fot. twitter.com/KancelariaSejmu

We Wrocławiu klient oskarżył bank o przywłaszczenie mienia znacznej wartości

We Wrocławiu prokuratura prowadzi bezprecedensowe śledztwo, w którym klient oskarżył bank o przywłaszczenie mienia znacznej wartości. 

Kilka lat temu pani Agnieszka Osowiecka wspólnie z mężem zaczęła starać się o kredyt na zakup wymarzonego domu. Bank uznał jednak, że małżeństwo nie ma zdolności kredytowej. Mimo to w ostatnim momencie parze zaproponowano kredyt powiązany z frankiem szwajcarskim.

– W zasadzie nikt nam nie tłumaczył tego, na czym polega ten produkt bankowy, przy czym byliśmy zapewniani (w sądzie to również pracownik banku powtórzył), że jest to produkt bezpieczny, że nie ma możliwości, by frank tak bardzo wzrósł na wartości, jak to się jednak stało – tłumaczy Agnieszka Osowiecka.

Po kilku miesiącach okazało się, że bank zawarł w umowie wiele niekorzystnych zapisów. Pani Agnieszka Osowiecka zaczęła bezskutecznie reklamować umowę.

Sprawa trafiła do sądu, który w 2017 wydał prawomocny wyrok. Stwierdził nieważność zapisów umowy dotyczących przeliczania kwoty kredytu i rat na walutę obcą.

– Sąd zasądził kwoty dochodzone. Natomiast oprócz tego – zgodnie z moim żądaniem – stwierdził nieważność postanowień, które powiązywały tę umowę z frankiem szwajcarskim – mówi Agnieszka Osowiecka.

Zdaniem pani Agnieszki Osowieckiej bank nie zastosował się jednak do wyroku sądu, dlatego zdecydowała się zgłosić sprawę do prokuratury. Pokrzywdzona twierdzi, że ma nadpłacone ponad 150 tysięcy złotych kredytu, a bank nie chce ustalić nowego harmonogramu spłat, tylko posługuje się tym z momentu podpisania umowy.

– Doszłam do wniosku, że mBank, nie odpowiadając na moje reklamacje, a jednocześnie doprowadzając do ściągnięcia rat w dotychczasowej wysokości, i powołując się na nieważne klauzule, tak naprawdę dokonuje przywłaszczenia środków z mojego rachunku bankowego – podkreśla Agnieszka Osowiecka.

Sprawa w prokuraturze dotyczy przywłaszczenia mienia znacznej wartości na szkodę klienta banku przez jego pracowników – mówi Małgorzata Klaus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

– Pokrzywdzona twierdzi, że pracownicy banku pobierali od niej zawyżone raty kredytu z jej rachunku bankowego, które obliczali na podstawie zapisu umowy, co do której sąd stwierdził, że nie jest ona ważna – wskazuje Małgorzata Klaus.

mBank przekonuje, że nieprawdziwe jest twierdzenie o odmowie wykonania wyroku. Rzecznik banku poinformował, że w uzasadnieniu nie ma wyjaśnienia przyczyn uznania postanowień umowy za nieważne. Dlatego bank przygotowuje skargę i będzie domagał się stwierdzenia niezgodności z prawem orzeczenia sądu.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj