Wzrost cen ropy oraz gazu po ataku USA i Izraela na Iran
Światowy rynek ropy i gazu nerwowo zareagował na amerykańsko-izraelski atak na Iran. Dodatkowym czynnikiem destabilizującym sytuację jest blokada Cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku dla międzynarodowego handlu surowcami energetycznymi.
Eksperci podkreślili, że wydarzenia z Bliskiego Wschodu przełożą się na ceny paliw na stacjach. Skala podwyżek będzie jednak zależeć od tego, jak długo potrwa konflikt i czy nie dojdzie do jego eskalacji.
Szef Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, Leszek Wiwała, przyznał, że pierwsze ruchy cen były widoczne już w miniony weekend, a w niektórych miejscach pojawiły się kolejki.
– Jeśli porównamy to z sytuacją sprzed czterech lat, gdzie większość Polaków bała się tego, że nie będzie paliw, dlatego została napędzona panika w całym kraju, wtedy były pozrywane łańcuchy dostaw. Mieliśmy paliwo w kraju, tylko trudno było je dowieźć. Dzisiaj nie mamy tak trudnej sytuacji. Logistyka jest bezpieczna. Były zwiększone sprzedaże lokalnie, natomiast rynek cały czas jest obsługiwany – wskazał Leszek Wiwała.
Szef Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego zapewnił, że sytuacja jest pod kontrolą i paliwa w Polsce nie powinno zabraknąć.
Cena za baryłkę ropy brent przekroczyła 80 dolarów. Analitycy założyli, że wzrośnie do 100 dolarów.
RIRM



