Wizyta prezydenta USA w Kijowie – ważny sygnał dla Rosji, Europy i świata
Prezydent USA Joe Biden złożył niezapowiadaną wcześniej wizytę na Ukrainie. Spotkał się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. We wtorek i w środę będzie przebywał w Polsce. Jego rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą są zaplanowane na godz. 13.00. Po południu wygłosi przemówienie w Arkadach Kubickiego.
Prezydent USA na dzień przed oficjalną wizytą w Polsce i na cztery dni przed rocznicą rosyjskiej inwazji na Ukrainę przybył do Kijowa.
– Myślę, że to historyczny moment dla naszego kraju – ocenił prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.
Wizyta głowy światowego supermocarstwa stanowi bowiem jednoznaczny sygnał.
– Amerykanie wybrali twardszą wersję – stwierdził dr Leszek Pietrzak, historyk i politolog.
Twardszą, ponieważ alternatywą było uniknięcie wizyty w Kijowie i przyjazd wyłącznie do Polski.
Na Ukrainie Joe Biden spotkał się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Potwierdził stanowisko, w którym Amerykanie jednoznacznie opowiadają się przeciwko Rosji i jej zbrodniczej wojnie. Złożył kwiaty pod ścianą pamięci żołnierzy poległych na froncie.
W tym czasie na Ukrainie zawyły syreny. Alarmy miały ostrzec przed aktywnością rosyjskiego lotnictwa. Joe Biden na własnej skórze przekonał się, jaki był dla Kijowa ostatni rok: pełen lęku, przerażenia i śmierci. Jednak z perspektywy amerykańskiego prezydenta przyniósł to, co nie wydarzyło się od lat.
– Wszyscy powstali i próbowali przeciwstawić się tej rosyjskiej napaści. Sprzeciwił się temu naród amerykański, ale w rzeczywistości Ukrainie pomaga bronić się niemal cały świat – podkreślił prezydent Stanów Zjednoczonych.
Joe Biden mówił o porażce Władimira Putina. Wskazał, że agresor nie wymazał Ukrainy z mapy. Osłabił za to rosyjską gospodarkę i wystraszył własnych obywateli, spośród których dziesiątki tysięcy uciekło z kraju. Dyktator liczył, że Zachód pozostanie słaby, podzielony i niedecyzyjny. Tam jednak zapadały kluczowe decyzje.
– Zbudowaliśmy koalicję, która przekazała Ukrainie niemal 700 czołgów, tysiące pojazdów opancerzonych, tysiąc dział artyleryjskich, ponad dwa mln sztuk amunicji i ponad 50 nowoczesnych wyrzutni rakietowych – zwrócił uwagę Joe Biden.
Bez współpracy z Amerykanami i NATO Ukraina zostałaby całkowicie podporządkowana Rosji. Prezydent Wołodymyr Zełenski zdaje sobie z tego sprawę i szuka nowych gwarancji bezpieczeństwa. Mówił o tym w obecności prezydenta USA.
– Ta niesprowokowana i zbrodnicza wojna Rosji musi zakończyć się oczyszczeniem całej ukraińskiej ziemi z rosyjskiej okupacji i solidnymi gwarancjami długoterminowego bezpieczeństwa zarówno dla naszego kraju, jak i dla całej Europy i całego świata – podkreślał ukraiński przywódca.
Według informacji przekazanych przez amerykańską administrację, o wizycie Joe Bidena w Kijowie uprzedzeni zostali Rosjanie. Stało się to na kilka godzin przed wyjazdem. Biały Dom nie chciał ujawniać, jak Kreml zareagował na wiadomość w tej sprawie. Według mediów Joe Biden, zanim dotarł na Ukrainę, wylądował samolotem w Polsce i przesiadł się do pociągu, który zawiózł go do Kijowa. Politolog dr Marcin Adamczyk tłumaczył, że jego obecność w regionie Europy Środkowo-Wschodniej to nie tylko sygnał w stronę Rosji.
– Oczywiście mamy komunikat skierowany do sojuszników z NATO, takich jak Polska czy państwa bałtyckie, gdzie Biden pokazuje, że Amerykanie nie pozwolą Rosji pójść dalej na Zachód – wskazał politolog dr Marcin Adamczyk.
Dlatego obecność Joe Bidena w Europie to – po Ukrainie – wizyta w Polsce. Na godz. 13.00 we wtorek zaplanowano rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą. Później będzie miało miejsce wystąpienie amerykańskiego przywódcy w Arkadach Kubickiego oraz udział w szczycie Bukaresztańskiej Dziewiątki. W Warszawie trwają przygotowania. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę Polska ściśle współpracowała z Amerykanami.
– Od samego początku konfliktu zbrojnego z dużych państw były właściwie trzy, które zachowywały się w tej sytuacji, jak trzeba. Były to Polska, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania – podkreślił rzecznik rządu, Piotr Müller.
Przekonywał, że to współpraca na linii Warszawa-Waszyngton zmusiła do zmiany stanowiska Francję i Niemcy, co potem pociągnęło za sobą dostarczenie Patriotów i czołgów. Dr Leszek Pietrzak wskazał, że Stany Zjednoczone wzmacniają tę presję poprzez przyjazd Joe Bidena do Kijowa.
– Taka postawa Stanów Zjednoczonych ogranicza pole manewru Francji i Niemcom w ich własnej polityce i zmusza ich do tego, żeby również twardo opowiedziały się za poparciem Ukrainy – zauważył historyk i politolog.
Być może ta presja przybierze formę nie gestów, ale słów w trakcie wtorkowego wystąpienia amerykańskiego prezydenta w Arkadach Kubickiego.
TV Trwam News



