Zagraniczne spółki skorzystały na interwencji na rynku masła zleconej przez premiera Donalda Tuska
Miał być spektakularny sukces w walce z drożyzną, a wyszło jak zwykle. Na interwencji na rynku masła zleconej przez premiera Donalda Tuska skorzystały zagraniczne spółki, które wygrały przetarg.
Rosnące ceny masła stały się symbolem rządów Donalda Tuska. W odpowiedzi na krytykę Prezes Rady Ministrów zapowiedział interwencję na rynku. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych ogłosiła przetarg na sprzedaż tysiąca ton mrożonego masła. Teraz okazało się, że jego spora część nie trafi na polski rynek. Przetarg wygrała m.in. firma z Czech. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Tomasz Siemoniak, przekonywał, że działania rządu były skuteczne.
– Liczył się cel tego działania – obniżenie cen masła, a wystarczy pójść do sklepu i zobaczyć, że ceny masła spadły. Z punktu widzenia decyzji rządu cel został spełniony – powiedział minister Tomasz Siemoniak.
Problem jednak w tym, że ilość masła sprzedana przez rządową agencję odpowiada jednemu procentowi rocznego spożycia w Polsce. Transakcja nie miała żadnego wpływu na rynek – ocenił poseł Jarosław Sachajko z koła poselskiego Wolni Republikanie.
– To, że masło delikatnie staniało, to są tendencje ogólnoświatowe. Rząd mógłby wpłynąć w Polsce na cenę masła, jak i wielu innych produktów, jeśli zacząłby rządzić i doprowadziłby do obniżenia cen energii – wskazał poseł Jarosław Sachajko.
W sklepach wciąż trudno znaleźć kostkę masła za mniej niż dziesięć złotych.
TV Trwam News



