Uganda: dowódca armii przyznał, że po wyborach zabito 30 opozycjonistów, a 2 tys. aresztowano
Generał porucznik Muhoozi Kainerugaba, dowódca armii Ugandy i syn prezydenta Yoweriego Museveniego, wybranego właśnie na 7. kadencję, potwierdził w piątek, że podczas ubiegłotygodniowych wyborów i tuż po nich zginęło 30 zwolenników opozycji, a 2 tys. osób zostało aresztowanych.
„Aresztowaliśmy ponad 2 tys. bandytów, których Kabobi uważał za godnych wykorzystania” – napisał Kainerugaba na platformie X, używając pogardliwego pseudonimu lidera ugandyjskiej opozycji, Roberta Kyagulanyiego, znanego jako Bobi Wine.
„Do tej pory zabiliśmy 30 terrorystów z NUP” – dodał, odnosząc się do partii Wine’a Platformy Jedności Narodowej.
Wśród aresztowanych znajduje się zastępca Wine’a, opozycyjny poseł Muwanga Kivumbi ze środkowej Ugandy, regionu, gdzie odnotowano najpoważniejsze akty przemocy w dniu wyborów. Oskarżony przez prokuratora o terroryzm Kivumbi powiedział agencji AFP, że siły bezpieczeństwa zabiły dziesięciu członków jego sztabu wyborczego po szturmie na jego dom.
Sam Wine tuż po wyborach poinformował swoich zwolenników, że uciekł z domu i ukrywa się przed ścigającymi go funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa.
W reakcji na powyborczą sytuację w Ugandzie sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres, wyraził rutynowe zaniepokojenie aresztowaniami i aktami przemocy z udziałem działaczy opozycji i ich zwolenników.
Muhoozi Kainerugaba, przygotowywany przez 81-letniego ojca na swojego następcę, znany jest z prowokacyjnych, często wulgarnych i prostackich postów w mediach społecznościowych. W mijającym tygodniu otwarcie nawoływał do zabójstwa Wine’a.
PAP




