PAP/Krzysztof Świderski

W wielu miejscowościach południowo-zachodniej Polski trwa usuwanie skutków powodzi

Wielka woda nie oszczędzała domów, firm i kościołów. Usuwanie skutków powodzi potrwa kilka lat. Teraz najpilniejszą sprawą jest sprzątniecie naniesionego przez wodę błota i zniszczonych sprzętów oraz konarów drzew. To wielki wysiłek dla mieszkańców.

W Kłodzku po powodzi wielkie sprzątanie. To na ten moment jest nasze główne zadanie – mówił Wiesław Tracz, zastępca burmistrza Kłodzka.

Wywożenie odpadów popowodziowych, sprzątanie dróg, ulic i doprowadzanie ich do stanu przejezdności. W dalszej kolejności będzie dopiero szacowanie strat – powiedział Wiesław Tracz, zastępca burmistrza Kłodzka.

Powódź zniszczyła 20 proc. miasta, ale największe szkody są w zabytkowym centrum. Wielka fala nie oszczędziła trzystuletniego kościoła i klasztoru ojców franciszkanów. Woda sięgała ponad dwa metry. Od kilku dni ojcowie czyszczą wnętrze świątyni, klasztoru i budynku duszpasterskiego. Pomagają im wolontariusze z całej Polski.

Są to parafianie z Kamieńca, ze Śląska. Jedzie parafia z Raciborza, jadą wolontariusze z całej Polski. Nawet z Gdańska jadą dwie osoby – relacjonował o. Ignacy Wojciech Szczytowski OFM, gwardian klasztoru w Kłodzku.

Wiele wysiłku nadal kosztuje usuwanie zastygłego już mułu. Błoto nie oszczędziło ołtarzy. Na szczęście jeszcze przed nadejściem wielkiej wody udało się uratować wszystkie paramenty liturgiczne. Już rozpoczęło się suszenie murów, ważne jest też odkażenie wnętrz.

Ma być to wykonane wapnem, które będzie rozmieszane do odpowiedniej konsystencji, takiej, jaką wskazał konserwator i wszystkie ściany całego budynku, wszystko powyżej zalania, czyli ok. pół metra powyżej zalania, ma być zabezpieczone i odkażone – zaznaczył o. Ignacy Wojciech Szczytowski OFM.

Swoje warsztaty pracy sprzątają przedsiębiorcy.

Panu Leszkowi woda zabrała prawie wszystko. Jeszcze w ubiegłym tygodniu sprzedawał dewocjonalia. Cały towar wypłynął, a wyposażenie sklepu trzeba było wyrzucić.

Będziemy się odbudowywać, ale czy się odbudujemy – nie wiem. To wszystko zależy od naszych sił środków finansowych – podkreślił Leszek Samuel, przedsiębiorca.

Po powodzi próbują się pozbierać mieszkańcy podkłodzkiej wsi Żelazno. Skarżą się, że władze nie ostrzegły ich przed tak wielkim kataklizmem.

Przyjechał nasz ksiądz ze strażakami, którzy byli po drugiej stronie i prosili nas wszystkich, abyśmy udali się na wyższe piętra, bo pękła tama – zaznaczyła Sylwia Matysiak, mieszkanka Żelazna.

Pani Sylwia straciła dom, który wynajmowała turystom.

Byliśmy przerażeni, bo wywalało wszystko. Mieliśmy dwie duże czereśnie na ogrodzie, które powalone zostały w przeciągu dwóch sekund, po czym domek, który tu stał, runął  – mówiła Sylwia Matysiak, mieszkanka Żelazna.

Na tereny dotknięte powodzią przyjechał w piątek prezydent Andrzej Duda.

Odwiedził m. in. Głuchołazy. Dziękował żołnierzom za pomoc poszkodowanym.

Nieustannie pomagają mieszkańcom w sprzątaniu zarówno w Lądku-Zdroju, jak i tutaj, w Głuchołazach. Żołnierze systematycznie wywożą te rzeczy, które mieszkańcy wyrzucają z mieszkań – powiedział Andrzej Duda, prezydent RP.

W Głuchołazach wojsko buduje także most tymczasowy, bo miasto jest rozdzielone na dwie części. Wszystkie przeprawy zabrała powódź. Łącznie jedenaście samorządów zgłosiło zapotrzebowanie na mosty tymczasowe.

TV Trwam News

drukuj