fot. PAP/EPA

Zachód próbuje przekonywać Federację Rosyjską, by nie eskalowała napięcia

Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, spotka się dzisiaj z prezydentem Rosji, Władimirem Putinem. Politycy mają rozmawiać o kryzysie wokół Ukrainy. W Moskwie od poniedziałku przebywa minister spraw zagranicznych, Zbigniew Rau. NATO naciska na Rosję, by nie eskalowała napięcia.

Amerykanie są gotowi na wybuch konfliktu. Rzecznik Pentagonu, John Kirby, ostrzegł, że Władimir Putin każdego dnia zwiększa swoje możliwości wojskowe przy granicy z Ukrainą.

– Rosyjskie wojsko ciągle rośnie w siłę i stoi w coraz większej gotowości. Jesteśmy zdania, że jeśli Władimir Putin chce użyć siły militarnej, ma do dyspozycji wiele możliwości – mówił John Kirby.

Amerykanie podjęli ponadto decyzję o przeniesieniu amerykańskiej ambasady z Kijowa, pod który Rosjanie – według Amerykanów – byliby w stanie dotrzeć w ciągu 48 godzin, do Lwowa.

– To kwestia geografii. Położenie Lwowa zapewnia mu stopień ochrony, którego mogą nie mieć inne miejsca na Ukrainie – powiedział Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu USA.

Stany Zjednoczone kontynuują próby dyplomatycznego załagodzenia kryzysu. Z wizytą do Europy udaje się amerykański sekretarz obrony, który będzie przebywał w Belgii, Polsce i na Litwie. Wczoraj przed atakiem ostrzegli Rosję prezydent Joe Biden i premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson.

– Dalsze wtargnięcie na Ukrainę spowodowałoby przedłużający się kryzys dla Rosji, z daleko idącymi szkodami zarówno dla Rosji, jak i dla świata – wskazano w komunikacie wydanym przez biuro Borisa Johnsona.

W poniedziałek na Ukrainie przebywał niemiecki kanclerz, Olaf Scholz. Polityk dziś udaje się do Moskwy, gdzie spotka się z Władimirem Putinem.

– Działania wojskowe Rosji na granicy są dla nas niezrozumiałe. Nie ma racjonalnych uzasadnień dla takiej rozbudowy militarnej – oznajmił Olaf Scholz.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, zdaje sobie sprawę z rosnącego zagrożenia.

– Doskonale wiemy, gdzie dokładnie przy naszych granicach znajduje się armia wroga. Znamy liczbę wojsk, ich lokalizację, wyposażenie i plany – powiedział Wołodymyr Zełenski.

Wołodymyr Zełenski poinformował, że działania wymierzone przeciwko Ukrainie obejmują kilka frontów. Przekonywał, że na froncie dyplomatycznym próbuje się pozbawić Kijów prawa do samodzielnego decydowania o polityce zagranicznej. Na froncie energetycznym ograniczane są dostawy gazu, energii i węgla.

– Powiedziano nam, że 16 lutego będzie dniem ataku, ale uczynimy go dniem jedności. Odpowiedni dekret już podpisałem. Mamy jedną wielką europejską aspirację. Chcemy wolności i jesteśmy gotowi o nią walczyć – zaakcentował prezydent Ukrainy.

Prezydent Zełenski wyraził oczekiwanie, by tego dnia na ulicach pojawiły się ukraińskie flagi, a obywatele ubrali wstążki z kolorach żółtym i niebieskim. W okolicznościach rosnącego napięcia sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, zaapelował do Rosji, by wróciła na ścieżkę dyplomacji.

– Najlepszym sposobem, aby Rosja zademonstrowała swoją gotowość do znalezienia pokojowego rozwiązania, jest odejście od eskalacji i usunięcie swoich sił, które zagrażają Ukrainie – mówił Jens Stoltenberg.

Dziś do łagodzenia napięcia, jako przedstawiciel OBWE, Siergieja Ławrowa będzie przekonywał minister spraw zagranicznych, Zbigniew Rau, który przebywa w Moskwie.

– Mamy taki, a nie inny kontekst. Wiemy, co się dzieje – podsumował Łukasz Jasina, rzecznik MSZ.

Rozmowy ministrów rozpoczną się o godz. 11.00 czasu moskiewskiego.

TV Trwam News

drukuj