fot. TV Trwam News

Wizyta kanclerz Niemiec w Polsce elementem kampanii wyborczej

Wizyta kanclerz Merkel w Polsce to także element kampanii wyborczej, której finał nastąpił w drugiej połowie roku. Obecna kanclerz Niemiec, która ubiega się o czwartą kadencję, jest w ogniu ostrej krytyki ze względu na politykę migracyjną. Aż 26 proc. Niemców jest skłonna już dziś poprzeć w referendum wyjście Niemiec z Unii Europejskiej.

Unia Europejska nie wyrównuje szans rozwoju krajów członkowskich. Potężne zadłużenie i zagrożenie terrorem powoduje, że coraz więcej Europejczyków czuje się dziś zawiedziona. Goszcząca dziś w Polsce kanclerz Angela Merkel przyznała, że we wspólnocie funkcjonują różne prędkości rozwoju.

– Już jesteśmy w takiej sytuacji, że są państwa członkowskie, które są w strefie euro, a inne w tym nie uczestniczą. Jest taka sytuacja, że niektóre państwa należą do Schengen, a inne nie. Oznacza to, że mamy różne sytuacje. Traktaty przewidują scenariusz wzmocnionej współpracy – wskazywała kanclerz Angela Merkel.

To nie zmienia jednak faktu, że fala sceptycyzmu wobec Unii Europejskiej dotarła także do Niemiec. Czy Niemcy, przodownicy budowania wspólnej Europy, zmęczyli się swą rolą?

– Tego było trochę wokół Niemiec, bo to przecież i Holandia, i Austria, Francja, oczywiście Wielka Brytania swoim Brexitem. Widać więc, że ta fala się w Europie rozlewa i ona pewnie będzie dotykać kolejnych krajów. Niemcy są po prostu w jakimś sensie kolejnym przypadkiem, gdzie to zjawisko bardzo wyraźnie obserwujemy i myślę, że w tym roku wyborczym niewątpliwie będzie ono narastać, tym bardziej, że to jest bardzo wdzięczne pole do atakowania kanclerz Merkel – mówi politolog prof. Robert Alberski.

Niezadowolenie Niemców narasta. Aż 26 proc. jest skłonna dziś zagłosować w referendum za wyjściem ze wspólnoty. Tym sondażom nie należy się dziwić, bo państwo niemieckie nie zapewnia podstawowych potrzeb swych obywateli, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa. Przeciętny Niemiec czuje się zagrożony falą migracyjną, falą przestępstw i ataków terrorystycznych. Rośnie opór zwykłych obywateli wobec dotychczasowej polityki multikulturowości – wskazuje dr Aleksander Kozicki.

– Niemcy mogą czuć się zagrożeni nie tylko w sferze swoich praw socjalnych i zabezpieczeń socjalnych, ale również w sferze elementarnego bezpieczeństwa na ulicy. To jest problem, przed którym stoi niemiecka klasa polityczna. Albo dokona ona korekty swojego postępowania, albo zostaną wygenerowane w dłuższej bądź bliższej przyszłości nowe struktury polityczne, które zagospodarują tą sytuację – ocenia dr Aleksander Kozicki.

Tyle, że w kwestii migracyjnej Angela Merkel nie musi się obawiać swego rywala, lewicowca Martina Schulza, gdyż prezentuje on takie samo podejście – zauważa prof. Andrzej Gil.

– Poparcie społeczne dla obydwu polityków jest mniej więcej takie same, co z jednej strony trochę dziwi, bo jednak mimo wszystko Angela Merkel ma ogromne zasługi dla Niemiec, natomiast Martin Schulz jest takim typowym aparatczykiem od ponad 30 lat, brylującym w polityce europejskiej, a z drugiej strony jednak nie dziwi, dlatego że wyborcy chcą zmiany – mówi prof. Andrzej Gil.

Zmian także w zakresie gospodarki. Europa ciągle ma problem z pełzającym wzrostem gospodarczym. Berlin obawia się nowej polityki gospodarczej USA, bo Donald Trump chce skupić się na wsparciu produkcji wewnętrznej i ograniczeniu importu. Może to doprowadzić do zniknięcia nawet półtora miliona miejsc pracy w Niemczech.

TV Trwam News/RIRM

drukuj