fot. Mateusz Marek

Wspierajmy Trwam

Do tej pory decyzje odnośnie do funkcjonowania Telewizji Trwam były w rękach osób nastawionych do niej co najmniej niechętnie, ale dziś jej los jest przede wszystkim w naszych rękach. Nie możemy zmarnować odniesionego zwycięstwa.

Podejmując walkę o Telewizję Trwam, walczyliśmy o realizację katolickiej wizji świata, wiedząc doskonale, że nie jesteśmy w stanie wygrać tej walki bez katolickich mediów. Ich obecność w przestrzeni medialnej jest naszą bronią oraz tarczą, konieczna jest więc troska o ich jak najlepszy rozwój.

– Przeżywamy wielką radość, że Telewizja Trwam jest dostępna w każdym domu – zauważa prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w Służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu. – Musimy też sobie zdawać sprawę z tego, że jej utrzymanie to ogromny koszt. Tego kosztu nie pokryje się pieniędzmi od sponsorów, bo sponsorzy mogliby chcieć wpływać na to, co będzie nadawane, a my przecież chcemy mieć przede wszystkim telewizję katolicką. Potrzebne są więc nasze ofiary, nawet małe, bo z tych złotówek uzbierają się pieniądze na jej funkcjonowanie – dodaje.

Jak powiedział o. dr Tadeusz Rydzyk, miesięczny koszt funkcjonowania Telewizji Trwam i Radia Maryja w eterze wynosi ponad 2,5 mln złotych. Jeśli jednak każda z 2,5 mln osób, które złożyły podpis pod petycją do KRRiT w obronie Telewizji Trwam, wesprze ją nawet skromnymi ofiarami, ten koszt będzie do udźwignięcia.

Zdaniem prof. Kaweckiego, bardzo ważne jest też nasze zaangażowanie w propagowanie Telewizji Trwam i programów w niej nadawanych wśród swoich znajomych, odwoływanie się do przekazywanych w niej treści, zachęcanie uczciwych i wiarygodnych przedsiębiorców do zamieszczania w niej swoich reklam. – To nasza wspólna aktywność spowodowała, że udało się wywalczyć obecność Telewizji Trwam na multipleksie, ale potrzeba dalszego zaangażowania. Musimy też mieć świadomość, że dyskryminacja katolików w Polsce trwa nadal, bo na 56 stacji jest tylko jedna stacja katolicka – dodaje prof. Kawecki.

Walka o Telewizję Trwam i media katolickie od początku zawierzana była przede wszystkim Panu Bogu i Matce Przenajświętszej. Marsze rozpoczynały się Mszą Świętą, kończyły wspólną modlitwą i kapłańskim błogosławieństwem, a uczestniczący w nich ludzie szli pod sztandarami Chrystusa i Maryi. Tego zawierzenia musimy trzymać się dalej, do czego wzywa ks. Ludwik Kowalski, proboszcz bazyliki św. Brygidy w Gdańsku, z której wychodziły gdańskie Marsze w obronie Telewizji Trwam.

– Pamiętajmy o modlitwie w intencji Telewizji Trwam i Radia Maryja, bo modlitwa ma potężną moc. Prośba do Pana Boga o błogosławieństwo to jest podstawa. My w naszej parafii nieustannie się w tej intencji modlimy, bo jest to głos medialny, który przypomina naukę Chrystusa.

Ksiądz Ludwik Kowalski zachęca też, abyśmy żyli według treści przekazywanych przez Telewizję Trwam i dawali świadectwo dobrego życia innym, bo skłonimy ich do refleksji nad tym, że ci, którzy wsłuchują się w głos mediów katolickich, żyją szlachetnie i uczciwie. W ten sposób damy też pozytywne świadectwo o mediach katolickich.

Osoby, które podjęły trud organizacji marszów w obronie katolickiej telewizji, zbierania podpisów pod petycją do KRRiT, mają świadomość konieczności dalszego jej wspierania, bo wielokrotnie mogliśmy się przekonać, jak skuteczną bronią wobec zakłamania, demoralizacji, niszczenia naszej tożsamości narodowej jest głos katolickiej telewizji.

– Obecność na multipleksie generuje ogromne koszty, więc powinniśmy się poczuwać do odpowiedzialności i wspierać Telewizję Trwam finansowo – mówi Adrianna Garnik, współorganizatorka gdańskich marszów. – To jest dalsza część naszej odpowiedzialności, którą wzięliśmy na siebie, protestując przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam i wyrażając wolę, żeby była ona obecna na multipleksie.

Wiele osób biorących udział w marszach i protestach deklarowało, że choć wcześniej nie słuchały Radia Maryja i nie oglądały Telewizji Trwam, pod wpływem „wojny”, którą KRRiT wypowiedziała katolickiemu nadawcy, z ciekawości zaczęły włączać właśnie tę stację. Jeden z moich znajomych przed wielu laty słuchał Radia Maryja, żeby znaleźć w jego audycjach powody do kpin, a odnalazł w nim wiarę. Ile jeszcze osób odnajdzie prawdę i Boga dzięki katolickim mediom, zależy także od nas – od tego, czy będziemy dalej gotowi o nie walczyć, wspierać je i umacniać.

Anna Kołakowska

drukuj