Z. Ziobro: za czasów PO rozwinęła się w Polsce patologia i bezkarność

Skala zjawiska okradania państwa, samorządu i mieszkańców Warszawy przez grupy – najdelikatniej mówiąc – cwaniaków, mających koneksje władzy […] w obszarze działania organów ścigania[…] wynosi setki milionów, jeśli nie miliardów złotych. Są to setki nieruchomości. Niestety, „zielona wyspa”, o której mówił Donald Tusk, dla niektórych była nawet bardzo zielona, radosna, bezkarna i pozwalająca tworzyć gigantyczne fortuny na całe pokolenia kosztem krzywdy ludzkiej – powiedział w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do kwestii reprywatyzacji.

W bardzo wielu przypadkach reprywatyzacja kończyła się tym, że w zaciszu, w porze nocnej, lokatorzy byli wyrzucani na bruk czy do jakichś małych pomieszczeń socjalnych. Często byli to ludzie starsi i schorowani, którzy byli traktowani bezwzględnie i bezdusznie – wskazywał Prokurator Generalny.

Zdarzył się przypadek, że dzielna kobieta, Jolanta Brzeska, wraz z współpracownikami stworzyła stowarzyszenie do obrony tych lokatorów i domagała się prawdy oraz uczciwości, wywierała presje na władzach miasta Warszawy, aby ci wreszcie przerwali milczenie i zaangażowali się w tę sprawę. Została ona w okrutny sposób zamordowana, a jej spalone zwłoki były manifestem przestępców, ich poczucia bezkarności i próbą zastraszenia innych osób. Chcieli oni przez to pokazać: „patrzcie jak skończyła wasza przywódczyni! To was czeka, jeśli będziecie podskakiwać!”. To jest dla mnie szokiem, że taki dramat i tak okrutna zbrodnia z manifestacją zła i bezkarności nie spowodowała żadnej reakcji po stronie ratusza, prezydent Gronkiewicz-Waltz i po stronie władz państwa, bo to działo się w stolicy państwa polskiego. Należało natychmiast użyć policji, prokuratury i powołać specjalne zespoły, które by tych bandytów zatrzymały i doprowadziły do widowiskowego wręcz ukarania przed wymiarem sprawiedliwości – podkreślił Zbigniew Ziobro i dodał, że to, co robiono, stwarza wrażenie, jakby celowo starano się ukryć dowody i pozwolić na ich zatarcie, również tej najcięższej zbrodni, czyli morderstwa.

Śledztwo w dwa lata po morderstwie zostaje umorzone, gdyż nie wykryto sprawców popełnionego czynu, ale to nie jest najgorsze w tej sprawie – zaznaczył minister sprawiedliwości.

Kiedy zapoznawaliśmy się z aktami tej sprawy, to zaraz po tym zdarzeniu, kiedy okoliczności jawnie wskazywały, że mieliśmy do czynienia z morderstwem, przyjęto kwalifikacje, że postępowanie będzie prowadzone w kierunku samobójstwa. Czyli kobieta miała się sama spalić, mimo że nie miała żadnych narzędzi, takich jak zapałki, zapalniczki, które zostałyby przy jej zwłokach. To przecież nie znika, a takich rzeczy przy niej nie było. Jest więc jasne, że musiał być ktoś, kto to zrobił. Co więcej, można było zabezpieczyć monitoring, który był naokoło. Przecież w Warszawie jest pełno monitoringu. Można było zrobić naprawdę wiele czynności dowodowych, aby nie dopuścić do zatarcia dowodów tego zabójstwa, a pozwolono tym dowodom na trwałe już zniknąć z  powierzchni ziemi i do niektórych z nich nie możemy już dotrzeć. Na tym polega dramat tej sprawy. My mamy podejrzenie kto dopuścił się do tego zabójstwa, bo uzyskaliśmy kolejne dowody już po wszczęciu nowego śledztwa, ale nawet podejrzenia, które uprawdopodabniają w wysokim stopniu i ukierunkowują nasze śledztwo, nie mogą zastąpić twardych dowodów, które w stu procentach przekonają sąd – powiedział minister sprawiedliwości.

