fot. PAP/Adam Warżawa

Wtorkowe uroczystości w Gdańsku początkiem nowej formacji politycznej?

Czy wczorajsze uroczystości w Gdańsku i podpisanie Deklaracji Wolności i Solidarności dadzą początek nowej formacji politycznej? Do wyborczej walki i do odsunięcia od władzy PiS zachęcał wczoraj Donald Tusk.

Po klęsce wyborczej Koalicji Europejskiej według medialnych informacji miało dojść do ostrej wymiany zdań między szefem PO Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem. Szef Rady Europejskiej domagał się od Schetyny, aby pozbył się tych, którzy odpowiadają za wyborcze porażki. W odpowiedzi usłyszał, że może sam by odszedł.

– Donald Tusk i jego otoczenie widzą i zdają sobie sprawę z tego, że nie ma obecnie koniunktury dla nowych inicjatyw, dla nowych partii – zaznacza politolog dr Paweł Momro.

Pokazują to chociażby słabe wyborcze wyniki Wiosny Roberta Biedronia czy też Konfederacji. Klęska wyborcza KE sprawiła, że Donald Tusk musiał zmienić plany. Wszystko wskazuje, że jego projekt polityczny będzie nastawiony na zdobycie większości w Senacie. Dlatego też stawia na samorządowców.

– Jego środowisko dobrze odczytuje, analizuje wyniki wyborów. Być może, mając świadomość tego, że w kwestii oferty politycznej, w kwestii tego, co wyborcom można obiecać, obóz PO wraz z jej sojusznikami nie może przelicytować PiS-u i Zjednoczonej Prawicy. W związku z tym chcą postawić na znane nazwiska, na nazwiska, które wygrywają na szczeblu lokalnym. To w pewnym sensie może być dobry pomysł – oczywiście po pierwsze, jeśli ci prezydenci zgodzą się wystartować, a po drugie, jeśli zostaną faktycznie do Senatu, gdzie mamy ordynację inną niż do Sejmu, opartą o jednomandatowe okręgi wyborcze – wskazuje dr Paweł Momro.

Wczorajsza rocznica wyborów 4 czerwca 1989 była nastawiona wprost na stworzenie nowej siły politycznej w miejsce wypalonego PO-KO. Grunt pod prawdopodobną nową formację polityczną miałoby dać podpisanie wczoraj tzw. Deklaracji Wolności i Solidarności.

TV Trwam News/RIRM

drukuj