Zamieszki w cieniu wyborów prezydenckich

Na Ukrainie znów polała się krew. 14 osób zginęło podczas starć sił ukraińskich z prorosyjskimi bojówkarzami w obwodzie donieckim i ługańskim. Władze w Kijowie apelują do ONZ o jak najszybsze zwołanie Rady Bezpieczeństwa. Obawiają się ostrzejszych prowokacji przed wyborami prezydenckimi, do których pozostały już tylko trzy dni. Jako ich zwycięzcę wskazuje się biznesmena i byłego szefa dyplomacji Petra Poroszenkę.

Pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow poinformował dziś, że w starciach z separatystami zginęło 14 ukraińskich żołnierzy. Trzynastu poległo w mieście Wołnowacha w obwodzie donieckim, gdzie terroryści użyli nie tylko broni strzeleckiej, ale także ręcznych granatników przeciwczołgowych i moździerzy. W czasie ataku na wojskowy konwój w obwodzie ługańskim zginął kolejny żołnierz. Lider separatystów Wałerij Bołotow zaapelował do prezydenta Rosji Władimira Putina o wprowadzenie rosyjskich wojsk.

Z kolei w Donbasie – jak donoszą media – bojówki separatystów zaczynają przejmować kopalnie. Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Parubij oskarża Rosję o próbę zerwania wyborów.

– Przewidujemy, że działalność separatystów wzrośnie w ciągu najbliższych kilku dni. Celem ideologii Władimira Putina jest zakłócenie wyborów prezydenckich w dniu 25 maja – powiedział Andrij Parubij.

Przy granicy ukraińsko-rosyjskiej NATO zaobserwowało ruchy wojsk rosyjskich. Jednak – jak mówi naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove – rosyjskie siły na granicy są nadal groźne.

Widząc obecność rosyjskich wojsk przy granicy separatyści nie obawiają się atakować komisji wyborczych. Prawie połowa z nich w obwodzie donieckim i ługańskim została już przez nich zajęta i zablokowana.

Premier Arsenij Jaceniuk oświadczył dziś, że choć Ukrainie wypowiedziano wojnę wybory prezydenckie odbędą się, a nad bezpieczeństwem czuwać będzie armia. Przedstawiciel OBWE w Kijowie Wolfgang Iszingera wyraził nadzieję, że po zakończeniu wyborów nie dojdzie do nasilenia przemocy.
„Mamnadzieję, żew następny poniedziałek Ukraina ponownie nie zapłonie. To uczyniłoby jej międzynarodową sytuację wyjątkowo trudną”. Podzielając te same obawy władze w Kijowie apelują o jak najszybsze zwołanie Rady bezpieczeństwa ONZ.

 

 

TV Trwam News

drukuj