
W Warmątowicach w Uroczystość Objawienia Pańskiego odbędzie się spotkanie PKRD
W Uroczystość Objawienia Pańskiego w Warmątowicach k. Strzelec Opolskich w ośrodku „Barka” odbędzie się pierwsze w 2024 roku Regionalne Spotkanie Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci. Uczestnicy spotkają się na Mszy św. w prawdziwej stodole, ze Świętą Rodziną i wśród żywych zwierząt.
Msze św. w stodole w „Barce” odprawiane są tylko dwa razy w roku, czyli w noc Bożego Narodzenia, a także 6 stycznia.
– Za każdym razem przygotowujemy to miejsce i pojawiają się pytania: Jaka będzie pogoda? Ile będzie osób? Czy jakieś sprawy techniczne się nie pokomplikują? Jednak od kilku lat mam wewnętrzny spokój i bez względu na to, ilu nas będzie, będziemy wielbić Pana Boga i cieszyć się z Jego bliskości – podkreślił ks. Józef Krawiec.
Pasterka w klimacie betlejemskiej stajni jest kultywowana przez wspólnotę „Barka” od 1998 roku.
Inicjatorem Pasterki na sianie jest ks. Józef Krawiec, który jest założycielem Stowarzyszenia Pomocy Wzajemnej „Barka”, a swoją posługę kapłańską pełni również jako kapelan więzienny. Na nietypowej Pasterce z roku na rok przybywa wiernych.
– Zamysł zrodził się wtedy, kiedy zamieszkaliśmy w opuszczonym folwarku. Miejscem, które było bardzo przestrzenne, była nasza stajnia i tam zorganizowaliśmy pierwszą Pasterkę. Zaczęli do nas przyjeżdżać goście i praktycznie co roku mamy uroczystość w takich okolicznościach – wspominał ks. Józef Krawiec.
„Skromność i prostota” – tak duchowny określa nietypową atmosferę podczas Pasterki w towarzystwie zwierząt.
– Czasami dla potwierdzenia niektórych słów odezwie się osioł i wtedy to faktycznie wbija się w pamięć. Od zawsze też mamy tak, że na tę Pasterkę przyjeżdża rodzina z dzieciątkiem – mówił założyciel stowarzyszenia „Barka”.
Jeden z mieszkańców „Barki” wspominał, że jest dużo pracy, aby to wszystko przygotować, ale później ludzie się jednoczą i wspólnymi siłami przygotowuje się stodołę na uroczystość. Dodał, że od zawsze w trakcie Pasterki wciela się w rolę pasterza.
– To jest ogromne przeżycie duchowe. (…) To był dla mnie szok. Od dziecka wierzyłem w Pana Boga, ale później uzależniłem się od alkoholu i moja wiara malała. I później trzeba było to wszystko naprawić. Księdza Krawca poznałem w więzieniu. Często trafiałem do więzienia, bo nie było za co pić alkoholu i musiałem jakoś kombinować. Nie prowadziłem dobrego życia, ale już od 16 lat nie piję – powiedział.
Dodał, że jest bardzo wdzięczny księdzu Józefowi, za to, co dla niego zrobił.
– Pan Bóg postawił wiele osób na mojej drodze, które wpłynęły na to, jakim teraz jestem – podkreślił mieszkaniec „Barki”.
Krzysztof Guz/radiomaryja.pl




