fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Wałęsa straszy w Legnicy rządami PiS: „Oni będą strzelać! Mam pretensje do Tuska i Komorowskiego, że ich nie rozliczyli!”

„Nie możemy pozwolić na niszczenie Polski, nie możemy pozwolić na to, by doprowadzić do tragedii. Musimy być odpowiedzialni, bo oni będą strzelać. Musimy zrobić to demokratycznie, mądrze, ale musimy wiedzieć, co chcemy zrobić” – mówił Lech Wałęsa podczas spotkania zorganizowanego przez Klub Obywatelski (przybudówka Platformy Obywatelskiej) w Legnicy.

Były prezydent odnosił się w ten sposób do władzy sprawowanej przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Jak przekonywał Wałęsa, przed dopuszczeniem do rządów powinny odbywać się badania psychologiczne kandydatów na najwyższe urzędy.

Sam mówił na początku o tym, dlaczego w ogóle spotyka się z wyborcami:

„Nie mam takich złych warunków, trochę się dorobiłem, jak wiecie. Moja Danuśka niczego sobie… Mógłbym cicho siedzieć i cieszyć się, że mogę coś tam jeszcze zrobić, nie wystawiać się na podchwytliwe pytania i niezadowolenie tu i ówdzie. Jednak tak dużo pomogliście mi w mojej wielkiej karierze, że teraz jest czas, bym to oddał. Ja o nic nie gram, papieżem nie będę, a wszystkiego innego posmakowałem – mam dług wobec Was” tłumaczył Lech Wałęsa.

Jeden z uczestników spotkania zapytał byłego prezydenta o sprawę likwidacji pomników radzieckich żołnierzy.

„Pomniki, które mamy będą remontowane jeszcze przez jedno-dwa pokolenia. Za 50 lat nie będą chcieli remontować pomników. Powiedzą: „Co ten dziadek wyprawia?”. Zamiast się porozumieć, to oni się strzelali. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które tak patrzy na pomniki i przeszłość. Kto więcej zabił, ten ma więcej pomników” — krytykował Wałęsa.

„Mam pretensje do Tuska i Komorowskiego. Prosiłem: ja mam papiery, Wy macie papiery, jeśli ich nie rozliczycie, to oni Was będą rozliczać! I co? Znów trafiłem!— dodawał Wałęsa.

„Nie jestem człowiekiem wykształconym, ani dyplomatą. Dlatego moje argumenty były tak proste, że nie do odrzucenia. Ustaliłem z Borysem Jelcynem, że jego wojska wychodzą z Polski. Potem niektórzy politycy i wojskowi próbowali to podważyć. Wtedy powiedziałem do prezydenta Rosji: jesteśmy prezydentami, czy nie? No i usłyszałem: wychodzimy!” — żartował Lech Wałęsa.

wpolityce.pl/RIRM

drukuj