fot. episkopat.pl

Ewangelia na 18. Niedzielę zwykłą

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”. Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł: „Przynieście Mi je tutaj”. Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Mt 14, 13-21

* * *

Święty Brat Albert Chmielowski, wypowiedział takie słowa „Powinniśmy być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs sobie ukroić, nakarmić się, jeżeli jest głodny”.

Dzisiejsza Ewangelia ma zapach chleba. Za tym zapachem chleba, który Jezus rozmnożył, kryje się także Jego miłość do ludzi, którzy słuchali Jego słów. Jezus nie tylko z miłości uzdrawiał chromych, ułomnych, niewidomych, niemych, ale także zadbał o to, by nie doskwierał głód tym, którzy przychodzili do Niego posilić się słowem Bożym. Świadczy to o Jego wielkiej miłości do każdego człowieka, którego spotykał.

Dla Jezusa nie ma nic niemożliwego. Jezus nie jest pesymistą, jak jego apostołowie, którzy słysząc Jego słowa, już jakby na początku dają do zrozumienia, że lepiej, aby ludzie się rozeszli i udali się do miasta, by zakupić żywność. Na bezczynność uczniów Jezus odpowiada cudem – cudem rozmnożenia pokarmu. Jezus nigdy nie „odsyła zgłodniałych”. Wie, że przed nami długa droga do nieba i nie chce, byśmy zasłabli. Karmi nas więc do syta swoją miłością, bo to właśnie ona jest najważniejszym ludzkim pokarmem i źródłem siły. Jego miłość nie ma limitu – tyle jej jest, ile potrzeba światu.

A wszystko to dzieje się na „pustkowiu”, które bierze się z ludzkiej niegodziwości i egoizmu. I może przez to tak trudno nam tę miłość Bożą poznać. Jest ona dla nas tajemnicą. Żeby choć trochę ją poznać, trzeba przeżyć miłość na ziemi. Nie można kochać Boga, nie kochając ludzi. Trzeba przeżyć miłość ludzką, żeby dojść do miłości Bożej. Bóg każdego powołuje do rozdawania miłości. Każdy z nas, tak jak Jezus rozmnożył chleb, musi dla swoich bliskich rozmnożyć dobre uczynki i gesty miłości. To wezwanie jest tym bardziej ważne, jeśli przyszło nam żyć na pustkowiu ludzkiej bezduszności i egoizmu, gdzie słychać zdanie: Miejsce tu jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom…

Aby nakarmić drugiego człowieka tym chlebem miłości, nie potrzeba wiele. Kiedy we Francji nastała klęska głodu, Anna Austriaczka spotkała na schodach zamku Wincentego a Paulo. Szyję królowej zdobił drogocenny naszyjnik z kamieni szlachetnych. Wincenty a Paulo, apostoł ubogich, spojrzał na klejnoty:

– Wasza Królewska Mość, czy może Wasza Wysokość sprawić, aby kamienie zamieniły się w chleb?
Królowa w lot pojęła intencje świętego – zdjęła naszyjnik z szyi i podała go Wincentemu.

Cud zamiany kamienia w chleb dokonał się w ciągu godziny.

Czy dziś można zamienić kamienie w chleb dla głodnych? Chyba tak. I wcale nie trzeba być z królewskiego rodu ani nosić drogocenny naszyjnik. Musimy, tak jak Chrystus, rozmnożyć to, co dobre w naszym życiu. Dziś tym chlebem, który możemy rozdać innym, jest poświęcony czas, cierpliwość i pomoc. A wtedy możemy być mile zaskoczeni, że z tego naszego rozdanego chleba zostało tyle ułomków. Dobro i miłość zawsze zostaje. Kiedy są rozdawane prawdziwie, nie tylko nasycą i zaspokoją głód miłości tych, którym to okazujemy, ale także umocnią nas w naszej drodze do nieba.

Na zakończenie tego rozważania chciałbym przytoczyć pewne opowiadanie, które jest dialogiem z aniołem:

– Idź, połam z potrzebującym chleb miłości, ponieważ dawanie jest życiem – powiedział anioł.
– Lecz czy ja muszę dawać wciąż i wciąż, nigdy nie przestając?
– Oj, nie – powiedział anioł. – Bądź uczciwy w stosunku do siebie i przestań dawać wtedy, gdy Bóg przestanie dawać tobie.

o. Łukasz Baran CSsR
slowo.redemptor.pl

drukuj