fot. PAP/Andrzej Grygiel

Związki górnicze nt. transformacji energetycznej i przyszłości górnictwa chcą rozmawiać już tylko z premierem

Centrale związkowe działające na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim ogłosiły pogotowie strajkowe. Na temat transformacji energetycznej i przyszłości górnictwa chcą rozmawiać już tylko z premierem.

 

Według relacji central związkowych, wielu górników już teraz jest gotowych na protesty.

– W dniu dzisiejszym niektórzy pracownicy nie chcieli wyjeżdżać z dołu – oznajmił przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz.

Dotychczasowe rozmowy o przyszłości górnictwa są dla strony społecznej rozczarowaniem. W międzyczasie pojawił się dokument, w myśl którego do 2040 roku udział węgla w polskim miksie energetycznym może zostać zredukowany nawet do 11 proc.

– Tak wygląda rynek i tak wyglądają regulacje Unii Europejskiej – oświadczył pełnomocnik rządu ds. transformacji górnictwa węglowego Artur Soboń.

Górnicy o tym wiedzą, ale przywołują słowa premiera, który podkreślał, że w przypadku transformacji energetycznej Polska powinna pójść swoją ścieżką. Po to przecież był opór, jeśli idzie o dążenie do zerowej emisji do roku 2050 – wskazał Wacław Czerkawski z OPZZ.

– Teraz chyba dopiero rząd zaczyna mówić prawdę, co dalej chce robić na Śląsku – dodał Wacław Czerkawski.

Centrale związkowe działające na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim podjęły decyzję o reaktywowaniu międzyzakładowego komitetu protestacyjno-strajkowego.

– Podejmując równocześnie decyzję, że z dniem dzisiejszym ogłaszamy pogotowie strajkowe na terenie regionu śląsko-dąbrowskiego we wszystkich zakładach, które podlegają jurysdykcji związkowej – poinformował Dominik Kolorz.

Rzecznik rządu Piotr Müller przekonywał, że rząd wciąż rozmawia ze związkowcami. Wciąż pracują grupy robocze, które mają wypracować plan naprawczy dla Polskiej Grupy Górniczej oraz określić, jaka przyszłość czeka całą branżę wydobywczą.

– Prace robocze właśnie o charakterze merytorycznym, bardzo pogłębionym, oczywiście będą trwały jakiś czas, ale przyniosą rozwiązania, które usatysfakcjonują obie strony – mówił Piotr Müller.

Górnicy nie chcą już jednak czekać. W rozmowach o przyszłości węgla miała pojawić się zapowiedź 300 tys. nowych miejsc pracy, jakie wygeneruje transformacja energetyczna. Nikt jednak nie informował – jak twierdzą związkowcy – gdzie miałyby pojawić się te miejsca pracy. Centrale związkowe są głównie zainteresowane przyszłością Śląska i Zagłębia.

– Mogę zapewnić o jednym – premier jest człowiekiem dialogu. Rozmawia ze wszystkimi grupami społecznymi i zawodowymi – podkreślał Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

W przypadku górników premier będzie musiał podjąć rozmowy osobiście. To ultimatum, jakie postawiły centrale związkowe.

– Dajemy tydzień stronie rządowej i panu premierowi, aby rozmowy się rozpoczęły. Tydzień mija 21 września – oznajmił przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Związkowcy zakładają, że koniec węgla nie może nastąpić przed rokiem 2060. I nie przekonują ich deklaracje, takie jak wiceministra Artura Sobonia.

– Węgiel jest wciąż gwarantem dostaw energii do polskich przedsiębiorstw, do naszych gospodarstw domowych. Jeszcze przez długie, długie lata tak będzie – zapewniał pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.

W ocenie związkowców, po likwidacji kolejnych kopalń, później kryzys dosięgnie branży energochłonnej, a następnie hutnictwa i motoryzacji.

– Jeżeli przez ten tydzień nic się nie wydarzy, to aż strach pomyśleć, co będzie działo się za tydzień – mówił Dominik Kolorz.

Wtedy, jak zapowiedział przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, rozważana będzie „totalna akcja strajkowa”.

TV Trwam News

drukuj