fot. wikipedia

WHO: Transmisji powietrznej koronawirusa nie można wykluczyć

WHO przyznała, że nie można wykluczyć transmisji powietrznej koronawirusa poprzez unoszące się w powietrzu drobne aerozole. Część badaczy uważa, że mogą być one roznoszone przez osobę zakażoną podczas rozmowy, a nie tylko na skutek kaszlu lub kichania, szczególnie w zatłoczonych pomieszczeniach.

Przed kilkoma dniami 239 specjalistów z 32 krajów opublikowało list otwarty, w którym przekonują, że koronawirus SARS-CoV-2 może się rozprzestrzeniać drogą powietrzną, w mikroskopijnych aerozolach, nawet na większą odległość niż się przypuszcza i przez wiele godzin. Twierdzą, że wskazuje na to wiele obserwacji.

Światowa Organizacji Zdrowia (WHO) utrzymywała, że patogen ten – podobnie jak inne wirusy, np. grypy lub przeziębienia – przenoszony jest drogą kropelkową, głównie wtedy, gdy zakażona osoba kaszle i kicha. Z wydzieliny dróg oddechowych na zewnątrz wydalane są wtedy większe i mniejsze krople zawierające drobnoustroje.

Eksperci WHO przyznali jednak, że nie można wykluczyć transmisji powietrznej koronawirusa, czyli poprzez unoszące się w powietrzu drobne aerozole. Mogą być one roznoszone przez osobę zakażona podczas rozmowy, a nie tylko na skutek kaszlu lub kichania, szczególnie w słabo wentylowanych i zatłoczonych pomieszczeniach zamkniętych.

„To nie jest atak na WHO, a jedynie debata naukowa. Uznaliśmy jednak, że musimy ją upublicznić, gdyż mimo wielu dyskusji odrzucano nasze argumenty. Zależało nam tylko na tym, je zaakceptowano” – przekonuje w wypowiedzi dla Reutersa Jose Jimenezz University of Colorado, jeden z badaczy, który podpisał się pod listem otwartym.

Prof. Benjamin Cowling z University of Hong Kong podkreślił w rozmowie z BBC, że uznanie przez WHO transmisji powietrznej koronawiorusa SARS-CoV-2 wiąże się z „poważnymi implikacjami”. Chodzi przede wszystkim o zmianę zaleceń ochrony przez zakażeniem tym drobnoustrojem. Przede wszystkim pracownicy medyczni powinni używać najlepszego sprzętu ochronnego, jaki jest dostępny. Jednak w wielu krajach nie jest to możliwe – dodaje.

Specjalista zwraca uwagę, że w miejscach publicznych powinny obowiązywać zaostrzone środki ochronny przez zakażeniem, dotyczące głównie bardziej rygorystycznego używania masek ochronnych, a nie tylko częstego mycia rąk. Chodzi głównie o pomieszczenia zamknięte, takie jak bary, restauracje, szkoły i biura, w których są duże skupiska ludzi i jest słaba wentylacja.

PAP

drukuj