fot. PAP/EPA

Złe warunki pogodowe w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii trwa walka z czasem. Ulewne deszcze spowodowały powodzenie, co w dalszej konsekwencji przyniosło straty na ogromną skalę. Wiele osób pozostaje bez dachu nad głową. Służby próbują zapanować nad skutkami żywiołu.

Przez Wyspy Brytyjskie przeszła kolejna poważna wichura, której towarzyszyły ulewne deszcze. Wiatr wyrywał linie energetyczne, bez prądu pozostały tysiące osób. Wielu Brytyjczyków straciło dorobek życia. W Dumfries, leżącym w południowo-zachodniej Szkocji, woda z rzeki rozlała się na ulice miasta, poważnie uszkadzając domy i zmuszając mieszkańców do ich opuszczenia.

Nad uregulowaniem sytuacji cały czas pracują służby porządkowe. Na nogi postawiono także wojsko, jednak skala zniszczeń przy wciąż padającym deszczu, nadal się powiększa – mówi Elizabeth Truss, sekretarz stanu ds. środowiska, żywności i spraw wsi.

– Myślę, że wysiłek jaki podjęliśmy był korzystny, ale to z czym mamy do czynienia, to naprawdę ciężki deszcz spadający na już podtopioną ziemię. To jest bez precedensu w tej części świata – podkreśla Elizabeth Truss.

Na powolne działanie służb skarżą się mieszkańcy miasta York. Z ich relacji wynika, że władze nie zamknęły w porę zapory i bramy przeciwpowodziowej. Przepompownia wody jest obecnie całkowicie zalana. By się do niej dostać, brytyjska armia musiała zainstalować specjalny most – mówi Mark Fuller, pracownik Agencji Ochrony Środowiska.

– Musimy przenieść kable oraz cały sprzęt na drugą stronę. Zapora przeciwpowodziowa stała się w ciągu ostatnich dni właściwie wyspą. Bez mostu nie przeniesiemy tam urządzeń i przewodów – wskazuje Mark Fuller.

O solidarność z ofiarami klęsk żywiołowych na całym świecie, w tym także z Wielkiej Brytanii, apelował wczoraj ojciec święty Franciszek.

– Wzywam Was do modlitwy za ofiary katastrof, które nawiedziły ostatnio Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Amerykę łacińską – mówił papież Franciszek.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj