
Obraz autorstwa gpointstudio na Freepik
Zmiany w oświacie uderzą w nauczycieli?
Nauczyciele obawiają się o miejsca pracy w związku z planami przywrócenia przyrody do szkół. Chodzi o reformę oświaty, która ma wejść w życie w 2026 roku. Jednym z jej elementów może być przedłużenie nauczania przyrody w szkole podstawowej o kilka lat. Zastąpiłaby ona biologię, chemię, geografię i fizykę na najwcześniejszym etapie nauczania.
Związek Nauczycielstwa Polskiego uważa, że o ile ta zmiana może ułatwiać łatanie etatów w dużych miastach, o tyle w przypadku mniejszych miejscowości sytuacja będzie dużo trudniejsza. Poseł PiS, Dariusz Piontkowski, nie dziwi się obawom nauczycieli. Były minister edukacji zwrócił uwagę, że obecna polityka resortu jest tworzona z perspektywy Warszawy.
– Nie wiemy, jaka będzie ewentualnie siatka godzin. Natomiast część nauczycieli może się obawiać, że nie będzie miała kwalifikacji do nauczania tego przedmiotu. Będzie to dotyczyło – jak rozumiem – szkół podstawowych, co nałoży się na zmiany, jakie proponuje resort w zakresie nauczania etyki oraz religii. Rzeczywiście można sądzić, że część nauczycieli może obawiać się o swoje miejsca pracy. Mam takie wrażenie, że Ministerstwo w ogóle patrzy z perspektywy dużych miast, zwłaszcza Warszawy, a nie bierze pod uwagę sytuacji w mniejszych miejscowościach, małych szkół i nie chce tego brać pod uwagę, gdy konstruują kolejne przepisy – wyjaśnił.
Oprócz groźby zwolnień nauczycieli krytycy wskazują, że zastąpienie przedmiotów ścisłych przyrodą odbije się negatywnie na jakości kształcenia.
RIRM


