PAP/Szymon Łabiński

Wody Polskie: Lodołamacze po rozbiciu zatoru na Zbiorniku Włocławskim dopłynęły do Płocka

Dwa lodołamacze „Sokół” i „Lew”, które wcześniej brały udział w rozbijaniu rozległego zatoru lodowego na wiślanym Zbiorniku Włocławskim dopłynęły w środę po południu do Płocka. Jak poinformowali szefowie Wód Polskich, jednostki będą tam dalej kruszyły lód i podejmą próbę przebicia się w górę rzeki.

„Tak, jak obiecywaliśmy, że w połowie tygodnia postaramy się wpłynąć lodołamaczami do Płocka, dwa nasze czołowe lodołamacze już tu wpłynęły” – oznajmił w środę po południu na konferencji prasowej w lewobrzeżnej części Płocka prezes Wód Polskich Przemysław Daca.

Jak podkreślił, w czasie dotychczasowej akcji lodołamania na Zbiorniku Włocławskim, osiągnięto podstawowy cel, polegający na rozbiciu zatoru lodowego. Zaznaczył, że wciąż bardzo dużo lodu zalega na całym prawie Zbiorniku Włocławskim, dlatego konieczna jest dalsza praca lodołamaczy.

„Musimy koniecznie zmielić ten lód i doprowadzić do tego, żeby jak najszybciej spłynął przez stopień wodny we Włocławku. Tam otwartych jest aż dziewięć przęseł jazów. Przepływ wody jest dosyć duży i cały ten lód nam ucieka, więc wszystko jest pod kontrolą” – wyjaśnił szef Wód Polskich.

Przyznał, uspokajając mieszkańców Płocka, że w związku z obecną sytuacją pogodową i dalszym kruszeniem lodu w środkowym biegu Wisły, w rejonie tego miasta, może dochodzić do sytuacji wahania poziomów rzeki na wodowskazach.

„Wszystko jest pod kontrolą i w tej chwili nie widzimy dla Płocka żadnego zagrożenia” – zapewnił Przemysław Daca.

Podkreślił, że jeszcze dalej na Wiśle, powyżej Płocka w stronę Wyszogrodu, zalega wciąż pokrywa lodowa.

„Na pewno będziemy się starali jak najdalej płynąć” – oświadczył prezes Wód Polskich, odnosząc się do planów związanych z kontynuowaniem akcji lodołamania powyżej Zbiornika Włocławskiego.

„Prognozy są dobre. Nie ma żadnej fali powodziowej z góry Wisły” – dodał.

„Mam nadzieję, że ta sytuacja już się nie powtórzy w tym roku. Robimy wszystko, dajemy z siebie wszystko, żeby pomóc mieszkańcom nadwiślańskich miejscowości nad Zalewem Włocławskim. Pracujemy dwadzieścia cztery godziny na dobę, jak widać, z pozytywnym skutkiem” – przyznał Przemysław Daca, nawiązując do zatoru lodowego na Zbiorniku Włocławskim i akcji lodołamania.

Wiceszef Wód Polskich Krzysztof Woś, podkreślił, że wpłynięcie w środę lodołamaczy do Płocka oznacza koniec bardzo ważnego, trudnego, ale pierwszego etapu lodołamania na środkowej Wiśle, podczas którego udało się pokonać rozległy na 7 km zator lodowy poniżej miasta.

Dalej, oczywiście, idziemy w górę rzeki. Wiemy, że ta pokrywa lodowa jest jeszcze na długości około 40 km” – powiedział Krzysztof Woś.

„To jest jeszcze kwestia kilku, maksymalnie kilkunastu dni, kiedy będziemy w stanie na tyle wzruszyć tę całą pokrywę lodową tak, aby zaczęła ona samoczynnie płynąć wraz z nurtem rzeki w kierunku jazów we Włocławku” – dodał wiceprezes Wód Polskich.

Jak ocenił, przepływy wody przez jazy włocławskiej zapory „są dobre” i wynoszą obecnie około 1200 metrów sześc. na sekundę.

„To jest klasyczna ilość wody, jaką potrzeba do tego, żeby skutecznie prowadzić akcję lodołamania. Oczywiście liczymy się z tym, że po kolejnym skruszeniu lodów, ten przepływ może być większy. Na to też jesteśmy przygotowani” – zaznaczył Krzysztof Woś.

Dodał, że aby zapewnić lodołamaczom optymalne warunki do prowadzenia akcji lodołamania, utrzymywane jest stałe piętrzenie wody w Zbiorniku Włocławskim.

Wiceszef Wód Polskich podziękował wszystkim pracownikom zaangażowanym w akcję lodołamania w środkowym biegu Wisły, w tym załogom i kapitanom lodołamaczy.

„Dla nich to też jest ogromny sukces” – oświadczył.

Prezes Wód Polskich dziękował z kolei strażakom, którzy wspierają działania przeciwpowodziowe.

Jak informowały w środę Wody Polskie, do akcji lodołamania na Zbiorniku Włocławskim wypłynęło rano ponownie 10 lodołamaczy.

„Mniejszymi jednostkami będziemy starali się popłynąć jak najdalej w głąb Wisły. Dokąd nam się uda rozbić lód, na razie nie chcielibyśmy mówić. Nie do końca też wiemy” – przyznał Przemysław Daca.

Szef Wód Polskich zaznaczył, że na pokładzie jednego z lodołamaczy, które podejmą próbę przebicia się w górę Wisły, znajduje się „doświadczony pracownik, który doskonale zna rzekę i będzie pilotował kapitanów”.

„Myślę, że jeszcze popłyniemy, ale jak daleko, czas pokaże” – dodał Przemyslaw Daca.

Przyznał, iż na razie panują sprzyjające warunki, aby kontynuować akcję lodołamania i spróbować płynąć lodołamaczami w górę rzeki, powyżej Płocka.

PAP

drukuj