fot. PAP/EPA

Z potrzeby serca

Z Mieczysławem Żbikiem, autorem zdjęć do albumu „Wojtyła. Nadzieja Polaków”, rozmawia Małgorzata Pabis

Jutro prezentacja Pańskiego albumu – przygotowanego specjalnie na kanonizację bł. Jana Pawła II – pt. „Wojtyła. Nadzieja Polaków”. Jak Pan napisał, fotografował Pan z potrzeby serca…

– Jestem fotografikiem z zamiłowania, z zawodu jestem radiotechnikiem. Wykonuję zdjęcia już od ponad pięćdziesięciu lat. Od 1973 roku uczestniczyłem w procesji Bożego Ciała w Krakowie na Skałkę. Co roku uwieczniałem to wydarzenie na fotografiach, nie dla jakiegoś wydawnictwa, ale do archiwum, dla potomnych. Robiłem to z potrzeby serca – jako katolik, jako Polak.

Na pięknych czarno-białych fotografiach uwiecznił Pan wydarzenia z czasów, gdy Karol Wojtyła był biskupem Krakowa, czy nieco późniejsze, kiedy był Papieżem. Co chciał Pan na nich uchwycić?

– W tamtych czasach panowania komunizmu w Polsce Kościół był ostoją dla Polaków. Tysiące krakowian przychodziło na procesje Bożego Ciała, aby zamanifestować nie tylko swoją wiarę, ale także przywiązanie do Kościoła, do swego pasterza, którym był wówczas ks. bp Wojtyła. Wszystkim dodawał otuchy i nadziei na przyszłość. Wiedzieliśmy, że jest on wielkim i wspaniałym człowiekiem. To uwielbienie, przywiązanie do niego nie skończyły się, kiedy zasiadł na Stolicy Piotrowej. Zawsze chętnie go słuchaliśmy. Jego kazania, modlitwy dodawały Polakom odwagi w czasach komunizmu. On wzmacniał naszą wiarę i naszą polskość. Na moich zdjęciach można zobaczyć to wielkie przywiązanie, cześć, którą żywili dla Ojca Świętego Polacy, choćby przez całowanie jego ręki.

Teraz – tuż przed kanonizacją bł. Ojca Świętego Jana Pawła II – jest najlepszy moment, by te fotografie pokazać szerszemu gronu odbiorców.

– Myślę, że to dobry czas, choć już wcześniej były one pokazane na specjalnie przygotowanej wystawie. Teraz, przed kanonizacją Jana Pawła II, mam nadzieję, że dzięki temu albumowi starsze pokolenie przypomni sobie tamten – przecież nie tak odległy czas – z ks. kard. Karolem Wojtyłą, a młodzi zobaczą, jak wówczas żyliśmy, modliliśmy się, jak byliśmy blisko Kościoła i siebie nawzajem.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj