fot. Pixabay

Wielkanocna drożyzna

W tym roku koszyczek wielkanocny droższy, niż w poprzednich latach. Badania ekonomistów wskazują, że na osobę za Święta zapłacimy od dwustu do trzystu złotych. Mocno w górę szybują ceny jajek, masła czy wędlin.

Tegoroczne śniadanie wielkanocne będzie dużym wydatkiem. Ceny podstawowych artykułów spożywczych w tzw. koszyczku wielkanocnym szokują – mówią ludzie spotkani na bazarach.

Może się wydawać, że wielkanocne wydatki nie zmieniają się z roku na rok, ale gdy porówna się ceny tych samych produktów na przestrzeni lat, widać. Według Głównego Urzędu Statystycznego w inflacja w marcu wyniosła 4,9 proc. rok do roku.

– To jest bardzo odczuwalna inflacja. Wszystkie ceny wzrastają średnio o pięć procent – zwrócił uwagę prof. Wojciech Piontek, ekonomista.

Tegoroczny koszt przygotowania Wielkanocy dla jednej rodziny wynosi ok. 600 złotych. W porównaniu z zeszłym rokiem oznacza to wzrost o ok. 30 złotych. Ceny wielu produktów poszybowały w górę – jedno jajko jest niemal dwukrotnie droższe i kosztuje ok. 1,50 zł, zaś kostka masła to nadal koszt ok. dziesięciu złotych. Wzrosły też ceny mleka, wędlin, oleju rzepakowego i sernika twarogowego. Były premier Mateusz Morawiecki żąda reakcji rządu Donalda Tuska.

To będą najdroższe święta Wielkanocne w historii. Gdzie jest obniżony VAT do zera na żywność? Gdzie są wakacje kredytowe dla tych, którzy mają kredyty, a przecież banki mają absolutnie rekordowe zyski? – pytał wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Zerowy VAT na żywność wygasł rok temu. Wprowadzony był on jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Choć politycy liberalno-lewicowej koalicji przyznają, że ceny poszły w górę, to winą obarczają rząd… Mateusza Morawieckiego.

– Niestety, pewnych zaniechań PiS-u nie da się naprawić w półtora roku – stwierdził poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej.

– Rada dla młodszego kolegi Mateusza od starszego kolegi Marka – Mateusz, nie rób sobie jaj na święta! – powiedział marszałek senior Sejmu, Marek Sawicki z PSL.

Ceny żywności nadal mogą iść w górę. Tak może być z mięsem drobiowym i jajkami. Wskutek pojawiających się nowych ognisk ptasiej grypy, powiększane są strefy buforowe, na których wybija się drób. To przełoży się na ceny w sklepach – wskazał prof. Wojciech Piontek.

Zgodnie z prawem podaży i popytu tej żywności na rynku będzie mniej. Jeżeli podaż maleje, to ceny oczywiście muszą wzrastać – zaznaczył ekonomista.

Polacy wciąż czekają na obiecywaną obniżkę cen paliw na stacjach. Przy obecnych cenach za baryłkę ropy naftowej na światowych rynkach – najniższej od kilku miesięcy – litr benzyny na stacji w Polsce powinien kosztować ok. 5,40 zł, a kosztuje średnio sześć złotych.

TV Trwam News

drukuj