Prokurator Generalny podkreślił, że kiedy jest choćby najmniejsze podejrzenie dotyczące zabójstwa, kluczowe są czynności dowodowe zaraz po zdarzeniu, zwłaszcza, kiedy ma się do czynienia z zabójstwem kobiety, która była dzielna, walczyła, narażała się i miała wrogów.

Przecież jej obrona to był obowiązek tych prokuratorów. Dlatego niezależnie od śledztwa, które zleciłem w sprawie zabójstwa Jolanty Brzeskiej, nakazałem też prowadzić śledztwo przeciwko prokuratorom i policjantom, którzy odpowiadają za te zaniedbania, bo nie wiem, jakie były ich motywy. Albo była to skrajna nieodpowiedzialność, za co taki prokurator powinien zostać usunięty na stałe z prokuratury i ukarany, albo no właśnie – dlaczego? Pytania się same nasuwają – wskazywał minister.

Zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wyłudzania kamienic na wielomilionowe szkody były zgłaszane, jednak zamieciono je pod dywan lub ewentualnie umarzano po kilku najprostszych czynnościach – powiedział Zbigniew Ziobro.

To jest kompletny blamaż i kompromitacja tej prokuratury, która została stworzona i zorganizowana przez Platformę Obywatelską. Prokuratura musi mieć zależność od władz państwowych, które są rozliczane przez parlament, bo jak nie było tej zależności, to później działy się jakieś patologie. Rodzi się pytanie, czy nie było w tej sprawie oddziaływania różnych sfer wpływów miasta Warszawy na prokuraturę i służby? Przecież mamy w to uwikłane elity prawnicze. Są tam nazwiska naprawdę wpływowych postaci – akcentował szef resortu sprawiedliwości.

Prokurator Generalny odniósł się również do kwestii zatrzymania Marzeny K. Jak się okazało, składała ona fałszywe oświadczenia majątkowe, a z samych odszkodowań za nieruchomości miała ponad 38 mln zł.

Marzena K. została przyjęta do ministerstwa z początkiem lat 90-tych, jeszcze za czasów Unii Demokratycznej. Pracowała w tym ministerstwie do czasu, kiedy dotarły do mnie informacje, że podaje fałszywe i nieprawdziwe informacje w swoim oświadczeniu majątkowym. Nakazałem więc to sprawdzić i te informacje się potwierdziły. Dlatego na moje żądanie zostało podjęte śledztwo i jego efektem jest zatrzymanie Marzeny K. Postawiono jej zarzuty związane m.in. ze złożeniem fałszywych oświadczeń majątkowych. To nie oznacza, że są wyczerpane wszystkie wątki, które są przedmiotem śledztwa, bo wiadomo, że stała się ona multimilionerką. Nie zastanawiano się, czy pieniądze z tych nieruchomości są przez Warszawę rządzoną przez Hannę Gronkiewicz-Waltz wydawane osobie, która ma rzeczywisty i prawowity tytuł do tych rzekomo słusznych odszkodowań – powiedział minister.

Jest wysoce prawdopodobne, że skala zjawiska reprywatyzacji obejmuje nie tylko Warszawę czy Wrocław, ale również i inne miasta w Polsce – wskazał Zbigniew Ziobro.

W Warszawie te patologie nabrały szczególnego wymiaru za czasów rządu Platformy Obywatelskiej. Ludzie, którzy działali w tej sferze, mieli totalne poczucie bezkarności. Działali niemalże pod osłoną rządów PO, bo przy niemalże całkowitej bierności miasta Warszawy. Rodzi się pytanie, czy to się mogło dziać bez zgody najwyższych czynników politycznych w Warszawie. Przecież były protesty, chociażby przez stowarzyszenie pani Brzeskiej, i nikt nie kiwnął nawet palcem w tej sprawie – podkreślił Prokurator Generalny.

Całość programu „Polski Punkt Widzenia”  z udziałem ministra Zbigniewa Ziobry można obejrzeć [tutaj]

RIRM

drukuj