiego sposobu argumentacji?

– Gdy ks. kard. Joseph Ratzinger, Niemiec z Bawarii, został Papieżem, to właśnie tego typu ataki były komentarzem jego wyboru w lewicowych mediach. Dzisiaj to się zmieniło. W Niemczech bardzo hałaśliwe są środowiska, które wytykają Kościołowi wszystko, co jest oparte na Dekalogu i prawie naturalnym. Domagają się zgody na antykoncepcję, eutanazję, „aborcję”, homoseksualizm. Jednak entuzjazm i radość z papieskiej wizyty dominują również w mediach, a na pewno w głównych programach telewizyjnych, które oglądałem. Słowa Papieża docierają do ludzi.

Może dzięki wizycie Ojca Świętego katolicy będą odważniej przedstawiać swoje racje.

– Mam taką nadzieję. Przy czym trzeba pamiętać, że Niemcy są narodem w pewien sposób zamkniętym, nie są skłonni do okazywania swoich uczuć, w związku z tym nie było widać takiego entuzjazmu jak podczas pobytu Benedykta XVI w Polsce. Ale 600-700 tys. osób przyszło, by pomodlić się z Ojcem Świętym, rzesze ludzi gromadziły się na trasach przejazdu. Katolicy, dotąd zepchnięci, wyszli na ulice i zobaczyli, że jest ich bardzo wielu i że cieszą się tym, że są katolikami. Oni będą zaczynem na przyszłość. Naturalnie nie należy się spodziewać, że owoce tej pielgrzymki pojawią się w ciągu dni, trzeba będzie na to poczekać. Bóg z pewnością miał swój plan wobec tego narodu, powołując Niemca na Stolicę Piotrową.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj