fot. PAP/Policja

Zażalenie na decyzję sądu ws. wypuszczenia handlarza „Mocarzem”

Prokuratura złożyła zażalenie na decyzję katowickiego sądu w sprawie 20-latka zatrzymanego za dystrybucję tzw. dopalacza „Mocarz”.

Zażalenie dotyczy niezastosowania tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego. W ocenie prokuratury – sąd dokonał błędnych ustaleń, wskazując, że w sprawie nie są spełnione przesłanki do zastosowania tego środka.

Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód sędzia Jarosław Gwizdak tłumaczył swoją decyzje nową procedurą karną i filozofią, gdzie zastosowanie tymczasowego aresztowania i kary izolacyjne, kary więzienia, mają być już absolutną ostatecznością.

Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro potwierdza, że po wprowadzeniu przez koalicję PO-PSL nowej procedury karnej trudniej jest karać przestępców. O tym, czy w tym przypadku nie można było zastosować tymczasowego aresztu zdecyduje sąd, który zbada zażalenie prokuratury.

– Nie znamy wszystkich faktów, które zostały zgromadzone w postępowaniu przygotowawczym i całej argumentacji prawnej, jaką podniosła prokuratura w swoim zażaleniu. Natomiast sprawa nie jest prosta z uwagi na zmiany w procedurze karnej, które nastąpiły. Będziemy mieli do czynienia z wieloma problemami, wynikającymi właśnie z tych bardzo niedobrych, radykalnych zmian na korzyść przestępców, które zostały wprowadzone przez rząd PO-PSL. Ten rząd wreszcie coś zrobił, wywiązał się z jakiś zobowiązań, tylko nie wobec uczciwych w ogromnej większości, normalnych Polaków, tylko wobec wąskiej grupy ludzi, którzy żerują na cudzej krzywdzie, którzy dopuszczają się często ciężkich przestępstw. Im będzie lepiej – stwierdza Zbigniew Ziobro.    

Policja zatrzymała handlarza syntetycznego narkotyku w poniedziałek. Następnego dnia sąd go wypuścił po tym, jak wpłacił kaucję w wysokości 10 tys. zł.

W sumie policjanci zatrzymali ostatnich dniach w województwie śląskim 13 osób, kilka z nich ma jednak status świadków. Aresztowanych zostało troje spośród zatrzymanych.

W ciągu dwóch tygodni w wyniku zatrucia tzw. dopalaczami do szpitali w całej Polsce trafiło już 500 osób. Na Pomorzu zmarły trzy osoby.

RIRM

 

drukuj