Franciszkanie i dentyści z odsieczą chorym w Ugandzie

W Ugandzie w naszej misji w Kakooge  w lipcu 2012 zorganizowana została akcja pomocy dentystycznej dla parafian mieszkających w najgłębiej położonych w buszu wioskach. W ciągu czerech dni odwiedziliśmy 4 wioski gdzie z bezpłatnej pomocy dentystycznej skorzystało 285 pacjentów a ponad 400 otrzymało leki przeciwbólowe. Dodatkowo w kilku szkołach odbyły się lekcje higieny ust z instruktarzem oraz rozdano ponad 900 szczoteczek do zębów z pastą.

 

Wszystko to było możliwe dzięki dentystom i studentom stomatologii z Uniwersytetu Północnej Karoliny (at Chapel Hill) z USA, którzy wraz z bratem John Clothe FMConv z Chicago (Prowincja św. Bonawentury) przybyli do nas wraz ze sprzętem dentystycznym, lekami oraz szczoteczkami  i pastą do zębów. W akcję zaangażowani byli także franciszkańscy postulanci przebywający na wakacjach w Ugandzie.

 

Zapotrzebowanie ludzi na pomoc dentystyczną przerosło nasze wyobrażenia. Starcy, dorośli, młodzież, matki z dziećmi tworzyli niekończące się kolejki do lekarzy. Przyjmowani byli wszyscy niezależnie od wyznania i religii, co owocuje pogłębianiem więzi miedzy wyznawcami różnych religii i wyznań chrześcijańskich.

 

W pamięci utkwiło mi szczególnie kilka osób. Jedną z nich była młoda dziewczyna, która trzęsąca się od gorączki, opuchnięta i obolała do tego stopnia, że nie mogła nawet wymówić słowa. Drugi to uczeń szkoły średniej, który ze względu na ból zębów przerwał naukę w szkole. Nie zapomnę również matki z dwojgiem dzieci, która mimo że już robiło się ciemno, błagała o pomoc zarówno dla siebie jak i dla potomstwa. Była to dla niej jedyna szansa na pozbycie się przeraźliwego bólu.

 

W Ugandzie jest zaledwie 200 dentystów. Jeden stomatolog przypada na 165 000 mieszkańców. Najgorsza sytuacja jest na wioskach położonych daleko od miast. Ze względu na biedę ludzie nie maja możliwości łatwego dostępu do pomocy medycznej, która nie jest bezpłatna w Ugandzie. Najbardziej cierpią na tym dzieci, kobiety i młodzież. Dodam, że w Ugandzie jest ok. 2 500 000 sierot, najczęściej bez środków do normalnego funkcjonowania.

 

Nie obeszło się także bez dramatycznych przeżyć. Mimo dużej ostrożności podczas akcji dwie osoby nakłuły się sprzętem dentystycznym z krwią pacjentów, co przy dużej liczbie osób chorych na HIV, jest dużym niebezpieczeństwem zarażenia się tym wirusem. Miejmy nadzieję że badania nie potwierdzą zarażenia. W tym samym czasie w Ugandzie pojawił się wirus ebola. Potwierdzone przypadki zachorowań były w Bombo, miejscowości położonej ok. 10 km. od Matugga i ok. 80 km od Kakooge. Jak do tej pory, dzięki Opatrzności Bożej, nikt ze znanych nam osób nie zaraził się ebolą.

 

Wolontariat ludzi świeckich jest ważnym elementem naszej działalności misyjnej w Ugadzie. Mamy doświadczenia przyjazdu wolontariuszy z Polski, Niemiec, Anglii, USA  i Francji. Przeważnie byli to lekarze, dentyści i pielęgniarki, ale także wolontariuszka z Niemiec, która zajmowała się pracą z dziećmi z Adopcji Franciszkańskiej oraz małżeństwo promujące ruch Chemin Neuf  z Francji. Odwaga, poświęcenie, chęć pomocy potrzebującym z narażeniem osobistego zdrowia, ponoszone koszty finansowe przez wolontariuszy, to wszytko budzi uznanie i szacunek dla ich służby. Przyjazd lekarzy najczęściej jest poprzedzony przygotowaniem i gromadzeniem funduszy, dzięki którym później mogą ofiarować darmową pomoc medyczną i rozdawać leki.

 

Przyjazd woluntariusza do misji pociąga za sobą duże zaangażowanie misjonarzy, także finansowe. Organizowanie przyjazdu, transport, wyżywienie, zamieszkanie, organizacja pracy i codzienne towarzyszenie to wkład misjonarzy bez którego przyjazd woluntariuszy i ich służba nie byłaby możliwa.

 

Wolontariat jest nie tylko niezwykle owocny w dziedzinie pomocy potrzebującym, ale także w codziennym życiu wspólnoty misjonarzy. Wolontariusze włączają się najczęściej w rytm codziennego życia misji, uczestnicząc w codziennym życiu wspólnoty. Ich pochodzenie z różnych środowisk i różnych kultur jest prawdziwym poszerzeniem horyzontów i perspektyw.

 

Po dniu wypełnionym intensywnym przyjmowaniem pacjentów jeden z dentystów postawił pytanie: Czy myślisz, że Jezus jest zadowolony z naszej pracy? Odpowiedzią był uśmiech na twarzach tych, którzy je słyszeli. Nie padło żadne słowo, bo też nie było ono potrzebne. Odpowiedź była oczywista.

 

Proszę o modlitwę w intencji wszystkich wolontariuszy i dobroczyńców, dzięki którym ta akcja była możliwa.

 

Marian Gołąb OFMConv., Uganda

drukuj